Test: Ford Mustang Dark Horse zachował amerykańską duszę, ale pokochał zakręty
Słychać go już z daleka, a sam jego widok wywołuje gęsią skórkę. Ford Mustang w najnowszym wydaniu zachował mocne wolnossące V8 i pozostaje obiektem westchnień, ale w bardziej szalonej wersji Dark Horse robi coś, czego wcześniej żaden z jego rywali w takim stopniu nie potrafił - równie dobrze czuje się w zakrętach co na prostej. To amerykańska zabawka skrojona pod europejskiego nabywcę, ale i wyceniona już po "europejsku".
Ostatnio ponarzekałem sobie, że w testach przeważają nudne SUV-y i crossovery z małymi silniczkami, których głównym zadaniem jest wygodnie przewozić z punktu A do B i walczyć o każdą dziesiątą litra na 100 km. A co z przyjemnością z jazdy? Ostatnio my, petrolheadzi, nie mamy łatwego życia - z rynku znikają kolejne sportowe zabawki albo też są zastępowane przez ich elektryczne substytuty. Dlatego też z wielką chęcią i nieogarniętym bananem na twarzy odebrałem kluczyki do nowego Forda Mustanga Dark Horse, który jest jednym z ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku samochodów dla pasjonatów motoryzacji, dla których zamiast walki o każdy głupi gram CO2 i każdą dziesiątą litra liczy się to, by samochód miał duszę. A Mustang Dark Horse zdecydowanie ją ma i to prawdziwie amerykańską. To też pierwszy amcar (z tych, którymi jeździłem), który nie tylko nie boi się zakrętów, co wręcz je uwielbia niczym jego europejscy rywale. Jak przystało na zapaleńca amerykańskiej motoryzacji, banan nie schodził mi z twarzy przez cały czas trwania testu, a moment oddania kluczyków był twardym powrotem do szarej rzeczywistości.
Ford Mustang od zawsze rozpalał zmysły fanów czterech kółek. Od lat Mustang należy do najpopularniejszych samochodów sportowych na świecie. Od czasu wprowadzenia VI generacji do Europy w 2014 roku stał się on hitem również na Starym Kontynencie, w tym także w Polsce. Mimo wyraźnie wyższej ceny niż w poprzedniku nowy Mustang znalazł od początku roku 121 klientów.
O tym, jakim uznaniem cieszy się Ford Mustang, najlepiej świadczy fakt, iż zajął on pierwsze miejsce w kategorii samochodów sportowych, w prestiżowym badaniu satysfakcji przeprowadzonym przez J.D. Power w 2025 roku. Jest to jedno z najważniejszych źródeł wiedzy o tym, jak kierowcy oceniają swoje nowe samochody. Ankieta przeprowadzana jest od 30 lat i obejmuje ocenę 37 różnych cech danego auta – są wśród nich m.in. design, osiągi, ergonomia czy wrażenia z jazdy, a nawet poczucie komfortu podczas zajmowania miejsca za kierownicą i emocje towarzyszące wciśnięciu pedału gazu. Odpowiedzi właścicieli są zbierane i przeliczane na ogólny wynik indeksu APEAL. We wspomnianej edycji przebadano ponad 92 tys. użytkowników aut – dane zebrano po 3 miesiącach od dnia zakupu.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - stylistyka. Kwintesencja amerykańskiego stylu
Dość wprowadzenia, pora na clou programu (zapewne wszyscy czekacie na wrażenia z jazdy bestią z V8-ką), ale wszystko w swoim czasie. Aktualna VII generacja Mustanga zadebiutowała w 2023 roku i z zewnątrz sprawia wrażenie tak naprawdę liftingu poprzednika. Czy to źle? Wręcz przeciwnie, gdyż poprzedni Mustang bardzo dobrze nawiązywał do kultowego Fastbacka I generacji z lat 60. XX wieku? Rzecz w tym, że wprowadzona na rynek równe 60 lat po pierwowzorze VII generacja jeszcze lepiej oddaje jego kształty. Nowy Mustang jest jeszcze agresywniejszy i masywniejszy, zyskał nowe lampy projekcyjne LED o smuklejszych kształtach (tylne mają charakterystyczne "wcięcie"), a w wariancie Dark Horse wywołuje gęsią skórkę już od samego patrzenia. "Czarny koń" otrzymał większy grill z dodatkowymi wlotami powietrza powietrza (nie ma tu mowy o żadnych atrapach), dedykowane 19-calowe obręcze ze stopów lekkich, logotypy Dark Horse na przednich błotnikach i tylnej klapie, duży tylny spojler, układ wydechowy z aż 4 okrągłymi końcówkami z czarnym wykończeniem oraz pas ozdobny na masce w kolorze Gloss Black. Ależ on wygląda w tej wersji, ahhh, uwielbiam takie auta. Nie mogło oczywiście zabraknąć dedykowanego dla tej wersji koloru nadwozia Blue Ember (bez dopłaty), który w cieniu pozostaje granatowy, a w słońcu wpada w fiolet, nadając autu jeszcze więcej "buntowniczego" charakteru, choć sprawia on też, że liczne ciekawe detale giną w jego tle.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - dane techniczne. Sportowy, ale funkcjonalny
Gabaryty się w zasadzie nie zmieniły. Mustang nadal mierzy 4,82 m długości (Dark Horse jest dłuższy od GT o 1 cm), a jego rozstaw osi liczy 2,72 m. Mimo sportowego charakteru amerykańskie coupe pozostaje praktyczne - bagażnik oferuje aż 381 litrów pojemności, znajdziemy w nim subwoofer systemu audio Bang&Olufsen oraz obecny w autach rodem z USA fluoroscencyjny uchwyt do otwierania bagażnika od środka. Mustangiem możemy przewozić nawet dłuższe przedmioty, gdyż oparcia tylnego rzędu są składane.
Ford Mustang Dark Horse jakością walczy z mitem o autach z USA
Czas zajrzeć do wnętrza, które przełamuje kolejne stereotypy. Przez lata uważało się, że amerykańskie samochody są plastikowe i niechlujnie spasowane. Tymczasem nowy Mustang skutecznie temu zaprzecza - materiały na kokpicie i drzwiach są miękkie i przyjemne w dotyku, a ich spasowanie nie budzi zastrzeżeń. Na kokpicie i konsoli środkowej znajdziemy obszycia ze skóry z niebieskimi szwami, obecne w Dark Horse fotele Recaro wykonano ze skóry i alcantary, a kokpit i kierownicę przyozdobiono wstawkami z karbonu, który wcale nie sprawia wrażenia taniego plastiku, lecz ma przyjemną szorstką fakturę. Alcantarę i skórę znajdziemy też na panelach drzwi.
Ford Mustang dostępny od ręki: Poznaj ofertę
Wnętrze nowego Mustanga dowodzi jak digitalizacja pomaga nawiązać do przeszłości
Samo wnętrze Mustanga jest całkowicie nowe i w dużym stopniu zdigitalizowane. Kokpit tworzą dwa wyświetlacze o przekątnej 12,4" (cyfrowe zegary) oraz 13,2" (system multimedialny SYNC4), a prostokątne kratki nawiewów, zwrócony w stronę kierowcy kokpit oraz wyraźnie podkreślona strefa pasażera, nawiązują do III generacji z lat 80. XX wieku, czyli kultowego Foxa. Dość powiedzieć, że w 2025 roku Ford wypuścić nawet specjalny pakiet stylistyczny FX do nowego Mustanga, inspirowany właśnie Foxem. Według niektórych kokpit nowego Mustanga zatracił swój charakter z racji na digitalizację i początkowo sam tak uważałem, jednak po tygodniu spędzonym z Dark Horse'm stwierdziłem, że odwołania do najbardziej niedocenianej przez lata generacji Mustanga wyszły projektantom na dobre. Wersję Dark Horse wyróżniają niebieskie akcenty na desce rozdzielczej wraz z logotypem Dark Horse oraz nakładki na progi drzwi w stylizacji Dark Horse.
Fox zakrada się tu i ówdzie
Faktem jest, że do obsługi instrumentów za pomocą dotyku trzeba się początkowo przyzwyczaić, jednak najważniejsze z punktu widzenia użytkownika sportowego auta funkcje umieszczono na wierzchu, a nawet mają one dedykowane fizyczne przyciski funkcyjne. Jednym z nich jest szybki dostęp do sportowych funkcji i parametrów jak monitorowanie czasów przejazdu po torze, wskazań jednostki napędowej i przeciążenia, czasu przyspieszenia do 100 km/h lub pokonania ¼ mili, a także personalizacja wnętrza. Ta jest obszerna, gdyż same cyfrowe zegary oferują z 6 czy 7 motywów, w tym aż 3 motywy retro. Do gustu najbardziej przypadł mi motyw klasycznego Fastbacka z lat 67-68, jednak do wyboru mamy także SVT Cobrę z lat 97-99 i oczywiście Foxa. Widać, że Ford zrobił dobry użytek z cyfrowych zegarów, takie coś to ja rozumiem! To jednak nie koniec ciekawych elementów - wajcha ręcznego przypomina klasyczną "łapę" i w podobny sposób działa... ale jest to układ elektryczny. Super pomysł i co ważne, występujący także w tańszym wariancie GT. Gruba sportowa kierownica jest dobrze wyprofilowana i ma spore przyciski i łopatki, a tryby jazdy zmienia się szybko za pomocą dedykowanych przycisków - tak to powinno wyglądać w każdym aucie sportowym. Całość uzupełnia duża, klasyczna dźwignia przekładni automatycznej i otrzymujemy nowoczesne, ale wciąż amerykańskie auto.
Oczywiście klimą sterujemy dotykowo, a niektóre ustawienia samochodu ukryto w wybranych zakładkach menu, jednak sprawa reakcja na dotyk, funkcja podziału ekranu i bezprzewodowa łączność z CarPlay i AndroidAuto to bezprzeczne atuty Mustanga. Wśród fizycznych instrumentów znajdziemy chociażby dezaktywację ESP i układu Start&Stop oraz pokrętło do regulacji głośności nomen omen bardzo dobrego audio Bang&Olufsen.
Fotele Recaro nie są w tej wersji na wyrost
W testowanym egzemplarzu znalazły się opcjonalne fotele kubełkowe Recaro (8500 zł) z alcantary i niebieskiej ekoskóry, z ręczną regulacją w 6 kierunkach i podgrzewanymi siedziskami. Czy są one wygodne? Powiedziałbym umiarkowanie, a solidniej zbudowanym osobom nawet mogą być za ciasne. Czy robią robotę? Oj tak i to jeszcze jak. Świetnie trzymają ciało w zakrętach, a ja przy mojej dość szczupłej sylwetce czułem, że pasuję do nich na styk, choć w liczącej ponad 300 km trasie moje plecy wolałyby coś wygodniejszego. Jak się potem przekonacie, kubły nie są tu wcale na wyrost. Nie mamy tu za wiele schowków i półek, tylko schowek przez pasażerem, drobne kieszenie w drzwiach i półkę na konsoli, by położyć telefon. Nie ma nawet ładowarki indukcyjnej, za to pozycja za kierownicą jest taka jak lubię - siedzi się nisko, widać kawał maski i mam poczucie obcowania z prawdziwą amerykańską bestią. W drugim rzędzie są dwa symboliczne miejsca, ale przeznaczone raczej dla dzieci o wzroście do 1,5 m lub po prostu jako miejsce na bagaże.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - wyposażenie. Poza paroma elementami jest dobrze
Oprócz wymienionych już elementów dedykowanych wersji Dark Horse jej wyposażenie obejmuje znany już z GT poziom.
| Specyfikacja Wyposażenia | |
|---|---|
| Główne Systemy Wspomagające Kierowcę | |
| Adaptive Cruise Control | Tempomat adaptacyjny. Dla wersji z automatyczną skrzynią biegów zawiera Stop&Go oraz Lane Centring - z funkcją automatycznego zatrzymania i ponownego rozpoczęcia jazdy oraz funkcją utrzymania pojazdu pośrodku pasa ruchu. |
| Pre-Collision Assist | Działający w oparciu o informacje z kamery przedniej i radaru system wspomagający kierowcę w unikaniu lub zmniejszaniu skutków kolizji na skrzyżowaniach podczas skrętu oraz z poprzedzającymi pojazdami, pieszymi lub rowerzystami (zawiera: AEB - Autonomous Emergency Braking z Intersection Assist, ESA - Evasive Steering Assist). |
| Lane Keeping System | System wspomagający utrzymanie pojazdu na pasie ruchu, z funkcją wykrywania krawędzi jezdni. |
| Blind Spot Assist z Cross Traffic Alert (CTA) | System monitorowania martwego pola widzenia w lusterkach z funkcją zapobiegania kolizji z pojazdem w martwym polu widzenia z funkcją ostrzegania o pojazdach nadjeżdżających z prawej lub lewej strony, podczas manewru wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego z funkcją ostrzegania podczas wysiadania (Exit Warning). |
| Driver Alert | System monitorowania koncentracji kierowcy. |
| Hamulec postojowy | Elektryczny z funkcją Drift oraz Auto Hold. |
| Główne Zewnętrzne Elementy Wyposażenia | |
|
|
| Główne Elementy Wyposażenia Wnętrza | |
|
|
Nie ma czujników parkowania z przodu, indukcyjnej ładowarki ani kamery 360 stopni, ale poza tym mamy praktycznie komplet.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - układ napędowy. Ginący gatunek, który kocha każdy petrolhead
Nareszcie mogę przejść do tego co chciałem. Pod maską pracuje jedno z ostatnich oferowanych w Europie wolnossących V8. Nie ma tu żadnej elektryfikacji, nawet w postaci miękkiej hybrydy, nikt tu nie patrzy na jakieś absurdalne normy emisji spalin, jest po prostu czysta benzyna, prawdziwy zapach spalin i niczym nieskrępowana przyjemność z jazdy i słuchania najpiękniejszego dźwięku w całej branży motoryzacyjnej. 5 litrów pojemności, 453 KM w wersji Dark Horse i 540 Nm uzyskiwane przy 5100 obr./min., to działa na wyobraźnię. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 4,4 s i prędkość maksymalna na poziomie 250 km/h sprawiają, że możemy skutecznie rywalizować z Golfem R i czy BMW serii 2 lub 4... To wszystko przy akompaniamencie basowego bulgotu dobiegającego zza naszych pleców, przez którego banan na twarzy nie opuszczał mnie jeszcze długo po opuszczeniu auta, a poczucie obcowania z autem z tak rzadką obecnie "duszą" (kto ma wiedzieć, ten wie) jest po prostu nie do podrobienia. Dodam tylko, że układ wydechowy jest aktywny i oferuje tryby począwszy od cichego (przydatny, jeśli chcemy zachować dobre stosunki z sąsiadami), przez normalny, sportowy, aż po torowy (chyba domyślacie się, z którego najczęściej korzystałem).
Prowadzenie Mustanga Dark Horse zaprzecza wszelkim wyobrażeniom
Do tej pory jednak rywalizacja z niemieckimi autami kończyła się w momencie pojawienia się zakrętów. Tutaj Amerykanie zdecydowanie odrobili lekcje i Mustang Dark Horse już nie musi obawiać się szybkiego pokonywania łuków. Ten ważący ponad 1,8 tony tylnonapędowy mocarz wydaje się wręcz przyklejony do jezdni, a bezpośredni, typowy dla europejskich modeli Forda układ kierowniczy momentalnie przekuwa nasze ruchy kierownicą w reakcje kół. Co istotne, w Dark Horsie musimy się naprawdę postarać, by zerwać przyczepność, co zawdzięczamy seryjnemu w tej odmianie mechanizmowi różnicowemu o zwiększonym tarciu Torsen z dedykowaną chłodnicą. Zabrzmi to dziwnie, ale Mustang Dark Horse wydaje się być wręcz autem, które lubi jazdę torową. Ma dodatkowa chłodnicę oleju 10-biegowej automatycznej przekładni oraz dodatkową chłodnicę oleju silnikowego. Świetną robotę robi też seryjne zawieszenie aktywne MagneRide, które w GT wymaga dopłaty ponad 10 tysięcy zł. Dzięki niemu Mustang nie tylko pewnie się prowadzi, ale i zaskakująco sprawnie jak na swoją charakterystykę i możliwości filtruje niedoskonałości jezdni, co czyni z niego cywilizowane auto do jazdy na co dzień. Co więcej, pod maską znajdziemy dodatkową rozpórkę usztywniającą konstrukcję - widać, że ktoś naprawdę przyłożył się do projektowania tego auta. O odpowiednie wytracanie prędkości dbają natomiast hamulce tarczowe z wentylowanymi tarczami o średnicy 390 mm z przodu i 355 mm z tyłu z malowanymi na niebiesko zaciskami Brembo (z przodu 6-tłoczkowe, z tyłu 4-tłoczkowe).
Nowe Fordy z atrakcyjnym finansowaniem: Sprawdź ofertę
Ford zadbał też o liczne tryby jazdy, począwszy od normalnego, który sprawdza się podczas spokojnej jazdy, przez sportowy i torowy, a nawet tryb do wyścigów równoległych, w którym to przednie hamulce są przyblokowane w celu zagrzania tylnych opon i następnie możemy ruszyć z miejsca z piskiem opon oraz w kłębach dymu jak przystało na amerykańskiego funcara. Jego tylne opony już samą grubością bieżnika świadczą o tym, że jest to auto, któremu "upalanie kapcia" nie jest obce.
Nie wszystko jednak okazało się usłane różami. Zastrzeżenia mam do pracy 10-biegowej przekładni automatycznej, która bywa niezdecydowana i potrafi nieprzyjemnie szarpnąć, miewa też zwłokę w reakcji na gaz. Potrzebuje naprawdę solidnego "polecenia" w postaci dodania gazu, by jej działanie pasowało do charakteru sportowego auta. Osobiście wybrałbym tańszy o 15 000 zł wariant ze sportową 6-biegową skrzynią manualną Tremec 3160.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - spalanie. Nie zaskoczył mnie
Przy autach pokroju Mustanga często padają pytania, ile to pali? Odpowiedź jest zawsze taka sama... Tyle, ile mu wlejesz. Tak na poważnie przy korzystaniu z jego możliwości właściwie nie ma górnej granicy, jednak w trasie bez problemu zejdziemy poniżej 10 litrów na 100 km. Przy stałej prędkości 120 km/h uzyskałem średnie spalanie na poziomie 9,8 l/100 km, natomiast jazda autostradowa z prędkością 140 km/h oznacza wynik rzędu 11 l/100 km. Czy to dużo, oceńcie sami, choć osobiście uważam, że to rozsądne wartości. W mieście trzeba już liczyć się z wynikami rzędu 19-20 l/100 km, natomiast w cyklu mieszanym uzyskamy około 14 l/100 km. Zbiornik paliwa liczy 61 litrów, co oznacza, że co około 400-440 km musimy gościć na stacji benzynowej.
Ford Mustang Dark Horse 2026 - cena. Zabawka dla bogatych
Wspomniałem, że Mustang nie jest już tani. Pamiętam, gdy poprzednik na początku sprzedaży w Polsce w wersji GT z V8 kosztował od 170 000 zł, jednak już pod koniec produkcji w 2023 roku nowy GT z automatem kosztował 274 500 zł. Obecnie za aktualnego Mustanga GT ze skrzynią automatyczną trzeba dać już 321 000 zł, a za testowanego Dark Horse trzeba już dać 376 000 zł. Jeśli nie zależy nam na automacie, za 361 000 zł dostaniemy Dark Horse'a ze skrzynią manualną Tremec.
BMW M440i xDrive
Jak prezentuje się europejska konkurencja Mustanga Dark Horse? BMW M440i xDrive Coupe z turbodoładowanym silnikiem 3.0 R6 o mocy 392 KM i osiągach porównywalnych z Mustangiem (od 0 do 100 km/h w 4,4 s) kosztuje 376 900 zł za zbliżoną specyfikację. BMW jest praktyczniejsze (bagażnik 440 l, więcej miejsca w drugim rzędzie) i ma bogatsze wyposażenie opcjonalne, mniej pali i bardzo dobrze się prowadzi, jednak ustępuje Mustangowi brzmieniem i stylem.
BMW seria 4 Coupe ze sporymi rabatami: Przejdź do oferty
Audi RS 3
Audi RS 3 Sportback z silnikiem 2.5 TFSI R5 o mocy 400 KM w podobnej specyfikacji kosztuje 374 350 zł. Audi oferuje lepsze osiągi (od 0 do 100 km/h w 3,8 s), dobre brzmienie jednostki pięciocylindrowej oraz kultowy napęd quattro, a także dodatkową parę drzwi. Jest to jednak tylko kompaktowy hatchback, któremu legendą i stylem daleko do Mustanga.
Audi RS 3 dostępne od ręki: Zobacz ofertę
Alpine A110
Za 366 800 zł dostaniemy Alpine A110 GTS z silnikiem 1.8 TCe o mocy 300 KM. Auto waży około 1100 kg, ma centralnie umieszczony silnik i napęd na tył, jest klasycznym przykładem zabawki przeniesionej z tor na ulice. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 4,2 s. Alpine jest jednak małym i ciasnym dwuosobowym coupe o mocno niszowym charakterze, które co prawda daje sporą przyjemność z jazdy, jednak jest mniej komfortowe w codziennym użytkowaniu niż Mustang.
Podsumowanie
Podsumowując, Ford Mustang Dark Horse okazał się dokładnie taki jak przypuszczałem, a więc został najlepszym autem, jakie testowałem w tym roku. Powiem jeszcze więcej, okazał się lepszy niż sądziłem, gdyż po amerykańskim aucie nie spodziewałem się tak wyrafinowanego układu jezdnego. Słynne kształty Mustanga chyba nigdy się nie opatrzą, jednak w najnowszym wydaniu w specyfikacji Dark Horse są jeszcze bardziej fascynujące niż kiedykolwiek. Do tego dochodzi solidnie wykonane i nowoczesne wnętrze, które w zaskakakująco udany sposób nawiązuje do Foxa, a liczne sportowe akcenty nie są w tym aucie na wyrost. Widać, że w projekt nowego Mustanga zaangażowali się równie mocno projektanci co inżynierowie, tworząc naprawdę solidny samochód sportowy. Połączenie pięknego stylu, fascynującego brzmienia, osiągów i wyjątkowych właściwości jezdnych owocuje najlepiej jeżdżącym amcarem, z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia. Dodam, że jeździłem już Camaro SS czy Challengerem 6.4 SRT, jednak żaden z nich nie prowadzi się w tak wyrafinowany sposób co właśnie Mustang. Jednocześnie zachował amerykańską duszę i wielkie, wolnossące V8. Trzeba za niego słono zapłacić, ale za taką zabawę zdecydowanie warto - jest jeden z ostatnich prawdziwych samochodów, które powstały by cieszyć.