Mieli odebrać auta w Dubaju, poczekają miesiącami. Logistyczny koszmar marek premium po blokadzie Cieśniny Ormuz
Najnowsze modele Porsche i innych luksusowych marek będą musiały jeszcze trochę poczekać, zanim trafią do najbogatszych kierowców. Ponad 4 tysiące prestiżowych samochodów płynących z Japonii do Dubaju zostało awaryjnie rozładowanych w kenijskim porcie Lamu. Przewoźnicy omijają Cieśninę Ormuz z powodu trwającego konfliktu zbrojnego między Iranem a USA i Izraelem.
Logistyczny chaos dotknął transporty, które pod koniec lutego wyruszyły z Azji w stronę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Decyzja o zmianie trasy zapadła po tym, jak Cieśnina Ormuz stała się strefą bezpośrednich działań wojennych, uniemożliwiając bezpieczną żeglugę do portów docelowych.
Przymusowy przystanek w Afryce
Pierwsza partia 469 samochodów trafiła do Lamu już w zeszłym tygodniu. Skala operacji znacznie wzrosła we wtorek, gdy do nabrzeża dobił transportowiec Grande Florida, przewożący 3,8 tysiąca luksusowych aut. Według Abdulaziza Mzee, dyrektora generalnego portu, to dopiero początek kumulacji ładunków, ponieważ do kenijskiego wybrzeża zbliża się kolejna jednostka z 5 tysiącami samochodów na pokładzie.
Lokalna administracja portowa przygotowuje się właśnie na ogromny napływ statków, które zrezygnowały z pierwotnych tras. Port w Lamu stał się bezpieczną przystanią dla firm obawiających się o bezpieczeństwo ładunków wartych setki milionów dolarów, które w obecnych warunkach nie mają większych szans na dotarcie do Zatoki Perskiej.
Magazyny zamiast salonów sprzedaży
Zarząd portu w Lamu potwierdził, że luksusowe auta pozostaną w kenijskich magazynach do czasu ustabilizowania się sytuacji militarnej w regionie. To z kolei oznacza gigantyczne opóźnienia w dostawach na niezwykle ważny dla marek premium rynek bliskowschodni. Eksperci wskazują, że jeśli blokada Cieśniny Ormuz potrwa dłużej, producenci tacy jak Porsche czy BMW odczują dotkliwy spadek przychodów z regionu, który do tej pory generował największy zysk.
Sytuacja w Kenii to jednak dopiero początek problemów branży motoryzacyjnej. Odcięcie Dubaju od morskich szlaków dostaw zmusi koncerny do rewizji planów sprzedażowych na cały 2026 rok. Na ten moment priorytetem pozostaje jednak zabezpieczenie już wyprodukowanych aut, które będą musiały jeszcze trochę poczekać, zanim trafią do swoich dubajskich nabywców.
Fot: Envato