Najtańsze auta elektryczne segmentu B 2026 – Ranking modeli poniżej 110 tys. zł
Jeszcze kilka lat temu “tani samochód elektryczny” brzmiał jak oksymoron. Od tego czasu rynek motoryzacyjny przeszedł długą drogę, od luksusowych aut na prąd po przystępne pojazdy dla mas. Bariera cenowa, która przez wiele lat skutecznie odstraszała kierowców od elektryfikacji transportu wreszcie pęka, a segment B – czyli popularne auta miejskie – staje się polem najciekawszej walki o klienta. Przedstawiamy najtańsze auta elektryczne 2026 roku, na które warto zwrócić uwagę przy zakupach.
Przełom w 2026 roku: Czy elektryk segmentu B może kosztować tyle co spalinówka?
Rok 2026 to czas wielkiego zrównania cen samochodów spalinowych i elektrycznych. Przez wiele lat samochody na prąd były domeną klienta bogatszego. Sytuacja ta zmieniła się wraz z narzuconymi przez Unię Europejską normami emisji spalin oraz wysokimi karami finansowymi za ich przekroczenie przez europejskich producentów samochodów. Aby zachęcić kierowców do przesiadki na elektryka – ale również aby uniknąć kosztownych konsekwencji – producenci byli zmuszeni dokonać korekty w swoich cennikach za modele EV. Oczywiście, ogromny wpływ na obecne ceny aut EV ma również agresywna ekspansja chińskich producentów na rynku europejskim. W 2026 roku dochodzimy zatem do momentu, gdy zakup elektryka, szczególnie z popularnego segmentu B, jest tak samo opłacalny z perspektywy finansowej, jak zakup auta spalinowego.
Korekta w polskich cennikach EV związana była także z innym aspektem. Najważniejszym elementem tej układanki są nie tylko spadające ceny najbardziej powszechnych baterii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowych), ale przede wszystkim rządowe wsparcie. Program dopłat do zakupu samochodu elektrycznego NaszEauto, czyli następca popularnego “Mojego Elektryka” całkowicie zmienił zasady gry na polskim rynku. Producenci, którzy chcieli wykorzystać “boom” zakupowy, musieli ustalić ceny swoich elektryków na kwotę maksymalnie 225 000 zł netto, aby dany samochód wliczał się w limit programu rządowego. Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to, że zakup nowego elektryka lub sama rata leasingowa jest często niższa niż za porównywalne auto spalinowe, które cierpi z powodu coraz droższych cen paliw i Stref Czystego Transportu.
Kryteria rankingu – jak wybieraliśmy najtańsze modele?
Aby ten ranking był jak najbardziej rzetelnym narzędziem i pomocą w zakupach, przyjęliśmy odpowiednie ramy, które najlepiej oddają realne potrzeby kierowców poruszających się po aglomeracjach. Segment B, czyli auta miejskie o długości oscylującej wokół 4 metrów to kategoria aut najczęściej wskazywana jako ta najbardziej podatna na elektryfikację. Muszą one swobodnie pomieścić cztery dorosłe osoby i tygodniowe zakupy, a jednocześnie bez trudu zaparkować w zatłoczonym centrum miasta.
Drugim, najważniejszym kryterium, była górna granica ceny, którą wyznaczyliśmy na 110 000 zł. Warto dodać, że jest to cena katalogowa brutto przed uwzględnieniem jakichkolwiek dopłat z programu NaszEauto. Oznacza to, że realny koszt zakupu dla klienta może być znacznie niższy, ale punktem wyjścia w porównaniu będzie oficjalna cena katalogowa na rok 2026. To właśnie w takim budżecie toczy się najcięższa walka o klienta przesiadającego się z kilkuletniego auta używanego na nowy model.
Ranking najtańszych aut elektrycznych segmentu B (Zestawienie 2026)
Poniżej przedstawiamy najtańsze auta elektryczne 2026 roku z segmentu B, które – naszym zdaniem – warto wziąć pod uwagę podczas tegorocznych zakupów.
1. Dacia Spring 2026 – król budżetu z nową baterią
Nasze zestawienie otwiera model, który wciąż jest absolutnym królem “taniego, a dobrego”. W 2026 roku Dacia Spring wchodzi z istotnymi zmianami po liftingu, a model ten udowadnia, że niska cena nie musi oznaczać pasma wyrzeczeń. Jego cena katalogowa za podstawową wersję Essential zaczyna się od 66 500 zł. Uwzględniając maksymalną, możliwą dopłatę z programu NaszEauto, cena Dacii Spring 2026 może spaść do zaledwie… 26 500 zł. Nic więc dziwnego, że aż 81% kierowców posiadających ten model w Polsce to osoby prywatne.
Największa rewolucja dla kierowców w związku z liftingiem zaszła pod maską. Znane 45 KM i 65 KM z pierwszej generacji modelu zostało zastąpione nowymi wariantami mocy – 70 KM (podstawowe) oraz znacznie żwawszą wersję 100 KM. Słabsza wersja osiąga “setkę” w 12,3 sekundy, a mocniejsza potrzebuje na to zaledwie 9,6 sekundy. Prędkość maksymalna w obu wersjach wzrosła z kolei do 125 km/h.
Największą nowością technologiczną jest z kolei sam akumulator. Po raz pierwszy w Grupie Renault zastosowano baterię w technologii LFP (litowo-żelazowo-fosforanową) o pojemności 24,3 kWh. Choć jest ona nieco mniejsza niż u poprzednika, zapewnia ten sam zasięg na poziomie 225 km według cyklu WLTP, oferując jednocześnie dłuższą żywotność i bezpieczeństwo. Jeśli zajdzie potrzeba szybszego uzupełnienia energii, wersja 100-konna oferuje opcjonalną ładowarkę DC o mocy 40 kW (2750 zł), która naładuje baterię z poziomu 20 do 80% w 29 minut. Standardowa ładowarka AC o mocy 7,4 kW również “przyspieszyła” – teraz pełne naładowanie zajmuje 3 godziny i 20 minut.
Producent zadbał również o to, aby samochód prowadziło się pewniej. Dacia Spring 2026 po liftingu otrzymała wzmocnioną płytę podłogową, stabilizatory oraz zmienione nastawy zawieszenia, co wyraźnie czuć na zakrętach. Do wyboru mamy trzy wersje wyposażenia: Essential, Expression oraz topową Extreme. Ta ostatnia, za niespełna 79 tysięcy złotych oferuje już 10-calowy ekran centralny, kamerę cofania i elektryczne szyby z tyłu.
Dacia Spring 2026 jest zatem świetnym rozwiązaniem dla osób poszukujących kompaktowego auta miejskiego. Zdaniem użytkowników, model ten może być jednak uciążliwy przy częstym rozwijaniu prędkości autostradowych.
Samochody Dacii z atrakcyjnym finansowaniem: Przejdź do oferty
2. BYD Dolphin Surf – chińska ofensywa w doskonałej cenie
Na drugim miejscu pojawia się chiński gigant elektromobilności BYD, który modelem Dolphin Surf pokazuje, jak agresywnie, ale też skutecznie producenci z Państwa Środka mogą walczyć o europejskich kierowców. Cena startująca od około 82 700 zł stanowi niemałe wyzwanie dla koncernów ze Starego Kontynentu. Z uwzględnieniem maksymalnej dotacji, za świetnie wyposażony samochód zapłacimy zaledwie 42 700 zł.
BYD Dolphin Surf, znany na rodzimym rynku jako BYD Seagull lub Dolphin Mini zadebiutował w Polsce w maju 2025 roku i z miejsca stał się jednym z ciekawszych graczy w segmencie. Dlaczego jednak ten model wygrywa na tle konkurentów?
Dolphin Surf 2026 to przede wszystkim król bogactwa standardowego wyposażenia. W cenie, w której konkurencja często oferuje “gołe” wersje, BYD w bazowej odmianie Active oferuje kompletną technologię. W kabinie znajdziemy obracany elektrycznie ekran dotykowy o przekątnej 10,1 cala, a także system V2L (Vehicle-to-Load), pozwalający zamienić auto w mobilny powerbank do zasilania zewnętrznych urządzeń. Co rzadkie w tej klasie cenowej, nawet najtańszy wariant BYD Dolphin Surf posiada adaptacyjny tempomat (ACC) oraz system kamer, w tym kamerę cofania i czujniki parkowania.
Ważnym plusem tego modelu jest bateria wykonana w technologii LFP (litowo-żelazowo-fosforanowa), która jest znacznie bezpieczniejsza i trwalsza niż ogniwa NMC. Podstawowa wersja Active wyposażona jest w akumulator o pojemności 30 kWh, co przekłada się na zasięg do 220 km według cyklu WLTP i silnik o mocy 88 KM (175 Nm), który rozpędza auto do “setki” w 11,1 sekundy. Dla bardziej wymagających kierowców dostępna jest wersja Boost (od 97 700 zł) z większą baterią 43,2 kWh, oferująca zasięg do 322 km według cyklu WLTP. Co ważne, model ten w standardzie wyposażony jest w pompę ciepła, co zimą pozwala drastycznie zmniejszyć utratę zasięgu, wykorzystując ciepło z otoczenia i podzespołów do ogrzewania kabiny. Warto to podkreślić, ponieważ fakt wykorzystania pompy ciepła w standardzie w modelu za 82 700 zł nie jest codziennością.
3. Citroën ë-C3 – francuski komfort za „rozsądne” pieniądze
Dla nieprzekonanych do Dacii oraz chińskich propozycji mamy sprawdzoną, europejską propozycję – Citroena e-C3. Wariant Urban Range z baterią 30 kWh i silnikiem elektrycznym o mocy 113 KM startuje od 88 900 zł za wersję YOU (48 900 zł z maksymalną dotacją NaszEauto), stanowiąc idealną propozycję do miejskiej jazdy z zasięgiem wynoszącym około 200 km według cyklu WLTP. Zużycie energii według francuskiego producenta oscyluje wokół 16,7-17,3 kWh/100 km.
Największą przewagę tego modelu znajdziemy tam, gdzie jego rywale często oszczędzają – w tłumieniu nierówności. Citroen e-C3 został wyposażony w zawieszenie Citroen Advanced Comfort z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi. To unikalne rozwiązanie w tej klasie sprawia, że auto wręcz “płynie” po dziurawych drogach i progach zwalniających, oferując miękkość i spokój rzadko spotykaną w segmencie B. Do tego dochodzi wysoka, “crossoverowa” pozycja za kierownicą oraz kabina stworzona w koncepcji C-ZEN Lounge.
Co ważne, niska cena nie oznacza tu bardzo podstawowego, “gołego” wnętrza. Już w standardzie otrzymamy reflektory LED, wyświetlacz Citroen Head-Up, tylne czujniki parkowania oraz pakiet systemów bezpieczeństwa. Wygodnym rozwiązaniem jest także możliwość zdalnego zarządzania ładowaniem w aplikacji MyCitroen.
Ładowanie w Citroenie e-C3 Urban Range jest uczciwie określone jako “pod miasto”. W standardzie znajdziemy jednofazową ładowarkę pokładową o mocy 7,4 kW, a w opcji 11 kW. Jeżeli zdecydujemy dopłacić do możliwości szybkiego ładowania DC z mocą 30 kW, producent obiecuje, że czas ładowania z poziomu 20 do 80% wyniesie 36 minut. Jest to zatem auto dedykowane codziennej jeździe z punktu A do B, niż do częstych, długich i autostradowych wyjazdów.
4. Dongfeng Box – bogate wyposażenie w standardzie
Tuż poniżej granicy 100 000 zł, od 99 900 zł, w naszym rankingu plasuje się Dongfeng Box, znany na niektórych rynkach jako Nammi 01. Ten kompaktowy hatchback to jedna z ciekawszych propozycji dla kierowców szukających auta budżetowego, które równocześnie nie wygląda tanio. Dzięki programowi NaszEauto, finalny koszt zakupu może spaść nawet do 59 900 zł, co czyni go groźnym rywalem dla Dacii Spring.
Dongfeng wyraźnie wyróżnia się stylem i technologią, która zawstydza wielu droższych konkurentów. W kabinie znajdziemy zaawansowany system kamer 360 stopni HD (AVM 540). Rozwiązanie to wykorzystuje jedną inteligentną kamerę oraz cztery kamery z widokiem dookoła, co w połączeniu z 12 radarami ultradźwiękowymi zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa, ale również wygody podczas manewrowania w ciasnych uliczkach. To jednak nie wszystko – system radarów umożliwia zdalne sterowanie funkcją automatycznego parkowania za pomocą Bluetooth na smartfonie, obsługując scenariusze parkowania prostopadłego, równoległego i ukośnego. Wnętrze Boxa zaskakuje też poziomem dopieszczenia kierowcy, zwłaszcza w opcjonalnym pakiecie Smart. Obejmuje on fotel kierowcy regulowany elektrycznie w sześciu kierunkach oraz funkcję wentylacji i podgrzewania.
Od strony technicznej Dongfeng oferuje silnik elektryczny o mocy 95 KM, a jego sercem jest bateria wykonana w technologii LFP o pojemności 42,3 kWh, zapewniająca 310 kilometrów zasięgu według cyklu WLTP. Możliwe jest również szybkie uzupełnienie baterii prądem stałym z mocą aż 87,8 kW, co jest świetnym wynikiem jak na oferowaną cenę. Listę zalet zamyka adaptacyjny tempomat, asystent utrzymania pasa ruchu i funkcja V2L.
5. Hyundai Inster – koreański sposób na miejskiego crossovera
Hyundai Inster, duchowy następca spalinowego modelu Casper, kosztuje około 104 900 zł za bazową wersję Pure i celuje w klientów szukających maksymalnej praktyczności – to najmniejszy elektryczny crossover w gamie koreańskiego producenta. Po uwzględnieniu dofinansowania z programu NaszEauto, cenę możemy obniżyć nawet do 64 900 zł.
Koreańscy inżynierowie mistrzowsko zagospodarowali wnętrze tego niewielkiego crossovera. W wersji Modern znajdziemy przesuwaną tylną kanapę, której fotele można niezależnie regulować. To z kolei pozwala elastycznie zarządzać wnętrzem auta, dostosowując bagażnik oraz kabinę do aktualnych potrzeb. Co więcej, Inster potrafi coś, czego nie potrafi spora część aut na rynku – oparcia wszystkich czterech foteli, łącznie z fotelem kierowcy, składają się zupełnie na płasko. To tworzy niemal idealnie równą podłogę i przestrzeń ładunkową o pojemności 1059 litrów, co pozwala nam na przewożenie naprawdę długich przedmiotów.
Kierowcy mogą wybrać wariant z baterią 42 kWh (97 KM) lub 49 kWh (115 KM). Ten drugi pozwala na przejechanie do 370 km na jednym ładowaniu lub nawet blisko 400 przy sprzyjających warunkach, a mniejsza bateria – na 327 km. Ważny jest również czas ładowania – Hyundai Inster obsługuje szybkie ładowanie DC, które pozwala naładować akumulator z poziomu 10 do 80% w około 30 minut. Standardem w każdej wersji jest trójfazowa ładowarka pokładowa AC o mocy 11 kW, co znacznie przyspiesza ładowanie w domu czy na miejskich słupkach. W wyższych wersjach wyposażenia dostępny jest również system podgrzewania baterii oraz pompa ciepła, co sprawia, że Inster jest autem bardziej uniwersalnym i gotowym na trasy podmiejskie, niż typowe “mieszczuchy”.
6. Fiat Grande Panda – styl retro w nowoczesnym wydaniu
Zestawienie zamyka Fiat Grande Panda, którego ceny w bogatej wersji RED zaczynają się od 110 000 zł, a z maksymalnym dofinansowaniem NaszEauto – nawet 70 000 zł. To powrót legendy w wielkim stylu, nawiązujący designem do kanciastej Pandy z lat 80., ale zbudowany na nowoczesnej platformie Smart Car, dzielonej z Citroenem e-C3.
Włosi zastosowali tu bardzo ciekawe rozwiązanie – zintegrowany kabel do ładowania AC o mocy 7 kW (dostępny w wersji RED i La Prima), który został ukryty z przodu pojazdu. Kierowca nie musi zatem już szukać przewodu w bagażniku i rozplątywać go. Wystarczy podjechać do słupka, wyciągnąć kabel z grilla auta i podłączyć, co zdecydowanie ułatwia codzienne życie z samochodem elektrycznym.
Pod maską elektrycznej Pandy pracuje silnik o mocy 113 KM (122 Nm), który zapewnia sprawne poruszanie się w ruchu miejskim, przyspieszając do “setki” w 11 sekund. Bateria o pojemności 43,8 kWh pozwala na przejechanie do 320 km według cyklu WLTP, a średnie zużycie energii według producenta wynosi 16,8 kWh/100 km. Co ważne podczas dłuższych wyjazdów, Grande Panda obsługuje szybkie ładowanie prądem stałym z mocą do 100 kW, co pozwala na sprawne uzupełnienie energii w trasie.
Nadchodzące premiery 2026 – na co warto poczekać?
Jeżeli wybrane przez nas modele wciąż nie są wystarczająco przekonujące, w 2026 roku zadebiutują inne, ciekawe propozycje, w związku z którymi – być może – warto wstrzymać się z decyzją o zakupie.
Skoda Epiq – czeski SUV za ok. 107 000 zł
Skoda Epiq to jedna z najbardziej wyczekiwanych premier 2026 roku, zbudowana na zmodernizowanej platformie MEB+ z napędem na przód. Samochód ma kosztować około 107 000 zł, co czyni tego elektryka bezpośrednią alternatywą dla spalinowego modelu Kamiq. Model ten ma zapewnić około 425 kilometrów zasięgu według cyklu WLTP, a samo uzupełnienie baterii z poziomu 10 do 80% powinno zająć około 20 minut. Sam silnik elektryczny o mocy 211 KM ma przełożyć się na prędkość maksymalną 175 km/h. Skoda Epiq ma zadebiutować już w połowie 2026 roku.
Volkswagen ID.2all – obietnica Volkswagena poniżej 25 tys. euro
Druga połowa 2026 roku przyniesie jeszcze jedną, wyczekiwaną premierę. Na rynku pojawi się produkcyjna wersja modelu Volkswagen ID.2all, prawdopodobnie pod nazwą Volkswagen ID.2. Niemiecki gigant obiecuje auto, które połączy w sobie cechy kultowych modeli marki – od Garbusa po Golfa GTI.
Volkswagen ID.2 ma kosztować mniej niż 25 000 euro, co w przeliczeniu daje około 105 000 zł, rzucając tym samym wyzwanie najtańszym modelom na rynku. Najważniejszym atutem tego modelu ma być funkcjonalne wnętrze – choć jest on krótszy od Golfa o 30 cm, oferuje bagażnik o pojemności 490 litrów, który po złożeniu oparć rośnie do 1330 litrów. Pod tylną kanapą ukryty został 50-litrowy schowek na kable, apteczkę a nawet laptopy, które można w tym miejscu ładować.
Volkswagen ID.2 został wyposażony w silnik elektryczny o mocy 226 KM, co pozwala na przyspieszenie do “setki” w mniej niż 7 sekund. Bateria ma zapewnić zasięg do 450 km, a przy szybkich ładowarkach DC naładujemy ją z poziomu 10 do 80% w zaledwie 20 minut, dzięki czemu model ten ma być nie tylko “autem do miasta”, ale pełnoprawnym kompanem na każdą trasę.
Nowe samochody elektryczne dostępne od ręki: Sprawdź ofertę
Ile naprawdę kosztuje tani elektryk? (Koszty eksploatacji vs cena zakupu)
Tani elektryk to nie tylko cena katalogowa. Rzeczywisty koszt posiadania to suma raty leasingowej, kosztów energii, ale przede wszystkim serwisu i ubezpieczenia, które w przypadku aut na prąd rządzą się swoimi prawami.
Dacia w swoich materiałach opisuje coroczną kontrolę opartą na liście punktów kontroli oraz stałe interwały wymiany części, takich jak filtr kabinowy, wymieniany po pierwszym roku, a następnie co dwa lata lub co 60 tysięcy kilometrów. Z kolei Hyundai podkreśla, że przeglądy aut elektrycznych zależą od konkretnego planu serwisowego (rok lub dwa lata) oraz przebiegu (15 000 lub 30 000 km). Przeglądy warto wykonywać u wyspecjalizowanego dealera, co jest istotne ze względu na konieczność kontroli elementów wysokonapięciowych.
Jeszcze mocniej realny koszt posiadania potrafi podbić ubezpieczenie autocasco. Decydując się na zakup z wykorzystaniem rządowych dopłat (np. z programu NaszEauto), kierowca jest zazwyczaj zobowiązany do utrzymania trwałości projektu przez określony czas, zwykle 2 lat. Wiąże się to z bezwzględnym wymogiem posiadania pełnej polisy AC. W przypadku aut elektrycznych ubezpieczenie to bywa droższe niż dla aut spalinowych, ze względu na ceny części zamiennych. Dlatego też, jeśli planujesz budżet na taniego elektryka, nie kieruj się wyłącznie cenami na stronach internetowych, a zweryfikuj potencjalne koszty serwisowania danego modelu.
Podsumowanie: Które tanie auto elektryczne wybrać w 2026 roku?
Decyzja o wyborze konkretnego modelu powinna zawsze być podyktowana indywidualnymi potrzebami – każde opisane przez nas auto celuje w nieco inną grupę odbiorców, mimo ulokowania w tym samym segmencie. Dacia Spring pozostaje bezkonkurencyjna dla osób liczących każdą złotówkę i szukających prostego narzędzia do codziennego poruszania się po mieście. BYD Dolphin Surf i Dongfeng Box to propozycje dla miłośników nowinek technologicznych, którzy szukają bogatego wyposażenia w standardowych wersjach wyposażenia. Citroen e-C3 zadowoli poszukiwaczy największego komfortu, a Hyundai Inster i Fiat Grande Panda to auta dla osób ceniących sprytne rozwiązania funkcjonalne i maksymalizację przestrzeni w kabinie, mimo kompaktowych rozmiarów.
Poniżej przedstawiamy tabelę, która ułatwi szybkie porównanie najważniejszych parametrów technicznych omawianych modeli:
| Model | Cena (od) | Bateria (pojemność) | Zasięg (WLTP) | Moc ładowania |
| Dacia Spring | 66 500 zł | 24,3 kWh | 225 km | 7,4 kW (AC) ; 40 kW (DC, opcja dla wersji 100 KM) |
| BYD Dolphin Surf | ok. 82 700 zł | 30 kWh | 220 km | 11 kW (AC) ; 65 kW (DC) (wersja Active) |
| Citroen e-C3 | ok. 88 900 zł | 30 kWh | ok. 200 km | 7,4 kW (AC, 11 kW w opcji) ; 30 kW (DC, w opcji) |
| Dongfeng Box | 99 900 zł | 42,3 kWh | 310 km | 6,6 kW (AC) ; 87,8 kW (DC) |
| Hyundai Inster | ok. 104 900 zł | 42 kWh | 327 km | 11 kW (AC) ; 80-85 kW (DC) |
| Fiat Grande Panda | 110 000 zł | 43,8 kWh | 320 km | 7 kW (AC) ; 100 kW (DC) |