Blokada Porsche i BMW w Rosji. Dlaczego kierowcy nie mogą uruchomić swoich pojazdów?
Właściciele samochodów marek premium w Rosji zmagają się z nietypową falą awarii. Pojazdy Porsche i BMW samoczynnie unieruchamiają się na parkingach i w garażach, mylnie interpretując sytuację jako kradzież. Eksperci wskazują, że problemy techniczne są bezpośrednim skutkiem ubocznym działań rosyjskiej armii.
Od końca 2025 roku, a ze zdwojoną siłą w styczniu 2026 roku, z rosyjskich miast – w tym Moskwy i Krasnodaru – płyną doniesienia o paraliżu luksusowych aut. Problem dotyczy przede wszystkim zamożnych Rosjan posiadających nowsze modele niemieckich koncernów. Samochody nagle gasną lub nie dają się uruchomić, co zmusza kierowców do wzywania lawet i wizyt w serwisach.
Technologia kontra właściciel
Źródłem problemów są zaawansowane systemy telematyczne i antykradzieżowe, w które wyposażone są samochody. W przypadku Porsche (modele z lat 2013-2019, w tym 911, Cayenne, Panamera czy 918 Spyder) za bezpieczeństwo odpowiada system VTS (Vehicle Tracking System). Z kolei w BMW (serie od 1 do 7, modele X, elektryczne i3 oraz i8) istotny jest moduł ConnectedDrive.
Oba te rozwiązania opierają się na stałej łączności z sieciami komórkowymi (LTE/5G) oraz sygnale GPS. To właśnie ten ostatni element stał się piętą achillesową w warunkach wojennych. Gdy samochód traci sygnał satelitarny w nienaturalny sposób, jego oprogramowanie interpretuje to jako próbę zagłuszania przez złodziei. W efekcie aktywuje się "tryb antykradzieżowy", który fizycznie blokuje silnik.
Rosyjska armia winowajcą?
Według ekspertów motoryzacyjnych i wojskowych, za zakłócenia odpowiadają rosyjskie systemy walki radioelektronicznej (WRE), takie jak Krasucha-4 czy Borisoglebsk-2. Są one intensywnie wykorzystywane przez armię do obrony infrastruktury krytycznej i budynków rządowych przed atakami ukraińskich dronów kamikadze.
Maksymilian Dura, ekspert portalu Defence24, wyjaśnia, że zagłuszanie sygnału GPS nie jest działaniem punktowym. Rosjanie, chcąc zmylić nawigację nadlatujących bezzałogowców, generują zakłócenia na dużym obszarze. Ofiarami tego "elektronicznego parasola" stają się urządzenia cywilne, które znalazły się w jego zasięgu – w tym systemy lokalizacji w samochodach.
Choć przeciętny Rosjanin prawdopodobnie nie odczuje tych skutków, problem uderza w elity, które poruszają się autami wyposażonymi w czułą elektronikę zabezpieczającą.
Koszty i alternatywne teorie
Dla właścicieli zablokowanych aut taka sytuacja oznacza spore wydatki. Przywrócenie sprawności pojazdu w serwisie to koszt rzędu 28 tysięcy rubli (ok. 1300 zł), nie licząc kosztów holowania. Co więcej, problem ten może nawracać, dopóki w miastach działają wojskowe zagłuszarki.
Chociaż hipoteza o systemach WRE jest dominująca, pojawiają się również głosy, że sytuację mogą pogarszać zachodnie sankcje. Po inwazji Rosji na Ukrainę producenci tacy jak Porsche czy BMW zamknęli swoje rosyjskie oddziały. Istnieją podejrzenia, że europejskie serwery przestały obsługiwać rosyjskie numery VIN, co w połączeniu z problemami sieciowymi może skutkować zdalnym odcinaniem usług. Część analityków ds. cyberbezpieczeństwa zauważa jednak, że masowe zagłuszanie w metropoliach takich jak Moskwa jest ryzykowne dla samej Rosji, gdyż może paraliżować cywilny ruch lotniczy i komunikację.