Jeżdżę karaluchem od nowości.po ok 60 tys.zaczęły wariowac wskażniki i silnik się wyłączał(przegrzanie)Przyczyną był minimalny wyciek płynu chłodzącego spod śrub mocujących głowicę między świecami.Genialny konstruktor umieścił tam czujnik temperatury.Problem skutecznie usunęło zdjęcie na stałe pokrywy silnika.Po 120 000 zaczął pływać wał czego efektem jest ścieranie się czujnika położenia wału.Niestety usterka nienaprawialna(producent tego nie przewidział) Założyłem
czujnik od silnika 1,8 disel (jest krótszy o 2 mm i trzeba go podłączyć odwrotnie)Na razie pomogło.Zastanawiam się co dalej.
Ogólnie jak na 9 lat jazdy to auto mało awaryjne natomiast potwierdzam opinie o słabym zabezpieczeniu antykorozyjnym.