Miałem starego Renault Scenic, miał już 24 lata (2.0 benzyna z silnikiem F4R 746). Korzystałem z niego przez ponad 11 lat – nigdy nie było z nim nawet maleńkiego problemu. Zawsze był perfekcyjny, bez śladów rdzy, wycieków oleju czy innych płynów.
Zachciało mi się zmiany na nowszy, ale nie skomplikowany – kupiłem sobie rzekomo niezawodny samochód wyprodukowany w Niemczech. Dla mnie, ze względu na stan zdrowia musi być samochód podwyższony – zatem padło na Opla Zafirę, no bo jakość nowszych Sceniców już nie powala jakością, nie dorównują pierwowzorowi.
Opel Zafira miał być samochodem „prostym” i mało kłopotliwym w eksploatacji – tylko czy to prawda (?).
Kupiłem Zafirę B wyprodukowaną w 2014r z silnikiem 1.8 Z18XER.
Teraz pytam – po co mi to było. Stary Scenic zapewniał spokój przy takim samym zużyciu paliwa.
Faktem jest, że jest nowszy, rzekomo spełnia „ekologiczne normy” – można nim wjechać (jeszcze) do każdego „ekologicznego” miasta.
Jedyną zaletą Zafiry jest wyższy komfort podróżowania w stosunku do starego Scenica – i tylko tyle.
Jest wyprodukowany ze szmelcowanej jakości materiałów – wszędzie same przecieki oleju, no ale „normy” spełnia, no bo niemiecki. To jest niemiecki bubel, a komfort podróżowania nie zniweluje rozpaczy kosztów utrzymania.