Toyota chce, by auta z Japonii uznano za europejskie. Stawką są miliardy euro
Toyota chce zmienić unijne zasady określające, które samochody można uznać za europejskie. Koncern proponuje, by regulacje Made in Europe obejmowały nie tylko kraje UE, lecz także Japonię, Turcję i Wielką Brytanię. Argumentuje, że o związku producenta z europejskim przemysłem powinny decydować również lokalne miejsca pracy, inwestycje i współpraca z dostawcami.
W 2025 roku Toyota kupiła od europejskich przedsiębiorstw komponenty o wartości około 8 mld euro. Jednocześnie sprowadziła z Japonii samochody warte 6,9 mld euro. Spór o definicję europejskiego pochodzenia może mieć praktyczne konsekwencje: od dostępu do zamówień publicznych po możliwość korzystania z programów wsparcia dla przemysłu.
Toyota proponuje Made with Europe zamiast wąskiej definicji Made in Europe
Koncern chce, aby unijne przepisy uwzględniały nie tylko miejsce końcowego montażu samochodu, ale też powiązania producenta z europejską gospodarką. Swoją koncepcję określa jako Made with Europe. Ma ona podkreślać, że współpraca przemysłowa nie kończy się na granicach państw Unii Europejskiej.
Propozycja obejmuje Japonię, Turcję i Wielką Brytanię. Toyota przekonuje, że nieuwzględnienie tych krajów mogłoby postawić w trudniejszej sytuacji firmy, które od lat inwestują w europejskie zakłady, zatrudniają lokalnych pracowników i korzystają z regionalnych łańcuchów dostaw.
W praktyce oznaczałoby to szersze spojrzenie na pochodzenie samochodu. Znaczenie miałoby nie tylko to, gdzie auto zjeżdża z taśmy produkcyjnej, lecz także to, jak dużą rolę w jego wytwarzaniu odgrywają europejskie przedsiębiorstwa.
Przeczytaj: Nowa Toyota za 79 900 zł? Ruszyła wyprzedaż aut z rocznika 2026
8 mld euro na części z Europy. Toyota przedstawia swoje argumenty
Toyota zatrudnia w Europie około 25 tys. osób i współpracuje z ponad 450 dostawcami. W 2025 roku wartość komponentów kupionych przez koncern od europejskich firm wyniosła około 8 mld euro.
Producent wskazuje te dane jako dowód, że jest mocno związany z europejskim przemysłem. Jego argumentacja opiera się na tym, że wpływ firmy na lokalną gospodarkę nie zależy wyłącznie od miejsca montażu gotowego samochodu. Liczą się również zatrudnienie, inwestycje oraz udział regionalnych dostawców w produkcji.
Takie podejście mogłoby mieć znaczenie przy stosowaniu unijnych preferencji przemysłowych. Jeśli definicja europejskiego pochodzenia zostanie rozszerzona, firmy współpracujące z producentami z państw uznanych za zaufanych partnerów mogłyby znaleźć się w korzystniejszej sytuacji.
Import samochodów z Japonii może być problemem
Argumentacja Toyoty ma jednak drugą stronę. W 2025 roku koncern sprowadził z Japonii pojazdy o wartości 6,9 mld euro. To istotna część jego działalności na europejskim rynku i jeden z powodów, dla których kwestia pochodzenia produkcji może okazać się sporna.
Ważnym przykładem są samochody elektryczne. Według przedstawionych informacji wszystkie bateryjne modele elektryczne Toyoty oferowane w Europie, z wyjątkiem Urbana Cruisera importowanego z Indii, pochodziły z Japonii.
Firma zapowiedziała już produkcję samochodu elektrycznego w Czechach. Na razie nie ujawniła jednak, jaki model będzie tam wytwarzany ani kiedy ruszy montaż. Uruchomienie produkcji w UE mogłoby zwiększyć lokalny udział Toyoty w tym segmencie, ale szczegóły planu pozostają nieznane.
Francja i Niemcy popierają otwarcie na Wielką Brytanię
Ostateczny kształt regulacji nie zależy wyłącznie od Toyoty. Francja i Niemcy porozumiały się w sprawie otwarcia drogi do uwzględnienia Wielkiej Brytanii w zasadach Made in Europe. Nie oznacza to jednak automatycznego objęcia podobnymi rozwiązaniami Japonii i Turcji. Potrzebne jest szersze poparcie państw członkowskich UE.
Sprawa wiąże się z projektem Industrial Accelerator Act, przedstawionym przez Komisję Europejską w marcu 2026 roku. Regulacje mają w wybranych obszarach promować produkty o europejskim pochodzeniu w zamówieniach publicznych i programach wsparcia. W motoryzacji może to wpływać na decyzje inwestycyjne i opłacalność rozwijania produkcji na terenie Unii.
Zobacz: To auto właściciele trzymają najdłużej. Toyota Prius zdeklasowała SUV-y
Dla Toyoty uznanie Japonii i Turcji za zaufanych partnerów oznaczałoby możliwość szerszego korzystania z unijnych instrumentów przemysłowych. Dla UE pozostaje pytanie, czy europejskie pochodzenie należy definiować przede wszystkim przez miejsce produkcji, czy także przez powiązania z dostawcami i gospodarką Wspólnoty.
Na razie propozycja Toyoty nie oznacza zmiany obowiązujących zasad. O jej powodzeniu zdecydują dalsze negocjacje i poparcie państw członkowskich. Stawką są nie tylko definicje, ale też dostęp do publicznych zamówień, wsparcia przemysłu i przyszłych inwestycji w europejskiej motoryzacji.