Chcieli dać Tesli zasięg bez ograniczeń. Upadłość firmy przekreśliła cały projekt
Obrist chciał rozwiązać jeden z największych problemów samochodów elektrycznych: ograniczony zasięg i konieczność regularnego ładowania. Austriacka firma opracowała nietypowy układ napędowy, w którym koła napędzał wyłącznie silnik elektryczny, a niewielka jednostka spalinowa służyła do produkcji energii.
Technologię zaprezentowano między innymi w zmodyfikowanej Tesli Model 3. Projekt nie doczekał się jednak seryjnej produkcji. Upadłość firmy przekreśliła plany jego komercyjnego wdrożenia.
Tesla z silnikiem spalinowym miała rozwiązać problem zasięgu
Pomysł Obristu polegał na połączeniu napędu elektrycznego z niewielkim generatorem spalinowym. Silnik elektryczny odpowiadał za napędzanie kół, natomiast jednostka spalinowa nie przekazywała na nie mocy bezpośrednio. Jej zadaniem było wytwarzanie energii elektrycznej i uzupełnianie zapasu energii w akumulatorze podczas jazdy.
Takie rozwiązanie należy do rodziny hybryd szeregowych. Samochód można ładować z zewnętrznego źródła energii, ale gdy poziom naładowania akumulatora spada, uruchamia się generator. Dzięki temu kierowca nie musi od razu szukać stacji ładowania.
Przeczytaj: Tesla szykuje następcę Modelu S? Nowy patent studzi entuzjazm
Obrist zakładał, że takie rozwiązanie pozwoli ograniczyć pojemność akumulatora, a tym samym obniżyć masę i koszty produkcji samochodu. Auto zachowałoby przy tym charakterystykę napędu elektrycznego, ponieważ to silnik elektryczny odpowiadałby za napędzanie kół.
Obrist przerobił Teslę Model 3. Zmienił akumulator i dodał generator
Jednym z najbardziej znanych pokazów tej technologii była zmodyfikowana Tesla Model 3. W prototypie Obrist zmniejszył akumulator i umieścił generator w przedniej części nadwozia. Samochód miał dzięki temu korzystać z napędu elektrycznego, ale nie być całkowicie uzależniony od dostępu do ładowarki.
W pierwszych zapowiedziach firma mówiła o niewielkim silniku dwucylindrowym. W późniejszej wersji prototypu zastosowano jednak czterocylindrową jednostkę pochodzącą z chińskiego Geely EC7. To właśnie ona pełniła funkcję generatora energii elektrycznej.
Projekt nie wyszedł poza etap prototypów
Obrist chciał rozwijać swoją technologię z myślą o zastosowaniu w różnych modelach samochodów. Jednym z pomysłów było udostępnianie rozwiązania producentom w ramach licencjonowania. Do tego potrzebni byli jednak partnerzy z branży motoryzacyjnej i odpowiednie zaplecze finansowe.
Firma nie zdołała doprowadzić projektu do seryjnej produkcji ani zapewnić sobie długoterminowych klientów zainteresowanych wdrożeniem technologii. Upadłość przedsiębiorstwa oznacza więc koniec prac nad komercjalizacją tego rozwiązania.
Zobacz: Hybrydy plug-in miały być oszczędne. W rzeczywistości emitują prawie 6 razy więcej CO2
Historia Obristu pokazuje, jak trudna jest droga od interesującego prototypu do technologii stosowanej w samochodach sprzedawanych na dużą skalę. Hybrydy szeregowe typu EREV nadal mogą być dla producentów sposobem na połączenie zalet napędu elektrycznego z większą swobodą podróżowania. Sam pomysł nie wystarczy jednak, by przekonać producentów do kosztownego wdrożenia.