Targi Poznań Motor Show 2026 przeniosły mnie do Pekinu. Podsumowanie dnia prasowego
Jak co roku wiosną zawitałem stolicy Wielkopolski na największe targi motoryzacyjne w kraju. Już w poprzednich edycjach na wystawie w Poznaniu większość premier stanowiły chińskie modele. Podczas Poznań Motor Show 2026 czułem się wręcz przytłoczony ilością chińskich samochodów , za którymi trudno było nadążyć, a reszta producentów stanowiła tak naprawdę tło. Krótko mówiąc, targi w Poznaniu przeniosły Nas do Pekinu.
Targi motoryzacyjne w Poznaniu każdego roku przyciągają wielu wystawców, są miejscem licznych premier nowych samochodów, zarówno w kontekście debiutów krajowych jak i europejskich, a także przestrzenią licznych konkursów i pokazów oraz miejscem na zaprezentowanie swojej oferty przez firmy zajmujące się akcesoriami, tuningiem i car detailingiem. Stolica Wielkopolski po raz kolejny przyciągnęła do siebie fanów motoryzacji i przedstawicieli branży. Tegoroczna edycja pozostawiła jednak we mnie mieszane uczucia, gdyż w pewnym momencie czułem przesyt chińskich nowości. Myślę, że mogę to śmiało powiedzieć - targi Poznań Motor Show 2026 stały się świętem chińskiej motoryzacji.
Tak na marginesie w tym samym czasie (od 24 kwietnia do 3 maja) właśnie w stolicy Chin odbywają się największe targi motoryzacyjne na świecie, Beijing Auto Show... Przypadek? Nie sądzę. Tymczasem targi Poznań Motor Show 2026 odbywają się od 23 do 26 kwietnia na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Dla zwiedzających przygotowano łącznie 10 hal, do tego miasteczko bezpieczeństwa oraz ekscytujące pokazy na zewnątrz.
28 premier co 15 minut na Poznań Motor Show 2026. Chińczycy nadają tempa
Podczas dnia prasowego skupiono się jednak na premierach nowych modeli, które tak naprawdę stanowią core targów motoryzacyjnych. Zapowiedzi były szumne, bowiem zaplanowano aż 28 premier nowych marek i modeli, część z nich w Poznaniu zaliczyło swój polski debiut, jednak nie brakowało też takich, które wybrały stolicę Wielkopolski na swoją europejską premierę. Tegoroczny harmonogram, zakładający premiery co 15 minut, odzwierciedlał dynamikę zmian w światowej motoryzacji. W tej całej ekscytacji muszę Was jednak trochę ostudzić - zdecydowaną większość z nich stanowiły chińskie marki. Czy to znaczy, że było nudno? Parę ciekawostek się trafiło, ale poza tym brakowało efektu WOW. Czy mnie to dziwi? Absolutnie nie, po prostu czasy i charakter targów się zmieniły.
Jeszcze przed pandemią mogliśmy mówić o latach świetności targów Poznań Motor Show - były one miejscem wielu europejskich premier, a czołowi gracze na rynku prezentowali swoje nowości, zarówno seryjne jak i koncepty. Przede wszystkim targi cieszyły się większą popularnością, uchodząc za 4. największe w Europie - regularnie odwiedzało je przeszo 150 tysięcy osób. Po pandemicznej przerwie frekwencja wynosi nieco ponad 90 tys. osób. Z drugiej strony cieszy mnie fakt, że z roku na rok rola targów w Poznaniu staje się coraz istotniejsza dla branży, mimo trendu przenoszenia premier modeli do świata wirtualnego.
Premiery Poznań Motor Show 2026 czas start. Na pierwszy ogień Mazda
Przejdę teraz do konkretów. Pokazy premierowe zaczęły się od hali 3. Tyle wspominałem o natłoku chińskich premier, a tymczasem pierwsza premiera należała do Mazdy. Tutaj właśnie jest pies pogrzebany - z wierzchu najnowsza Mazda CX-6e jest to nowoczesny SUV japońskiej marki, który pokazuje najnowszą interpretację stylu KODO, a zatem wszystko się zgadza. Gdy jednak zagłębimy się w szczegóły, okaże się, że jest to tak naprawdę chiński Changan Deepal S07 (Mazda tworzy z Changanem spółkę joint-venture), a jej produkcja odbywa się w Chinach. Ta sama historia spotkała flagową Mazdę 6e, która zadebiutowała w Poznaniu rok temu. Owszem, nowy SUV jest ciekawy, przestronny i estetycznie wykonany, oferuje zasięg do 484 km, ma baterie o pojemności 78 kWh, nadwozie o długości 4,85 m i można ją ładować mocą do 195 kW. W bazowej wersji kosztuje 206 100 zł za wersję Takumi oraz 219 000 zł za Takumi Plus. Z drugiej strony cały czas z tyłu głowy miałem, że jest tak naprawde rebrandowany chińczyk, choć zainteresowanie Mazdą 6e pokazuje póki co, że może to być dobry kierunek.
Obok CX-6e fani spalinowej motoryzacji mogli podziwiać nową generację SUV-a CX-5. Samochód wygląda ładnie jak na Mazdę przystało, a już bazowy wariant ma pod maską wolnossący benzynowy silnik 2.5 o mocy 139 KM i kosztuje zaledwie 139 900 zł. Mówimy tu o SUV-ie klasy średniej, mierzącym blisko 4,7 m. Niestety odbyło się to kosztem jakości materiałów w kabinie, które odbiegają od poziomu, do którego przyzwyczaiła nas przez ostatnie lata Mazda. Za to przestrzeń w kabinie znacząco urosła.
Swoją drogą Changan również był obecny na Poznań Motor Show 2026, gdzie świętował swoją polską premierę, a jednym z wystawionych modeli był właśnie Deepal S07.
Leapmotor B05 jedną z ciekawszych premier targów
Kolejna premiera należała do Leapmotora, który w zeszłym roku dopiero raczkował i ginął w tłumie, a podczas targów Poznań Motor Show 2026 znajdował się już na pierwszym planie, wraz ze swoją główną premierą w postaci kompaktowego elektrycznego hatchbacka B05. Ten należący częściowo do Stellantisa chiński producent zaliczył dobry rok na polskim rynku i stawia na strategię dwutorową, oferując oprócz elektryków także hybrydy z range extenderem. Wśród nich była kolejna premiera marki Leapmotor w postaci kompaktowego SUV-a B10 REEV. Korzysta z napędu większego C10 REEV. Wrócę jednak do głównej gwiazdy, czyli hatchbacka B05. Wygląda on najlepiej z całej gamy, a jego głównym rywalem będzie Kia EV4. Mierzy 4,43 m, przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,7 s i rozwija 218 KM. Korzysta z baterii o pojemnościach 56,2 kWh oraz 67,1 kWh, zapewniających zasięg na poziomie odpowiednio 401 oraz 482 km w cyklu mieszanym. Można je ładować prądem stałym o mocy do 174 kW. Samochód w bazowej wersji Life kosztuje od 106 900 zł.
Ponad 600 chińskich samochodów od ręki: Poznaj ofertę
Z marek Stellantisa na targach obecny był jeszcze Jeep, który pokazał najnowszego Compassa oraz Avengera. Drugi z modeli już dobrze znamy, natomiast trzecie wcielenie Compassa zadebiutowało globalnie w 2025 roku i znacznie urosło, awansując tym samym do klasy średniej (4,65 m długości). Jednocześnie wyjściowa cena na poziomie 150 tys. zł pozostała na poziomie kompaktowych SUV-ów. Jeep Compass jest spokrewniony z Peugeotem 3008 i Citroënem C5 Aircrossem, bazuje na platformie STLA Medium, a w gamie znajdziemy warianty hybrydowe oraz elektryczne, przy czym jedynie topowy elektryk ma napęd AWD.
Niemiecka motoryzacja reprezentowana tylko przez Mercedesa. Parę istotnych premier
Z kolei jedynym reprezentantem niemieckiej motoryzacji był Mercedes, którego wystawiał dealer MB Motors. W Poznaniu mogliśmy zobaczyć najnowsze wcielenia modeli CLA, CLA Shooting Brake, GLB oraz GLC EQ, a głównym hasłem tegorocznego stoiska jest "140 lat innowacji". CLA zostało zaprezentowane zarówno w wersji spalinowej jak i elektrycznej. To właśnie ten model wygrał tytuł Car of The Year 2026. Samochód reprezentuje najnowszą estetykę marki, z dominującym motywem gwiazdy, oparty jest na nowej platformie MMA i występuje z silnikami spalinowymi 1.5 Turbo mHEV (pochodzącymi od Geely) oraz w wariantach elektrycznych. W wersji elektrycznej korzysta z instalacji 800V i oferuje maksymalną moc ładowania do 320 kW. W kabinie znajdziemy kokpit z aż trzema dużymi wyświetlaczami, tzw. MBUX Hyperscreen. Z tych samych rozwiązań korzysta rodzinny SUV GLB, a podobnym śladem podąża również Mercedes GLC EQ, oparty na platformie MB.EA i oferujący ładowanie mocą do 330 kW. Startuje on od 319 900 zł. Osobiście jednak nie jestem fanem nowego stylu Mercedesa, zwłaszcza podświetlanego grilla z licznymi gwiazdami oraz nadmiaru ekranów w kabinie - w czasach, gdy jesteśmy wręcz przesyceni wyświetlaczami i chcemy fizycznych instrumentów, Niemcy dalej idą w ekrany niczym chińscy producenci.
Samochody premium w atrakcyjnym finansowaniu: Przejdź na Superauto.pl
Centralnym punktem stoiska Mercedesa była jednak replika pierwszego samochodu świata – Patentwagen stworzonego przez Karla Benza w 1886 roku. To właśnie ten pojazd dał początek 140 lat innowacji – rocznicy, którą w tym roku świętujemy.
Idąc dalej trafiłem na stoisko Volvo, gdzie najświeższym modelem było flagowe ES90, przy czym trudno uznać je za nowość rynkową, gdyż zadebiutowało globalnie już w marcu 2025 roku. Szkoda, że marka nie pokazała na targach najnowszego EX60. W Poznaniu wystawiła się również Tesla z modelami Y, 3 oraz Cybertruck. Zwłaszcza ten ostatni przyciągał tłumy, co nikogo nie powinno dziwić.
GAC Aion UT główną premierą marki
To tyle, jeśli chodzi o znane nam powszechnie marki w pawilonie 3. Resztę stanowili już chińscy pretendenci. GAC zaprezentował w Poznaniu kompaktowego SUV-a Emzoom z silnikiem benzynowym, średniej wielkości SUV-a Emkoo Hybrid (dynamiczny design i ciekawe, sportowe akcenty), jednak główne show skradł kompaktowy elektryczny hatchback Aion UT. Samochód został zaprojektowany w centrum rozwoju i designu marki GAC w Mediolanie, korzysta z baterii o pojemności 60 kWh i oferuje zasięg do 430 km w cyklu mieszanym WLTP. Producent podaje, że ładowanie od 30 do 80% trwa 24 minuty, jednak maksymalna moc ładowania wyraźnie odbiega od rywali i wynosi zaledwie 87 kW (mniej niż w autach miejskich). Bazowa wersja kosztuje 129 900 zł. Jest to jedna z tych chińskich premier, które zginęły w tłumie, choć z pewnością ma ciekawy design.
Dalej mieliśmy stoiska marek Hongqi i Jetour. Pierwsza z nich do obecnego portfolio dołączyła także średniej wielkości sedana H6, który wygląda naprawdę ciekawie, ma dynamiczny charakter niczym najnowsze Audi A6, jednak bardziej należy go traktować jako alternatywę dla Toyoty Camry czy Škody Superb aniżeli marek premium. Obok niego znajdował się niedawno odświeżony średniej wielkości SUV HS5.
Jetour X50 w Poznaniu zaliczył europejską premierę. Nowy rywal Dacii Duster
Jetour wkroczył na nasz rynek w listopadzie 2025 roku i oferuje kompaktowego, dynamicznie stylizowanego SUV-a Dashing, rodzinnego SUV-a klasy średniej X70 Plus, z miejscem dla 7 osób, a także stylizowanego na terenówkę SUV-a T2, który zdecydowanie jest najciekawszym elementem całej gamy. To właśnie należący do koncernu Chery Jetour wybrał Poznań na europejską premierę swojego nowego modelu. Jest nim subkompaktowy SUV X50, oferowany z benzynowym silnikiem 1.5 o mocach 116 i 156 KM. Jest to alternatywa dla aut budżetowych jak Dacia Duster czy Citroën C3 Aircross, a bazowa wersja ma 5-biegową skrzynię manualną i halogeny. Z drugiej strony jak na aut budżetowe ma estetycznie wykonaną kabinę. Cenę poznamy już wkrótce.
Swoje modele zaprezentował też Dongfeng, zarówno spalinowe jak i elektryczne. Wśród nich znalazły się miejski elektryk Box, SUV-y Mage, Huge i Vigo (do złudzenia przypomina Kię EV3) oraz kompaktowy liftback Shine. Listę chińskich nowości w hali 3 wieńczyły marki MHero oraz Voyah, który do dotychczasowej oferty modeli Free i Dream dołączył średniej wielkości SUV-a Courage oraz sedana segmentu E Passion. Czy pozwolą one wybić się tej marce na polskim rynku? Ciężko powiedzieć, jednak póki co jest ona chyba najbardziej niszowym z chińskich producentów oficjalnie dostępnych w Polsce.
Nie zabrakło też strefy ekskluzywnych aut
W sąsiedniej hali 3A swoje stoiska miały ekskluzywne marki jak Aston Martin czy McLaren, a także Alpine, które pochwaliło się najnowszym elektrycznym SUV-em A390, rywalem m.in. Porsche Macana. Samochód rozwija 400 KM i pozwala na pokonanie do 555 km na jednym ładowaniu. W wersji GTS Alpine A390 rozwija 470 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,9 s. Bazowe Alpine A390 kosztuje od 298 900 zł.
Aston Martin pochwalił się nowym Vantage S, który rozwija teraz 680 KM i 800 Nm. Sercem jest podwójnie doładowane 4-litrowe V8. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 3,3 s, a prędkość maksymalna to 325 km/h. Vantage S zyskał szereg szczegółowych modyfikacji zawieszenia, mocowań układu napędowego oraz oprogramowania sterującego, co przekłada się na jeszcze większą zwinność i precyzję prowadzenia. Z tyłu uwagę przykuwa nowy spojler na całej szerokości pokrywy bagażnika, który zwiększa siłę docisku o 44 kg przy Vmax, przyczyniając się do całkowitej wartości siły docisku 111 kg przy maksymalnej prędkości. W kabinie Vantage S oferuje charakterystyczne wykończenie "Accelerate" z Alcantary i skóry, uzupełnione o matowe wstawki z włókna węglowego 2x2 Twill.
Nie zabrakło też stoiska z ekskluzywnymi samochodami od Karlik Luxury Cars x Positive Ways, gdzie obok hybrydowego Astona Martina Valhalla stanął elektryczny Rolls-Royce Spectre.
Powrót do chińskiej rzeczywistości. Omoda 7 i Jaecoo 8 przyciągały tłumy
Prawdziwy festiwal premier, zwłaszcza chińskich, miał jednak miejsce w hali nr 5. Już na wstępie przywitało mnie pokaźne stoisko Omody i Jaecoo, gdzie obok znanych już modeli znalazły się najnowsze SUV-y Omoda 7 Super Hybrid oraz Jaecoo 8 Super Hybrid. Omoda 7 korzysta z napędu Chery Super Hybrid rodem z Jaecoo 7, rozwija 279 KM i ma bardziej dynamiczny charakter od pozostałych marek koncernu Chery. Ten SUV klasy średniej bierze na celownik Toyotę RAV4, mierzy 4,66 m, ma 20-calowe felgi i dynamiczny design ze zlicowanymi klamkami, a w kabinie wrażenie robi wyświetlacz centralny o przekątnej 15,6 cala, którego można przesuwać w stronę pasażera. Skromnie wypada jednak bagażnik o pojemności 401 litrów. Omoda 7 Super Hybrid startuje od 169 900 zł.
Jeszcze więcej uwagi przykuło majestatyczne Jaecoo 8 Super Hybrid, które jest blisko spokrewnione z Chery Tiggo 9 i Omodą 9, korzysta z tego samego układu napędowego Chery Super Hybrid co Tiggo 9 i również rozwija 428 KM. Jaecoo 8 oferuje miejsce dla 5 lub 7 osób i w zależności od wersji kosztuje 219 900 zł lub 224 900 zł, a zatem jest najwyższej pozycjonowane spośród całej trójki. W kabinie panuje outdoorowy styl i czuć luksusowy klimat, jednak widać też podobieństwo do pozostałych modeli. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 5,8 s, a na prądzie pokonamy nawet 134 km. Przy okazji zadebiutowało również Jaecoo 7 w wersji Hybrid o mocy 224 KM, wykorzystujące napęd znany z Omody 5 Hybrid.
To jednak nie wszystko, co przygotował Nam koncern Chery. Sama marka Chery pochwaliła się najnowszym układem hybrydowym HEV, który trafił do kompaktowego SUV-a Tiggo 7. Jest to ten sam układ co w Jaecoo 7 i Omodzie 5 Hybrid, a zatem oparty na silniku 1.5 T-GDI i dwóch jednostkach elektrycznych, łącznie oferujący 224 KM i 295 Nm. Samochód w wersji Select kosztuje 124 900 zł, a w Premium 134 900 zł.
Koncern Chery wkracza do segmentu premium z markami Exlantix i Lepas
Moją uwagę zwróciła jednak flagowa marka koncernu Chery, która właśnie trafiła na polski rynek. Mowa tu o firmie Exlantix, oferującej elektrycznego sedana segmentu E, model ES, a także dużego SUV-a ET. Zwłaszcza sedan prezentuje się naprawdę ładnie, ma nowoczesny design i szlachetnie wykonane wnętrze. Oba modele wyróżnia bogate wyposażenie, m.in. zawieszenie pneumatyczne, elektrycznie otwierane i domykane drzwi czy podsufitka z alcantary, a także instalacja 800V, pozwalająca na ładowanie mocą do 290 kW. Exlantix ES rozwija 480 KM i kosztuje 329 000 zł, natomiast model ET wyceniono na 349 900 zł. Samochody są z pewnością ciekawe, ale na rynku aut premium nie będzie im łatwo się przebić, co dobitnie pokazał przykład Voyaha.
Koncern Chery zaskoczył czymś jeszcze. Otóż Chińczycy wprowadzają do Polski nową markę Lepas, która ma plasować się pomiędzy Jaecoo a Exlantixem. Producent zaprezentował dwa modele w postaci kompaktowego SUV-a L6 i średniej wielkości SUV-a L8. Mark Jea trafi na nasz rynek jesienią bieżącego roku. Samochody wyróżniają się wyrazistą stylistyką, stawiają na obłe kształty i ciekawą kolorystykę, a w kabinie możemy liczyć na dobre wykończenie i bogate wyposażenie. W moim odczuciu wyglądają one jednak jak podrasowane Chery połączone z Audi i w zasadzie obawiam się trochę kanibalizacji wewnątrz grupy Chery. Chińczycy twierdzą jednak, że Lepas ma przyciągnąć młodszą klientelę i stanowić przeciwwagę dla konserwatywnej gamy marki Chery.
Forthing idzie w napędy REEV. 5-metrowa limuzyna za około 150 tysięcy zł
Lecimy dalej z chińskimi nowościami. Kilka zaprezentował Forthing, w tym dużego eleganckiego sedana S7 REEV o długości 5 metrów, a także zmodernizowanego SUV-a T-Five w wersji hybrydowej REEV. Dobre wrażenie robi zwłaszcza sedan, który łączy ciekawy design z przestronnym wnętrzem i sporym bagażnikiem. Z drugiej strony ma parę braków - pasażerowie drugiego rzędu nie mają podłokietnika, co w tej klasie aut jest po prostu niedopuszczalne. Kolejne niedopatrzenie to tylko jeden port USB-A dla drugiego rzędu - słabo to wygląda. Na szczęście sam projekt nadwozia w stylu Hyundaia Ioniq 6 czy nowoczesne wnętrze robią dobre wrażenie. Samochód korzysta z jednostki 1.5 o mocy 100 KM i baterii o pojemności 28,4 kWh, a także silnika elektrycznego o mocy 209 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,2 s, zasięg na prądzie wynosi 180 km, a łączny 1050 km. Na koniec prawdziwy game changer - duży sedan Forthinga kosztuje zaledwie 159 900 zł. Czy będzie hit? Tego nie wiem, ale dobrze, że w gąszczu SUV-ów wciąż trafiają się eleganckie sedany.
Forthing T-Five REEV ma baterie 31,9 kWh i pokona na prądzie 200 km, a łącznie do 950 km. Akumulator można również ładować prądem stałym. Samochód otrzymał przeprojektowany przód, który jednak jest mniej wyrazisty niż w wersji spalinowej, a w kabinie znajdziemy nowy, znacznie większy wyświetlacz systemu infotainment. Z kolei minivan U-Tour doczekał się wersji PHEV, która dołączy do gamy w IV kwartale.
Swoje stoisko miał również BAIC, jednak tamte samochody już znam i większość z nich zaprezentowano już podczas ubiegłorocznej edycji. Najbardziej podobają mi się modele z rodziny BJ, w tym flagowy BJ60, BJ40 oraz średniej wielkości BJ30.
JAC Motors pokazał chińską kopię Mini
Marka JAC przybyła do Poznania z dwiema nowościami. Jedną z nich E30X, czyli miejski hatchback o długości nieco ponad 4 m, oparty na dedykowanej platformie dla aut elektrycznych. Samochód rozwija 136 KM, ma baterie o pojemności 46 kWh, funkcję V2L i pozwala na ładowanie baterii od 30 do 80% w 20 minut. Ekran w kabinie ma 15,6 cala, a samo wnętrze jest dość przestronne, choć przeciętnie wykonane. Drugą nowością JACa jest 7-osobowy minivan RF8 z układem hybrydowym plug-in i luksusowo urządzonym wnętrzem. Bazuje na jednostce 1.5 T-GDI i oferuje do 116 km zasięgu na prądzie w cyklu CLTC. Model oferuje zaawansowane systemy wspomagania kierowcy (ADAS poziomu 2), a kokpit tworzą dwa 12,3-calowe wyświetlacze.
GAC Hyptec SSR najciekawszym chińskim autem. 1200 KM i 100 km/h w niecałe 2 sekundy
Miano najciekawszego chińskiego samochodu należy jednak do modelu GAC Hyptec SSR. Jest to elektryczny hipercar, którym ustanowiono rekord prędkości driftu samochodem elektrycznym, wynoszący 213,523 km/h. GAC Hyptec SSR korzysta z trzech silników elektrycznych o mocy ponad 1200 KM, robi "setkę" w 1,9 s i rozpędza się do 251 km/h. Przyspieszaniu towarzyszą przeciążenia sięgające 1,7 G. Jest to jeden z najszybszych elektryków na świecie. Już samo wsiadanie do chińskiego bolidu robi wrażenie, choćby ze względu na elektrycznie sterowane nożycowe drzwi.
W hali nr 5 spore zainteresowanie wzbudzało stoisko Renault, gdzie główną rolę odgrywało najnowsze Clio VI, które odzyskało drapieżny design i znacznie dojrzało. Przede wszystkim ma teraz nowy układ hybrydowy 1.8 o mocy 160 KM i zapewnia osiągi godne warm hatcha przy jeszcze niższym spalaniu. Obok swoje samochody wystawiła Dacia, gdzie na pierwszym planie znalazły się zmodernizowane niedawno modele Sandero, Sandero Stepway oraz Jogger.
Kia i Hyundai trzymają solidny poziom
Znacznie więcej działo się jednak na stoiskach Kii i Hyundaia. Powiem więcej - według mnie były to jedne z najciekawszych stoisk targów Poznań Motor Show 2026. Kia zaprezentowała kompaktowego SUV-a Seltos, który był najważniejszą premierą koreańskiej marki. Samochód plasuje się pomiędzy Niro a Sportage, przekonuje ergonomicznym oraz funkcjonalnym wnętrzem i ciekawym designem. Występuje z napędem na przód lub obie osie oraz silnikiem benzynowym 1.6 T-GDI o mocy 180 KM i hybrydowym 1.6 GDI o łącznej mocy 154 KM (FWD) lub 178 KM (e-AWD). Seltos jest pierwszą hybrydą Kii z funkcją V2L. Kia Seltos mierzy 4,43 m długości, a jej pudełkowate kształty zapewniają sporo przestrzeni. Pierwsze egzemplarze trafią do klientów w wakacje, a wariant hybrydowy dołączy na przełomie 2026 i 2027 roku. Jest to jedno z najrozsądniejszych aut pokazanych na targach.
Nowe Kie i Hyundaie z rabatami ponad 20%: Sprawdź ofertę
Kolejną nowością Kii był miejski elektryczny SUV EV2. Pudełkowaty elektryk wyróżnia się śmiałym designem, bogatym wyposażeniem i zasięgiem do 453 km w wersji long range z bateriami 61 kWh. Z kolei bazowy wariant ma ogniwa o pojemności 42,2 kWh, rozwija 146 KM i oferuje 317 km zasięgu. Bazowa Kia EV2 w wersji Air kosztuje 99 900 zł.
Bardzo spodobała mi się także nowa Kia K4 Kombi, która ma naprawdę ładną, dynamiczną sylwetkę i oferuje bagażnik o słusznej pojemności 604 litrów i startuje od 115 490 zł za wariant M z silnikiem 1.0 T-GDI o mocy 115 KM i 6-biegową skrzynią manualną.
Jeszcze więcej działo się na stoisku Hyundaia. Najwięcej uwagi przykuwał jedyny na targach koncept Ioniq THREE, który z każdej strony prezentuje się zjawiskowo i futurystycznie. Swoją drogą dosłownie kilka dni temu Hyundai pokazał jego seryjną wersję, która robi nie mniejsze wrażenie niż koncept. Dobre wrażenie zrobił na mnie też flagowy Ioniq 9, zwłaszcza pod kątem zagospodarowania przestrzeni w kabinie. Nie zabrakło też czegoś dla fanów adrenaliny - Ioniq 6 N z rozbudowanym body kitem, licznymi sportowymi dodatkami, kubełkowymi fotelami, sportową kierownicą i wstawkami z alcantary robił z pewnością efekt WOW. Samochód rozwija do 650 KM oraz 770 Nm i przyspiesza od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,2 s.
Pozostając w klimacie koreańskiej motoryzacji KGM Polska (dawniej SsangYong) zaprezentował strefy "Adventure" i "Hybrid"
z nowym Actyonem i Torresem HEV, a także zmodernizowanego pickupa Musso.
Znowu wygrały amerykańskie auta. Nowy dODGE Charger robi wrażenie
Prawdziwą wisenkę na torcie zostawiłem jednak na koniec. Chodzi oczywiście o amerykańską motoryzację, którą można było podziwiać na stoisku A!W Forged. Niezależny importer aut z USA z siedzibą w Poznaniu zaprezentował Chevroleta Corvette C8 w różnych wariantach, w tym standardowym Stingray, sportowym Z06, a także hybrydowym E-RAY o mocy 670 KM.
Uwagę przykuł także elektryczny Dodge Charger Daytona, który w topowej wersji rozwija aż 670 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,3 s. To przykład nowoczesnego muscle cara - jest jeszcze masywniejszy od poprzednika, mierzy przeszło 5,2 m długości, a w środku łączy amerykański styl z nowoczesnymi rozwiązaniami i solidnym wykonaniem. W wersji elektrycznej znajdziemy specjalny układ wydechowy Fratzonic, dzięki któremu samochód brzmi porównywalnie do pojazdu spalinowego z dużym silnikiem. Fanów klasycznych rozwiązań ucieszy pewnie fakt, że Dodge oferuje również wariant Sixpack z silnikiem 3.0 R6 biturbo o mocach 420 oraz 550 KM. Nie zabrakło też pickupów w postaci Forda F-150, Rama 1500 czy GMC Sierra Denali. Wśród nowości był też zaprezentowany niedawno Ram Rampage.
Listę premier uzupełniły motocykle
Całość ekspozycji uzupełniły jednoślady, w tym polskie premiery Kawasaki Ninja ZX-10R, rajdowe maszyny Kove, innowacyjne konstrukcje Benda oraz supersportowy ZXMOTO 820RR, a technologicznym zwieńczeniem pokazów był debiut wyczynowego modelu RC Overmax X-Giron.
Gwiazdy TVN Turbo, kierowcy wyścigowi i mistrzostwa mechaników
Jak co roku, na stoisku TVN Turbo nie zabrakło gwiazd znanych z popularnych programów motoryzacyjnych. Wśród nich można było trafić na Przemysława Szafrańskiego i Grzegorza Dudę z programu "Duda kontra Szafrański", Dawida Andresa z programu "Ciężarówką przez Stany", Roberta Michalskiego i Marcina Wąsikowskiego ze Stradale Classics, a także Pawła Misztę z programu "Wojny samochodowe", Adama Klimka z programu "Samochód marzeń - kup i zrób" oraz Łukasza Bąka, znanego z "Moto Kombat" i kanału Caroseria na YouTube. Oprócz nich swoje stoiska mieli też kierowcy wyścigowi jak Kornelia Olkucka, Borys Piotrowski czy Młody Pelikan.
Poznań Motor Show to także arena prestiżowych zmagań zawodowych. Pierwszego dnia targów oficjalnie rozpoczęły się finały Mistrzostw Mechaników, gromadzące najlepszych specjalistów i uczniów szkół branżowych z całego kraju. Gościem specjalnym czwartkowych rozgrywek był Bartosz Zmarzlik, wielokrotny mistrz świata na żużlu, który spotkał się z uczestnikami, podkreślając rolę precyzji i nowoczesnych technologii w serwisowaniu maszyn wyczynowych.
Podsumowanie
Nie będę się więcej rozwodził nad pozostałymi aspektami imprezy, gdyż interesują mnie przede wszystkim premiery. Tych na Poznań Motor Show 2026 oczywiście nie brakowało, jednak na palcach jednej ręki mogę policzyć auta godne uwagi. Większość premier stanowiły niewzbudzające emocji kolejne chińskie samochody dla Kowalskiego, wśród których dosłownie parę jest godnych uwagi, a większość po prostu ginie w tłumie z powodu przesytu. Ekspansja chińskich producentów jest tak silna, że wkrótce zaczną oni wygryzać samych siebie, tak jak ma to miejsce na ich rodzimym chińskim rynku. Coraz trudniej też będzie się któremuś z nich wyróżnić, przynajmniej w Europie. Ta sztuka udaje się za to rodzimym markom posiadającym historię oraz ugruntowaną pozycję, czego dowodzą Renault, Kia czy Hyundai. Ten przesyt będzie tylko narastał, a z czasem rynek sam zweryfikuje, które marki i modele okażą się strzałem w dziesiątkę, a które padną ofiarami naturalnej selekcji. Jedno jest pewne - tempo tych zmian będzie tylko rosło.