To koniec złotych czasów Mercedesa. Gigantyczne spadki zysków i panika na giełdzie
Niemiecki symbol luksusu właśnie przechodzi najtrudniejszy test w swojej współczesnej historii. Zysk netto koncernu według najnowszego raportu finansowego Mercedes-Benz Group spadł o niemal połowę, a dumni do niedawna inwestorzy w pośpiechu wyprzedają akcje, co doprowadziło do natychmiastowego spadku kursu o blisko 4%. Wizja luksusowej przyszłości marki stanęła właśnie pod wielkim znakiem zapytania.
Systemowy wstrząs zmusił zarząd Mercedesa do drastycznej rewizji planów i przyznania się do kryzysu. Choć prezes Ola Källenius stara się zachować zimną krew, zapowiedź marży na rok 2026 na poziomie zaledwie 3-5% – podczas gdy jeszcze niedawno oscylowała ona wokół 10% – wywołała na giełdzie w Monachium prawdziwe trzęsienie ziemi.
Chiński mur nie do przebicia?
Głównym źródłem problemów Mercedesa okazał się rynek, który przez lata był fundamentem jego potęgi. W Chinach, gdzie luksusowe limuzyny niemieckiej marki sprzedawały się niemalże same, przychody spadły o aż 29%. Lokalni producenci, oferujący ultranowoczesne auta elektryczne w cenach nieosiągalnych dla Niemców, brutalnie wypychają Mercedesa z gry rynkowej. Do tego dochodzi geopolityczny cios w postaci globalnych ceł, które tylko w minionym roku wyciągnęły z kasy koncernu miliard euro.
W połączeniu z niekorzystnymi kursami walut i słabnącym popytem w USA, powstała mieszanka wybuchowa, która zredukowała zysk operacyjny Mercedesa z 13,7 miliarda do zaledwie 5,8 miliarda euro. Warto dodać, że to wynik gorszy od i tak pesymistycznych prognoz ekspertów, którzy liczyli na co najmniej 6,6 miliarda euro. W konsekwencji zarząd Mercedesa był zmuszony do obniżenia dywidendy dla akcjonariuszy z 4,30 do 3,50 euro za akcję.
Brutalne cięcia i złe wiadomości dla pracowników
Finansowy krach natychmiast przełożył się na atmosferę wewnątrz firmy. Pracownicy, którzy w ubiegłych latach mogli liczyć na rekordowe premie przekraczające 7 tysięcy euro, teraz muszą zadowolić się kwotą o ponad połowę niższą, wynoszącą 3139 euro. Koncern wdraża również strategię "nieustępliwej dyscypliny kosztowej", co w praktyce oznacza redukcję zatrudnienia i przenoszenie produkcji tam, gdzie jest ona tańsza i bardziej opłacalna, ze szczególnym uwzględnieniem fabryki na Węgrzech. Mercedes chce do 2027 roku obciąć koszty produkcji o 1/10, co dla wielu niemieckich zakładów oznacza w konsekwencji walkę o przetrwanie.
Ryzykowna ucieczka w ekstremalny kurs
Zarząd Mercedesa nie zamierza konkurować ceną z tanimi markami. Plan ratunkowy dla niemieckiej marki zakłada "ucieczkę do przodu" – w stronę jeszcze droższych i jeszcze bardziej ekskluzywnych modeli. Ofensywa produktowa obejmująca ponad 40 nowych premier do końca 2027 roku ma opierać się na segmencie Top-End, w którym królują Klasa S i Mercedes-AMG. Strategia zakłada mniejszą sprzedaż, ale za to znacznie droższą, co ma odbudować marże. Mercedes ma wprawdzie komplet zamówień na najbliższe półtora roku, ale nowe przepisy i chaos na świecie sprawiają, że stawianie tylko na najdroższe auta to obecnie ogromne ryzyko dla niemieckiego koncernu.
Fot: Mercedes