Bezpieczeństwo EV vs aut spalinowych – statystyki pożarów 2026
Czy samochody elektryczne palą się częściej niż spalinowe? Sprawdź aktualne statystyki pożarów i fakty vs mity 2026.
W przestrzeni internetowej i tradycyjnych mediach możemy znaleźć co najmniej kilka budzących niepokój filmów z udziałem płonących elektryków czy hybryd plug-in w roli głównej. W ostatnim czasie dość głośno było o pożarze Omody 9 Super Hybrid (PHEV) na Podkarpaciu, Xiaomi SU7 Ultra w Chinach czy też pożarze w garażu podziemnym w Krakowie, gdzie mimo braku oficjalnych ustaleń kierowcy dość szybko wydali wyrok, iż winny był temu elektryk.
Sensacyjne doniesienia o pożarach aut elektrycznych naturalnie budzą silne emocje, szczególnie wśród przeciwników elektromobilności. Czy jednak zagrożenie faktycznie jest tak duże, jak mogą sugerować to filmy w internecie? I tak, i nie. Dane Państwowej Straży Pożarnej za pierwszą połowę 2026 roku pokazują, że pożary BEV stanowią niewielką część wszystkich pożarów pojazdów ogółem, a wskaźnik pożarów na 1000 zarejestrowanych samochodów elektrycznych jest niższy niż w przypadku samochodów spalinowych. Jednocześnie faktem jest, że pożar elektryka – a dokładniej jego baterii – przebiega całkowicie inaczej niż samochodu z napędem konwencjonalnym silnikiem i wymaga od strażaków wdrożenia innych procedur.
Wyjaśniamy, skąd bierze się panika wokół "płonących elektryków", dlaczego gaszenie pojazdów BEV różni się od gaszenia aut spalinowych oraz jaka jest rzeczywista skala tego zagrożenia.
Skąd biorą się mity o "płonących elektrykach"
Przyczyn powstawania powszechnych mitów o niebezpiecznych, „płonących elektrykach” możemy wyodrębnić co najmniej kilka. Pierwszą z nich jest fakt, że samochody elektryczne i hybrydy plug-in są relatywnie nowym tworem na rynku motoryzacyjnym – mimo iż ich historia jest znacznie dłuższa, niż może nam się wydawać, ponieważ pierwsze pojazdy elektryczne powstały już w XIX wieku. Nowe twory, które całkowicie zrywają z konwencjonalnymi rozwiązaniami cenionymi przez lata, naturalnie budzą obawy przed nieznanym, ale także sprzeciw ze strony przeciwników elektromobilności. Ten podział między "strażników starego ładu" a zwolenników elektromobilności jest również wynikiem głębokiego sporu i sprzeciwu wynikającego z pomysłu Unii Europejskiej dotyczącego zakazu sprzedaży nowych aut spalinowych od 2035 roku, który w ostatnich latach podlegał intensywnej debacie społecznej, także na szczeblach administracyjnych.
Istotny wpływ na rozprzestrzenie się mitu o płonących elektrykach jest także zasługą tradycyjnych mediów oraz portali społecznościowych. Pożary elektryków możemy porównać do tzw. efektu szczęk, który powstał tuż po premierze kultowego już filmu "Szczęki". Premiera hollywoodzkiej produkcji wywołała masową panikę wśród plażowiczków, którzy od tego momentu zaczęli postrzegać rekiny jako bezwzględne potwory masowo polujące na ludzi. Gdy faktycznie dochodzi do ataku rekina na człowieka, informacja ta obiega czołówki światowych portali, mimo, iż w tym samym czasie setki tysięcy ludzi ginie z powodu chociażby ukąszeń komarów.
Dokładnie ten sam mechanizm możemy zaobserwować w przypadku samochodów elektrycznych. Sensacyjne obrazy płonących aut BEV połączone z gęstymi kłębami dymu natychmiast pojawiają się na łamach licznych portali medialnych. W tym samym czasie, gdy dojdzie do pożaru starego samochodu benzynowego lub z silnikiem diesla, temat ten nie zyskuje tak wielkiego rozgłosu, co buduje w opinii publicznej mylne wrażenie, że pożary aut elektrycznych są zjawiskiem bardzo powszechnym.
Przeświadczenie o rzekomej pladze pożarów wynika również w dużej mierze z dezinformacji i pochopnego przypisywania winy technologii bateryjnej. Do historii przeszły już głośne medialne pomyłki, w tym pożar wielopoziomowego parkingu na lotnisku Stavanger w Norwegii, gdzie zniszczeniu uległo ponad 300 pojazdów. Nim jeszcze opadł gęsty dym, internet został już zalany wpisami o "eksplozji elektryka". Oficjalne śledztwo wykazało jednak, że źródłem ognia był wiekowy, spalinowy Opel. Co ciekawe, podobną sytuację mogliśmy obserwować kilka dni temu na naszym rodzim podwórku. W Krakowie doszło do pożaru na parkingu podziemnym, w którym zostało ewakuowanych 258 osób, a dwa pojazdy znajdujące się przy stacjach ładowania EV spłonęły. Służby na ten moment nie potwierdziły, czy źródłem pożaru faktycznie był elektryk, jednak wyrok internautów został już wydany.
Twarde dane – statystyki pożarów wg typu napędu (tabela porównawcza)
W lipcu 2026 roku opublikowano wyniki najnowszej edycji opracowania "Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV", przygotowanego przez F5A New Mobility Research & Consulting we współpracy z Komendą Główną Państwowej Straży Pożarnej (PSP) oraz Polskim Stowarzyszeniem Nowej Mobilności (PSNM). Raport ten uwzględnia oficjalne interwencje strażaków w odniesieniu do pojazdów kategorii M i N (samochody osobowe i dostawcze).
W pierwszym półroczu 2026 Państwowa Straż Pożarna odnotowała w Polsce łącznie 5 024 pożary pojazdów. W tej grupie zaledwie 26 zdarzeń dotyczyło samochodów całkowicie elektrycznych (BEV), co stanowi zaledwie 0,52% wszystkich przypadków. Pojazdy spalinowe uległy zapłonowi 4 935 razy (98,25% ogółu), a auta hybrydowe (HEV i PHEV) stanowiły 1,21% wszystkich pożarów (61 incydentów). Odnotowano również dwa pożary z udziałem aut wodorowych (FCEV), przy czym w jednym z takich incydentów z 28 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej ogień przeniósł się na zaparkowane auta wodorowe z płonącego obok samochodu spalinowego, a sama instalacja wodorowa nie była przyczyną pożaru.
Kluczowy do obiektywnej oceny jest przede wszystkim wskaźnik pożarów w przeliczeniu na 1000 zarejstrowanych samochodów. Park aut z napędem elektrycznym (BEV) w Polsce wzrósł w ciągu roku o niema 57% – z poziomu 98 813 do 154 947 sztuk. Jednocześnie wskaźnik pożarów BEV na 1000 zarejestrowanych pojazdów spadł z 0,230 do 0,168. Oznacza to, że wskaźnik liczby pożarów w przeliczeniu na 1000 zarejestrowanych pojazdów był dla BEV niższy niż dla samochodów spalinowych (0,201), a zarazem wyższy niż w przypadku hybryd (0,038).
| Typ napędu | Liczba pożarów w Polsce (I półrocze 2026 r.) | Udział w pożarach ogółem | Wskaźnik pożarów na 1000 aut | Skumulowana liczba pożarów (lata 2020- I połowa 2026 r.) |
| Spalinowe (ICE) | 4 935 | 98,25% | 0,201 | 60 647 |
| Elektryczne (BEV) | 26 | 0,52% | 0,168 | 132 |
| Hybrydowe (HEV i PHEV) | 61 | 1,21% | 0,038 | 335 |
| Wodorowe (FCEV) | 2 | 0,02% | 3,195 | 2 |
*Wysoki wskaźnik dla wodoru ze skrajnie małej próby statystycznej (ok. 630 aut wodorowych w Polsce), gdzie pojedyncze zdarzenia zniekształcają wynik.
W 53,9% pożarów aut BEV przyczyna zdarzenia pozostała nieznana lub określono ją jako "inną". W 34,6% incydentów źródłem problemu była awaria lub usterka mechaniczna, w 7,7% celowe podpalenie, a w 3,8% zdarzenie miało bezpośredni związek z wypadkiem drogowym. Warto podkreślić, że w 46,2% tych sytuacji pożar w ogóle nie objął baterii trakcyjnej. Do zapłonu akumulatora doszło w 26,9% incydentów, a w kolejnych 26,9% przypadków brakuje jednoznacznych danych na ten temat.
Dlaczego pożar baterii litowo-jonowej jest trudniejszy w gaszeniu?
Choć samochody elektryczne płoną nieporównywalnie rzadziej, faktem jest, że w takim przypadku mamy do czynienia z całkowicie inną, groźną charakterystyką pożaru – jeżeli źródłem pożaru jest bateria trakcyjna. W latach 2018 – do połowy 2023 roku odnotowano w Polsce 17 pożarów aut BEV, z czego akumulator EV był źródłem zapłonu w dwóch przypadkach. Przyczynami najczęściej były celowe podpalenia, błędy warsztatowe, wady niefabrycznych instalacji 12 V lub pożar w kabinie.
Jeśli jednak dojdzie już do pożaru baterii litowo-jonowej, gaszenie takiego auta jest zdecydowanie trudniejsze niż w przypadku samochodu spalinowego. Podstawowym problemem w sytuacji uszkodzenia ogniw jest zjawisko niekontrolowanego wzrostu temperatury i ciśnienia, określane jako ucieczka termiczna (thermal runaway). Jest to samonapędzający się proces egzotermiczny, w którym uszkodzone lub przegrzane ogniwo ulega destrukcji wewnętrznej, uwalniając przy tym ogromne ilości energii, łatwopalnych gazów oraz tlenu ze struktur tlenkowych katody.
Kolejnym wyzwaniem jest także tzw. reignition, czyli ryzyko ponownego zapłonu. Ogniwa są szczelnie zamknięte w modułach pod podłogą, co utrudnia dotarcie do źródła ognia. Ciepło z jednego modułu może więc powoli przenikać do sąsiednich sekcji nawet po zgaszeniu otwartego płomienia.
O tym, jak wygląda proces gaszenia pożaru elektryka w praktyce, wspominał st. bryg. Tomasz Jonio z Komendy Głównej PSP. W pierwszym półroczu 2026 roku odnotowano w Polsce przypadek pożaru elektrycznego pickupa, którego akcja gaśnicza i chłodzenie po uszkodzeniu akumulatora trwały łącznie ponad 15 godzin, a także interwencję przy pożarze hybrydy plug-in trwającą aż 19 godzin. Strażacy odnotowali również sytuację, w której ten sam samochód zapalił się ponownie po dwóch dniach od wstępnego ugaszenia. Średni czas działań przy pożarach BEV we wspomnianym okresie wyniósł 3 godziny i 41 minut.
Jaki jest stan baterii EV po 5 latach eksploatacji? Przeczytaj artykuł na Autocentrum.pl
Jak producenci zabezpieczają baterie (BMS, obudowy, testy)
Bezpieczeństwo akumulatora trakcyjnego zaczyna się już na etapie projektowania samochodu. Bateria jest bowiem wyposażona w liczne systemy monitorowania i zabezpieczeń, a cały pakiet ogniw musi spełniać konkretne wymagania homologacyjne.
Pakiety akumulatorów w nowoczesnych autach elektrycznych nie są zwykłymi skrzynkami z ogniwami, lecz zaawansowanymi konstrukcjami chroniącymi przed skutkami wypadków. W dedykowanych platformach EV – czego przykładem jest opracowana przez koncern Hyundai/Kia architektura E-GMP – obudowa baterii przypomina pancerny sejf wykonany ze stali tłoczonej na gorąco oraz elementów z wytłaczanego aluminium. W razie uderzenia (np. w bok pojazdu) konstrukcja ta rozprasza siłę zderzenia w wielu punktach na całą karoserię, nie dopuszczając do zmiażdżenia czy deformacji samych ogniw.
Drugą, niewidoczną warstwą ochrony jest system zarządzania baterią (BMS – Battery Management System). Układ ten stale nadzoruje kluczowe parametry pracy akumulatora, przede wszystkim napięcie oraz temperaturę poszczególnych modułów. Jeśli elektronika wykryje anomalię termiczną podczas jazdy lub szybkiego ładowania, automatycznie dostosowuje parametry pracy układu, intensyfikuje chłodzenie, a w sytuacji krytycznej lub podczas kolizji natychmiast odcina zasilanie instalacji wysokiego napięcia.
Rygorystyczne wymagania dotyczące bezpieczeństwa są także elementem procedur homologacyjnych, w tym Regulaminu ONZ nr 100 dotyczącego pojazdów z elektrycznym układem napędowym. Przewiduje on m.in. badania wibracyjne, szok termiczny i cykle temperaturowe, wstrząsy mechaniczne, sprawdzenie integralności mechanicznej, odporność na ogień, a także testy zabezpieczeń przed zwarciem, przeładowaniem, nadmiernym rozładowaniem, przegrzaniem i przetężeniem. Osobne testy prowadzą także producenci aut elektrycznych. Przykładowo, chińskie BYD bada swoje autorskie akumulatory BYD Blade Battery za pomocą testu przebicia gwoździem, który jest jednym z najbardziej rygorystycznych sposobów sprawdzania odporności akumulatora na zjawisko ucieczki termalnej.
Co robić w razie pożaru EV — praktyczne wskazówki
W przypadku pożaru auta elektrycznego nigdy nie powinniśmy samodzielnie zwalczać płomieni, ponieważ wysokonapięciowe elementy uszkodzonej baterii stwarzają również ryzyko porażenia prądem. Zasady postępowania w pierwszej fazie zasadniczo nie różnią się zbytnio od sytuacji z udziałem aut spalinowych, ale wymagają zachowania szczególnej dyscypliny ze względu na intensywny dym i wspomnianą specyfikę instalacji elektrycznej:
- Zatrzymaj się i wyjdź z samochodu – jeśli podczas jazdy zauważysz dym, poczujesz nietypowy zapach lub komputer pokładowy wyświetli komunikat o awarii układu napędowego, natychmiast zjedź na pas awaryjny lub pobocze, z dala od innych aut i zabudowań. Wyłącz silnik, zaciągnij hamulec i opuść kabinę .
- Oddal się na bezpieczną odległość – odejdź od auta na bezpieczną odległość. Pamiętaj, że dym zawiera niebezpieczne związki chemiczne, a płomienie ze względu na wiatr mogą się gwałtownie rozprzestrzeniać.
- Precyzyjnie powiadom służby – wezwij pomoc i przekaż dyspozytorowi, że pali się samochód z napędem elektrycznym. Możesz także podać markę i model auta. Jest to niezwykle ważne, ponieważ straż pożarna posiada odrębne procedury postępowania w przypadku pożaru aut elektrycznych.
- Nie próbuj samodzielnie gasić pożaru – standardowa gaśnica proszkowa nie ugasi intensywnego pożaru baterii trakcyjnej. Próby samodzielnego gaszenia pożaru zbyt małą ilością wody czy podglądanie podwozia stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla życia.
Dlaczego ubezpieczenie auta hybrydowego jest droższe? Przeczytaj artykuł na Autocentrum.pl
FAQ
Odpowiadamy na najczęściej pojawiające się pytania o pożary samochodów elektrycznych.
Czy samochody elektryczne palą się częściej niż spalinowe?
Nie. Zgodnie z danymi polskiej straży pożarnej, samochody elektryczne odpowiadały za jedynie 0,52% (26 aut) wszystkich pożarów samochodów. W badanym okresie samochody spalinowe odpowiadały za 98,25% odnotowanych zapłonów (4 935 aut). W uśrednieniu samochody spalinowe palą się średnio 1,2 raza częściej niż samochody elektryczne.
Czy bateria samochodu elektrycznego może zapalić się po wypadku?
Tak. Uszkodzenie mechaniczne akumulatora może doprowadzić do pożaru. Zagrożenie może pojawić się również z opóźnieniem, dlatego poważnie uszkodzony samochód elektryczny powinien zostać odpowiednio zabezpieczony i oceniony przez służby.
Czy można samodzielnie ugasić płonącego elektryka?
Nie, nie należy podejmować samodzielnych prób ugaszenia baterii. W przypadku pożaru natychmiast opuść auto, oddal się na bezpieczną odległość i wezwij służby ratownicze.
Czy deszcz lub ładowanie podczas deszczu zwiększa ryzyko pożaru EV?
To zależy. Samo ładowanie auta BEV podczas deszczu nie zwiększa zagrożenia pożarowego, ponieważ samochody elektryczne i ich baterie są projektowane z uwzględniem pracy w różnych warunkach atmosferycznych. Jednak w przypadku uszkodzonego auta sytuacja wymaga już szczególnej ostrożności.
Czy samochody elektryczne mają zakaz wjazdu do parkingów podziemnych?
W polskim prawie nie istnieją żadne zakazy wjazdu samochodów elektrycznych do garaży podziemnych. Tabliczki wprowadzające takie ograniczenia na niektórych parkingach podziemnych czy prywatnych osiedlach są wyłącznie samowolną decyzją zarządców nieruchomości w ramach wewnętrznych regulaminów.
Nowe samochody elektryczne dostępne od ręki: Poznaj ofertę
Podsumowanie
Statystyki pożarów aut elektrycznych nie potwierdzają, że samochody elektryczne wyjątkowo często stają w płomieniach. Współczesne mity dotyczące powszechnych pożarów aut BEV wynikają przede wszystkim z dezinformacji, sensacyjnego charakteru przekazu medialnego oraz "wojny" między zwolennikami a przeciwnikami elektryfikacji transportu. Pożary samochodów elektrycznych na tle spalinowych mają charakter marginalny.
Nie oznacza to jednak, że elektryki nie stwarzają realnego i poważnego ryzyka pożarowego, ponieważ ich charakterystyka zapłonu jest skrajnie inna niż w przypadku aut spalinowych. Uszkodzenie akumulatora litowo-jonowego może doprowadzić do zjawiska ucieczki termalnej, ponownego zapłonu i zagrożeń związanych z wysokim napięciem. Z tego też względu producenci baterii i aut elektrycznych stosują się do rygorystycznych wymagań homologacyjnych oraz przeprowadzają własne testy bezpieczeństwa akumulatorów EV.
Przy ostatecznej ocenie bezpieczeństwa aut elektrycznych musimy więc rozdzielić dwie kwestie: jak często dochodzi do pożarów oraz jak wygląda pożar, gdy obejmie on baterię trakcyjną.