Europa walczy o przyszłość motoryzacji. Von der Leyen wskazuje na Chiny, energię i surowce
Europa nie usłyszała w tym roku osobnego planu dla motoryzacji, ale problemy branży nie zniknęły. Przeciwnie – coraz mocniej łączą się z zależnością od Chin, cenami energii, dostępem do surowców oraz rozwojem sztucznej inteligencji. Ursula von der Leyen wskazała obszary, które mogą zdecydować o przyszłości europejskich fabryk, choć w najważniejszych fragmentach jej przemówienia słowo „samochód” nie padło.
Stawką nie jest już wyłącznie wybór napędu. Europa musi odpowiedzieć na pytanie, czy będzie w stanie utrzymać cały łańcuch przemysłowy potrzebny do produkcji samochodów.
Motoryzacja zeszła z pierwszego planu
Jeszcze rok wcześniej Ursula von der Leyen wskazywała motoryzację jako jeden z filarów europejskiego przemysłu. Mówiła również o potrzebie tworzenia małych i przystępnych cenowo samochodów elektrycznych produkowanych w Europie.
Tegoroczne orędzie nie zawierało już osobnego rozdziału poświęconego branży automotive. Samochody zniknęły z pierwszego planu, ale problemy europejskich producentów pozostały. Co więcej, coraz wyraźniej widać, że ich rozwiązanie wymaga działań wykraczających poza samą motoryzację.
Przeczytaj: Europa straciła 3 mln nowych aut. Dacia mówi wprost, dlaczego rynek się kurczy
Europa obawia się drugiego szoku chińskiego
Jednym z najważniejszych tematów była rosnąca presja ze strony Chin. Von der Leyen ostrzegła przed „drugim szokiem chińskim” oraz ryzykiem deindustrializacji Europy.
Chińskie firmy zwiększają swoją obecność na europejskim rynku nie tylko poprzez sprzedaż gotowych samochodów. Kontrolują również istotne elementy łańcuchów dostaw, co może dodatkowo osłabiać pozycję europejskich producentów.
Dla motoryzacji ma to szczególne znaczenie. Produkcja nowoczesnego samochodu wymaga dziś nie tylko fabryki i podzespołów mechanicznych, ale również akumulatorów, elektroniki, półprzewodników, oprogramowania oraz dostępu do surowców.
Europa chce zabezpieczyć dostawy surowców
Komisja Europejska planuje utworzenie European Critical Raw Materials Corporation. Podmiot ma odpowiadać m.in. za tworzenie strategicznych zapasów surowców oraz dywersyfikację źródeł ich dostaw.
Skala zależności Europy od zewnętrznych dostawców pozostaje jednak duża. Ponad 80 proc. dostaw surowców krytycznych do Unii pochodzi z zewnętrznych źródeł, a w przypadku metali ziem rzadkich odsetek sięga 90 proc.
Dla europejskiej motoryzacji szczególne znaczenie mają m.in. lit, nikiel i grafit, a także półprzewodniki. Ich dostępność wpływa bezpośrednio na możliwość produkcji samochodów elektrycznych, akumulatorów oraz elektroniki stosowanej w nowych pojazdach.
Energia i AI zmieniają zasady gry
Kolejnym problemem pozostają wysokie ceny energii. Jest ona potrzebna nie tylko do ładowania samochodów elektrycznych, ale przede wszystkim do produkcji akumulatorów, stali, elektroniki i innych komponentów.
Komisja Europejska wskazuje na potrzebę zwiększenia produkcji energii odnawialnej i jądrowej, rozwoju sieci energetycznych oraz inwestycji w magazynowanie energii.
Równocześnie rośnie znaczenie sztucznej inteligencji, oprogramowania i autonomicznej jazdy. Rywalizacja producentów samochodów coraz częściej odbywa się nie tylko na poziomie silników, baterii czy zasięgu, ale również danych, układów scalonych i technologii cyfrowych.
Komisja wskazała jazdę autonomiczną jako jedno z kluczowych zastosowań sztucznej inteligencji w realnej gospodarce. To kolejny sygnał, że samochód przyszłości będzie w coraz większym stopniu produktem technologicznym.
Nie chodzi już tylko o to, jaki samochód produkuje Europa
Przyszłość europejskiej motoryzacji nie będzie zależeć wyłącznie od rodzaju napędu. Coraz większe znaczenie będą miały pytania o to, kto opracuje samochodowe oprogramowanie, będzie zarządzał danymi, dostarczy układy scalone i stworzy systemy autonomicznej jazdy.
Europejski przemysł może nadal produkować samochody pod własnymi markami, ale jego niezależność będzie ograniczona, jeśli akumulatory, elektronika i oprogramowanie będą w dużej mierze pochodziły z innych części świata.
Zobacz również: Europejskie fabryki aut świecą pustkami. Straty liczone są w miliardach
O konkurencyjności zdecydują więc jednocześnie regulacje, ceny energii, dostęp do surowców, inwestycje i nowe technologie. Motoryzacja jest tylko jednym z elementów znacznie większej układanki.
Tegoroczne orędzie pokazuje, że Europa nie musi dziś odpowiadać wyłącznie na pytanie, jaki samochód chce produkować. Musi przede wszystkim zdecydować, czy nadal chce posiadać cały przemysł potrzebny do jego wytworzenia.
To właśnie od dostępu do energii, surowców, technologii i własnych łańcuchów dostaw może zależeć przyszłość europejskich fabryk samochodów.