Nowe zasady mogą uderzyć w Renault Clio i Dacię Sandero. Ceny pójdą w górę?
Renault Clio i Dacia Sandero mogą odczuć skutki zmian przygotowywanych w europejskiej polityce przemysłowej. Francja i Niemcy chcą, by dostęp do wybranych preferencji zależał nie tylko od rodzaju napędu, ale również od miejsca produkcji samochodu i pochodzenia jego podzespołów. To może być problem dla Renault Group, ponieważ Clio VI powstaje w Turcji, a Sandero jest produkowane między innymi w Maroku.
Jeśli nowe zasady będą restrykcyjne, samochody wytwarzane poza Unią Europejską mogą stracić część przewag. Według ostrzeżeń cytowanych przez francuskie media ceny aut mogłyby wzrosnąć o 4–9 proc. Na razie nie oznacza to jednak, że Renault zapowiedziało podwyżki dla swoich modeli.
Francja i Niemcy chcą zmienić zasady gry w europejskiej motoryzacji
16 października Francja i Niemcy przedstawiły wspólne stanowisko dotyczące przyszłości europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Oba państwa opowiedziały się za większą elastycznością regulacji klimatycznych, a jednocześnie za wspieraniem inwestycji, produkcji i dostawców działających w Europie.
Nie oznacza to jeszcze natychmiastowej zmiany prawa w całej Unii Europejskiej. Przedstawione stanowisko wyznacza kierunek dalszych rozmów, a jego praktyczne skutki będą zależały od ostatecznego kształtu przepisów.
Zobacz: Nowe samochody z LPG w Polsce mają dwóch królów. Konkurencji zostało 35 aut
Najwięcej emocji budzi pomysł, by dostęp do wybranych programów wsparcia i preferencji uzależnić od miejsca montażu samochodu oraz pochodzenia jego komponentów. W ten sposób europejskie instytucje mogłyby premiować produkcję prowadzoną na terenie UE.
Renault Clio i Dacia Sandero mogą znaleźć się w trudniejszej sytuacji
Takie rozwiązanie może mieć znaczenie dla Renault Group. Nowe Renault Clio VI jest produkowane w tureckiej Bursie, a Dacia Sandero powstaje między innymi w Maroku. Oba kraje leżą poza Unią Europejską.
Jeśli przyszłe przepisy będą premiować wyłącznie samochody i podzespoły produkowane w UE, Clio i Sandero mogą nie kwalifikować się do części preferencji. Nie musi to automatycznie oznaczać wyższej ceny, ale może wpłynąć na konkurencyjność tych modeli względem aut wytwarzanych w Unii.
Ceny samochodów mogą wzrosnąć nawet o 9 proc.
Francuski serwis BFM Business przytoczył ostrzeżenie, według którego ceny samochodów w Europie mogłyby wzrosnąć o 4–9 proc. w zależności od skutków nowych zasad. To szacunek potencjalnych konsekwencji, a nie oficjalna prognoza cen Renault Clio czy Dacii Sandero.
Przywołany przykład samochodu kosztującego we Francji 19 900 euro pokazuje skalę możliwej zmiany. Podwyżka o 4–9 proc. oznaczałaby dodatkowe około 800–1800 euro. W przypadku droższej wersji hybrydowej dodatkowy wydatek mógłby sięgnąć nawet 2900 euro.
Takie wyliczenia nie przesądzają, jak zmieniłyby się ceny konkretnych modeli. Pokazują jednak, że spór o zasady wspierania europejskiej produkcji może mieć konsekwencje nie tylko dla producentów, ale również dla klientów.
Sprawdź: Dacia pokazała nowy model w Paryżu. Cena startuje od 92 900 zł
Co nowe zasady oznaczałyby dla kierowców?
Jeśli kryteria zostaną przyjęte w restrykcyjnej formie, miejsce produkcji może stać się jednym z czynników wpływających na konkurencyjność samochodów. Renault Group mogłoby wtedy szukać oszczędności, dostosować łańcuch dostaw, zmienić strategię cenową lub ograniczyć skutki utraty części preferencji w inny sposób.
Na razie nie ma podstaw, by traktować podwyżki Renault Clio i Dacii Sandero jako przesądzone. Wiele zależy od tego, jakie rozwiązania ostatecznie przyjmie Unia Europejska i czy obejmą one samochody produkowane poza jej granicami. Jeśli jednak propozycje Francji i Niemiec znajdą odzwierciedlenie w przepisach, skutki mogą być odczuwalne również w salonach samochodowych.