Test: Nowy Nissan Leaf przeszedł sporą metamorfozę. Sprawdziłem, czy wyszło mu to na dobre
Nissan Leaf może pochwalić się na rynku mianem pioniera elektromobilności. Przez dwie generacje model ten pozostawał wierny nadwoziu kompaktowego hatchbacka, a po 15 latach Leaf zyskał sylwetkę crossovera, wpisując się w obecne trendy i odpowiadając na rosnącą konkurencję w segmencie aut BEV. Pierwsze jazdy Nissanem Leafem na Mazurach udowodniły mi, że japoński model świetnie wypada w nowej roli, choć trudno mówić tu o całkowitym zerwaniu z dotychczasową koncepcją i większej rewolucji.
Choć globalny "boom" na elektryki przypada na lata 2020-2021, debiutujący w 2009 roku Nissan Leaf pokazał światu już dekadę temu, że da się inaczej. Dziś japoński model, który ostatecznie trafił do sprzedaży w 2010 roku, uznawany jest za pierwszy masowo produkowany samochód elektryczny. Wtedy jednak dość kontrowersyjnie stylizowany Leaf kosztował około 30 tysięcy euro (ok. 132 tys. zł) i nieszczególnie można było go uznać za wyjątkowo kompaktowy model jak na segment C, ponieważ mierzył 4,44 metrów długości przy rozstawie osi rzędu 2,7 metrów. Japoński samochód oferował skromne 109 KM oraz 160 km zasięgu EV, który po liftingu z 2013 roku wzrósł ostatecznie do 200 km. Na tamte lata Nissan Leaf był jednak modelem przełomowym - zdołał on zdobyć miano Samochodu Roku 2011, magazyn Time uznał go za jeden z najlepszych 50 wynalazków 2009 roku, a pierwsza generacja Leafa sprzedała się w liczbie ponad 283 tysięcy sztuk.
W 2017 roku Nissan Leaf drugiej generacji zyskał bardziej stonowaną sylwetkę hatchbacka, jego długość wynosiła 4,5 metra, a maksymalny zasięg EV wzrósł do 385 km. W praktyce to już wystarczyło, by przez 15 lat rynkowej obecności znalazł ponad 700 tysięcy nabywców, w tym około 290 tysięcy w Europie. W 2025 roku zadebiutowała już trzecia odsłona tego modelu, która przyniosła istotną zmianę wizerunkową. W ten sposób japoński hatchback stał się crossoverem, co miało odpowiadać na rosnącą modę na podwyższone nadwozie. Zmiana ta przyniosła najwyraźniej wymierne korzyści, ponieważ nowy Nissan Leaf zdołał zyskać miano Kobiecego Samochodu Roku 2026.
W tak trudnym i konkurencyjnym segmencie Nissan Leaf miał więc udowodnić, że wciąż potrafi przyciągnąć uwagę - szczególnie biorąc pod uwagę coraz agresywniejszą konkurencję ze strony chińskich producentów, którzy dziś nierzadko oferują wyjątkowo atrakcyjne ceny wraz z imponującym zasięgiem na jednym ładowaniu. Przemierzając nim drogi na Mazurach, japoński crossover uświadomił mi, że Nissan Leaf ma kilka solidnych argumentów, które przemawiają za jego zakupem.
Nissan Leaf 2026 - dane techniczne
Najnowszy Nissan Leaf mierzy teraz 4,35 m długości (-14 cm), 1,9 m szerokości (+9 cm) i 1,55 m wysokości (+2 cm), co oznacza, że jest on obecnie najmniejszym Leafem w historii tego modelu. Jednocześnie jego rozstaw osi jest mniejszy o 1 cm, a prześwit zmalał o 15 mm, do obecnego poziomu 140 mm. Nowy Nissan Leaf bazuje na nowej platformie CMF EV, na której powstaje obecnie większy Nissan Ariya oraz Renault Scenic E-Tech.
Standardowa pojemność bagażnika wynosi obecnie 437 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń możemy uzyskać maksymalnie 1052 litrów. Co prawda jest on większy od poprzednika (394 l), ma podwójną podłogę i dość regularne kształty, jednak ze względu na swoją sylwetkę i opadającą linię dachu ku tyłowi, umieszczenie w nim większych przedmiotów może być dość problematyczne.
Stylistyka Nissan Leaf 2026 - jak hatchback zamienił się w crossovera i zrobił to dobrze
Na pierwszy rzut oka Nissan Leaf sprawia wrażenie większego i masywniejszego, niż sugerują to jego katalogowe wymiary. Japończycy postawili na obecnie modną sylwetkę crossovera coupe, łącząc opływowe linie z detalami nadającymi nadwoziu bardziej dynamiczny charakter. Uwagę zwracają przede wszystkim chowane klamki przednich drzwi oraz uchwyty tylnych drzwi ukryte w szerokich słupkach C. Sportowy wygląd Leafa podkreślają ponadto delikatne przetłoczenia karoserii, szaro-srebrne 19-calowe felgi aluminiowe z aerodynamicznym wzorem oraz kontrastujący czarny dach. Dolne partie nadwozia zostały dodatkowo zabezpieczone plastikowymi nakładkami, które obejmują nadkola, progi i fragmenty zderzaków.
Z przodu nowy Nissan Leaf prezentuje się nowocześnie głównie za sprawą reflektorów LED połączonych świetlną listwą. Ten element pełni nie tylko funkcję stylistyczną, ale również miał wpływ na zmniejszenie współczynnika oporu powietrza, który wynosi obecnie 0,25 wobec 0,28 uzyskanego w poprzedniej generacji.
Bez wątpienia najwięcej emocji budzi tylna część nadwozia. Charakterystyczny spojler w kształcie "kaczego ogona", trójwymiarowe lampy LED oraz czarny panel z dużym napisem "Nissan" przywodzą na myśl sportowe modele japońskiej marki, w tym produkowanego od 2022 roku Nissana Z, a także klasycznego Datsuna 240Z z lat 70. ubiegłego wieku.
Kierowcy mogą zdecydować się również na dobrze prezentujący się turkusowy lakier metalizowany wraz z kontrastującym czarnym dachem. Za taką przyjemność trzeba jednak zapłacić 2000 zł.
Wnętrze Nissan Leaf 2026 - japoński kunszt i kilka istotnych nowości
Wewnątrz nowego Nissana Leafa wita mnie całkowicie nowy układ kokpitu i estetyka, która wpisuje się w obecną strategię japońskiego producenta. Znajdziemy tu dwa wyświetlacze o przekątnej 14,3 cala każdy, które tworzą jedną płaszczyznę. Centralny ekran systemu infotainment został skierowany w stronę pasażera, co wymaga od kierowcy nieco większego wychylenia. Można byłoby uznać to za minus, choć dzięki bardzo responsywnemu ekranowi, nowemu systemu NissanConnect opartego na usługach Google i przejrzystemu podziałowi menu możemy bardzo szybko odnaleźć najważniejsze funkcje auta. Kierowca ma do dyspozycji między innymi Mapy Google, sklep Google Play oraz asystenta głosowego opartego na Google Gemini. Uzupełnieniem systemu jest planer podróży, który pomaga wyznaczyć najlepszą trasę z uwzględnieniem między innymi natężenia ruchu, warunków pogodowych czy profilu terenu.
Mimo dużego udziału ekranów, Nissan nie zrezygnował całkowicie z tradycyjnych elementów obsługi. Pod ekranem centralnym znalazł się osobny panel dotykowy z haptycznym potwierdzeniem działania. Za jego pomocą możemy między innymi zmieniać ustawienia klimatyzacji, uruchamiać nawiew na przednią szybę i regulować podgrzewanie foteli. Jeszcze niżej umieszczono fizyczne przyciski. Kierowcy mogą wybierać kierunek jazdy za pomocą selektora przyciskowego, a za regulację głośności odpowiada klasyczne pokrętło otoczone licznymi przyciskami skrótów. W tej części kokpitu znalazł się również włącznik świateł awaryjnych.
Osobne miejsce zajmuje przełącznik trybów jazdy i przycisk e-Pedal. Rozwiązanie to, znane już z wcześniejszego Leafa, pozwala w dużej mierze kontrolować przyspieszanie i zwalnianie za pomocą pedału przyspieszenia. W najnowszej generacji funkcja ta odgrywa także istotną rolę w codziennej jeździe, uzupełniając działanie aktywnego tempomatu.
Przed kierowcą znajdują się cyfrowe zegary z prostą, charakterystyczną dla Nissana grafiką. Wyświetlane informacje są czytelne, a sam interfejs działa bardzo płynnie. Samo opanowanie wszystkich funkcji obsługiwanych przyciskami i joystickami na kierownicy oraz wszystkich elementów sterujących wymaga chwili praktyki, choć nie stanowi to żadnego problemu w późniejszej eksploatacji, ponieważ ich rozmieszczenie jest bardzo intuicyjne i funkcjonalne. Nowy Nissan Leaf jest zatem bliski pod względem ergonomii pozostałym modelom japońskiej marki.
Dobre wrażenie robi również wykończenie wnętrza. W miejscach, z którymi kierowca i pasażerowie mają najczęstszy kontakt, zastosowano przyjemne w dotyku materiały, w tym te imitujące skórę oraz materiałowe wstawki na desce rozdzielczej i boczkach drzwi. Niżej znalazły się już twardsze tworzywa, ale sama ich faktura sprawia wrażenie solidnej. Podobna sytuacja ma miejsce w górnej części deski rozdzielczej. Na plus należy zaliczyć staranny montaż, który odpowiada standardom, do których Nissan zdążył nas już przyzwyczaić w swoich pozostałych modelach. Kabinę urozmaica ponadto delikatne oświetlenie ambientowe i ciemnoniebieskie akcenty, które skutecznie przełamują stonowaną kolorystykę wnętrza.
Komfort jest, ale przestrzeń nie wszędzie zachwyca
Pod względem samej wygody nowy Nissan Leaf wypada całkiem dobrze, choć jego designerska sylwetka miała swoje konsekwencje w obszarze praktyczności. Przednie fotele, które możemy regulować elektrycznie, zapewniają odpowiedni komfort, również podczas dłuższych podróży - są dosyć szerokie, mają sprężyste wypełnienie i dobre wyprofilowanie. Uczucie przestronności w kabinie wzmacnia w dodatku brak tradycyjnej, rozbudowanej konsoli środkowej. Nieco gorzej wygląda natomiast kwestia liczebności i pojemności schowków.
Na tylnej kanapie w przyzwoitych warunkach mogą podróżować dwie osoby dorosłe, choć przestrzeń na nogi nie jest tak duża, jak można by oczekiwać po obecnym rozstawie osi. Pasażerowie mają do dyspozycji ponadto osobne nawiewy oraz dwa porty USB-C, a dzięki braku obecności tunelu środkowego mogą oni swobodnie ułożyć swoje stopy.
Ograniczenia pojawiają się przede wszystkim przy wsiadaniu i zajmowaniu miejsca z tyłu. Ze względu na opadającą linię dachu i wysoko umieszczoną podłogę pasażerowie drugiego rzędu - zwłaszcza Ci wyżsi - muszą bardziej schylić się przy wsiadaniu, a miejsca nad głowami nie ma nadto wystarczająco do komfortowej jazdy. Nie do końca przekonuje mnie również sama kanapa, która jest dość płaska i zapewnia dość przeciętne podparcie ud. Co prawda te rozwiązania spotkamy w wielu autach BEV, ale w Leafie szczególnie udowadniają, że atrakcyjna stylistyka nie zawsze idzie w parze z maksymalnym wykorzystaniem dostępnej przestrzeni.
Nissan Leaf Evolve Plus 2026 - cztery wersje wyposażenia
Nissan Leaf jest dostępny w czterech wersjach wyposażenia, zaczynając od bazowej Engage, przez Advance i Evolve, aż do topowej Evolve Plus.
| Wersja | Wyposażenie w standardzie |
| ENGAGE |
|
| ADVANCE |
|
| EVOLVE |
|
| EVOLVE PLUS |
|
Nissan Leaf z atrakcyjnym finansowaniem na Autocentrum.pl: Poznaj ofertę
Nissan Leaf 2026 - napęd i osiągi. Ile realnie przejedzie nowy Leaf?
Nissan Leaf dostępny jest w dwóch wersjach napędowych. Bazowy wariant, który miałem przyjemność testować, bazuje na silniku elektrycznym o mocy 177 KM i 345 Nm momentu obrotowego i dysponuje mniejszą baterią o pojemności 52 kWh netto. Katalogowe przyspieszenie do setki zajmuje 8,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 160 km/h. Co prawda według moich pomiarów realne przyspieszenie wynosiło 8,9 sekundy, ale wynik ten uzyskałem na mokrej i śliskiej nawierzchni. Baterię tego wariantu można ładować przy użyciu punktów AC z mocą maksymalną do 11 kW lub wykorzystując szybkie ładowarki DC z maksymalną mocą do 105 kW. Katalogowo pozwala to na uzupełnienie energii z poziomu 20-80% w około 27 minut, po 15 minutach ładowania możemy odzyskać do 160 km zasięgu, a po 30 minutach około 240 km. Według deklaracji producenta, zasięg EV na jednym ładowaniu ma wynieść do 432 km w przypadku wersji Evolve Plus.
Test rozpocząłem z poziomem naładowania akumulatora wynoszącym 94%, co według komputera pokładowego powinno pozwolić mi na przejechanie 325 km na jednym ładowaniu. W tym czasie przejechałem ponad 100 km wokół jeziora Śniardwy, a średnie zużycie energii wyniosło 19,8 kWh/100 km. Zaznaczę jednak, że nie była to jazda nastawiona na oszczędność, ponieważ w międzyczasie sprawdzałem przede wszystkim zachowanie zawieszenia i układu kierowniczego podczas bardziej dynamicznych manewrów. Przy spokojniejszym prowadzeniu bez trudu powinniśmy przejechać ponad 300 km w cyklu mieszanym, co jest wystarczające dla większości kierowców, dla których Leaf ma być autem do pokonywania codziennych dojazdów do pracy i typowych podróży.
Druga wersja uwzględnia już większy akumulator o pojemności 75 kWh netto. Maksymalna moc silnika elektrycznego wynosi 217 KM i 355 Nm momentu obrotowego, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,6 sekundy. Większa bateria według deklaracji producenta ma zapewnić zasięg do 622 km w cyklu mieszanym, w tym 593 km dla wersji Evolve Plus. Samochód możemy ładować przy szybkich ładowarkach DC z maksymalną mocą do 150 kW, a deklarowany czas uzupełniania baterii z poziomu 20-80% wynosi około 27 minut, przy czym po 15 minutach ładowania powinniśmy odzyskać do 284 km zasięgu.
Nissan Leaf zaskoczył nie tylko stylistyką, ale przede wszystkim układem jezdnym
Na mazurskich trasach Leaf pokazał mi również, że poza atrakcyjną sylwetką ma również do zaoferowania dopracowane właściwości jezdne. Podczas pokonywania kolejnych zakrętów pomaga mu nisko położony środek ciężkości. Zawieszenie zostało zestrojone w taki sposób, aby zachować odpowiednią równowagę między stabilnością a komfortem, dzięki czemu nowy Leaf reaguje na polecenia bardzo przewidywalnie i daje realne poczucie kontroli. Przy mocniejszym wejściu w zakręty pojawia się co prawda lekka podsterowność, ale nie wpłynęła ona w dużej mierze na moje ogólne wrażenia z jazdy.
Pozytywnie oceniam także układ kierowniczy, który zapewnia wystarczająco dobre wyczucie, a jednocześnie nie stawia dużego oporu podczas manewrowania. Leaf oferuje również solidną średnicę zawracania na poziomie 10,8 m, która ułatwia poruszanie się po ciasnych ulicach i parkingach miejskich.
Mimo dość zwartego zestrojenia podwozia Nissan Leaf skutecznie radzi sobie z typowymi nierównościami na drodze. W praktyce nawet jazda po bruku czy drogach z koleinami nie była dla niego większym wyzwaniem. Do prędkości rzędu 100 km/h zadowalające jest także wyciszenie kabiny.
Charakter Leafa możemy dodatkowo zmieniać za pomocą wspomnianych trybów jazdy. W ustawieniu Sport reakcja na gaz jest bardziej wyrazista i pojawia się typowe, ale za to przyjemne mocne wciśnięcie w fotel. W codziennym ruchu miejskim i podmiejskim jak najbardziej wystarczy nam natomiast tryb Normal.
Samochody marki Nissan w ofercie Autocentrum.pl: Sprawdź ofertę
Nissan Leaf 2026 - ceny i rynkowi rywale
Nissan Leaf co prawda nie góruje nad swoimi konkurentami cennikiem, ale faktycznie w swojej cenie oferuje bogate wyposażenie. Samochód objęty jest gwarancją do 5 lat lub przebiegu 100 000 km, a przez okres 8 lat lub do przebiegu 160 000 km chroniona jest bateria EV. Jak prezentuje się obecny cennik Leafa?
| Wersja wyposażenia | 52 kWh 2WD | 75 kWh 2WD |
| ENGAGE | 149 900 zł | 169 900 zł |
| ADVANCE | 162 900 zł | 179 900 zł |
| EVOLVE | 174 900 zł | 194 900 zł |
| EVOLVE PLUS | 179 900 zł | 199 900 zł |
Nissan Leaf ma na rynku wyjątkowo trudne zadanie, ponieważ jego grono potencjalnych rywali jest spore. W dodatku dziś Leaf musi konkurować już nie tylko z europejskimi kompaktami, ale także z chińskimi propozycjami.
Jednym z bezpośrednich konkurentów Nissana Leafa jest Volkswagen ID.3, czyli elektryczny hatchback dostępny w kilku konfiguracjach akumulatora. Ceny rozpoczynają się od niespełna 130 tys. zł za odmianę Pure z baterią o pojemności 52 kWh. Wersja Pro z akumulatorem 59 kWh kosztuje 150 390 zł, natomiast za Pro S z baterią 79 kWh trzeba zapłacić 158 890 zł. W zależności od wybranej wersji zasięg wynosi do 388 lub nawet 605 km. Maksymalna moc ładowania prądem stałym sięga odpowiednio 145 i 185 kW, co w przypadku większego akumulatora pozwala skrócić postoje na uzupełnianie energii.
Alternatywą z Korei Południowej jest Kia EV4, która stawia na nowoczesne nadwozie i duży zasięg. Wariant Air z akumulatorem 58,4 kWh wyceniono na 166 900 zł, a odmiana Long Range z baterią 81,4 kWh kosztuje 184 900 zł. Deklarowany zasięg wynosi do 436 km w słabszej wersji i do 605 km w konfiguracji z większym akumulatorem. Maksymalna moc ładowania DC to odpowiednio 100,5 i 127,5 kW. Kia może zatem konkurować z Leafem pod względem zasięgu, choć w kwestii szybkości uzupełniania energii ustępuje mu w niektórych konfiguracjach.
Kolejnym rywalem Leafa jest popularna w Polsce Toyota C-HR+. Podstawowa wersja Style z baterią 57,7 kWh kosztuje 165 900 zł, natomiast wariant wyposażony w akumulator 77 kWh wyceniono na 187 900 zł. Producent deklaruje zasięg do 458 km dla mniejszej baterii oraz do 607 km dla większej. Obie odmiany obsługują ładowanie prądem stałym z mocą do 150 kW. Różnice dotyczą również prędkości maksymalnej, która wynosi 140 km/h w słabszej konfiguracji i 160 km/h w mocniejszej. Toyota może więc zainteresować kierowców, dla których ważny jest przede wszystkim zasięg, choć jej cennik plasuje ją wyżej niż podstawowe odmiany Leafa.
Wśród chińskich konkurentów jednym z najpoważniejszych dla Leafa jest Leapmotor B05, którego największym atutem jest naturalnie cena. W obecnej ofercie wyprzedażowej podstawowa wersja Pro z akumulatorem 57,2 kWh kosztuje 109 900 zł, a odmiana Promax z baterią 67,1 kWh 119 900 zł. W zależności od konfiguracji deklarowany zasięg w cyklu mieszanym wynosi 401 lub 482 km. Maksymalna moc ładowania DC to odpowiednio 140 i 168 kW. Mocniejszy wariant rozwija 218 KM i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,7 s.
Podsumowanie
Czy nowy Nissan Leaf to model rewolucyjny? Absolutnie nie, ale jednocześnie nie sprawia to, że na start nie powinien zwrócić niczyjej uwagi. Jego trzecia generacja prezentuje się znacznie lepiej i ciekawiej od poprzednika, głównie za sprawą dynamicznego designu, relatywnie przestronnej kabiny oraz dopracowanych multimediów. Warto również podkreślić fakt, że Leaf oferuje liczne fizyczne przyciski, przez co jego obsługa jest bardzo ergonomiczna i wyjątkowo przyjazna kierowcy.
Największą niespodzianką podczas pierwszych jazd okazało się jednak zawieszenie, dzięki czemu Leafa prowadzi się bardzo pewnie, a jednocześnie elektryk nie traci swojego komfortowego charakteru. Nie bez znaczenia pozostaje także cena, która pozycjonuje Leafa w środku stawki i nie wymaga od kierowcy wyjątkowo dużej dopłaty.
Podsumowując, Nissan Leaf absolutnie nie jest liderem pod kątem przestronności, osiągów, zasięgu EV czy możliwości ładowania. Tworzy on za to spójną całość i nie ujawnia poważnych słabości w najważniejszych obszarach. W tak konkurencyjnym segmencie samochodów elektrycznych taka równowaga pozornie może okazać się wyjątkowo istotnym atutem. Nissan Leaf ma przy tym coś, czego nie da się zbudować "na już" - pokaźną "elektryczną" historię oraz uznanie wśród kierowców.