Denza Z rzuca wyzwanie Porsche i Maserati. Ma aż 1014 KM
Denza Z celuje między Porsche i Maserati, oferując 1014 KM i cenę startową w Chinach 400 000 juanów. Samochód zadebiutował w Pekinie, a kolejnym krokiem ma być dynamiczna prezentacja na Festiwalu Prędkości w Goodwood. To w pełni elektryczne GT z trzema silnikami, zawieszeniem DiSus-M i systemem Eye of the God, którego europejska cena może zaczynać się około 600 000 zł.
Denza przyspiesza swoją ekspansję i coraz śmielej spogląda w stronę europejskiego segmentu aut luksusowych. Marka wspierana przez BYD nie ukrywa, że jej ambicją jest rywalizacja z najbardziej uznanymi producentami sportowych gran turismo. Nowy model ma być nie tylko pokazem możliwości technologicznych, ale też wyraźnym sygnałem, że chińscy producenci przestają gonić konkurencję i zaczynają ją realnie wyprzedzać.
Denza Z (1014 KM) celuje w Porsche i Maserati. Debiut w Pekinie, następny przystanek: Goodwood
Denza przyspiesza ofensywę w Europie i wchodzi w segment elektrycznych gran turismo z rozmachem. Marka należąca do BYD jasno komunikuje ambicje: rywalizacja z takimi ikonami jak Porsche 911 czy Mercedes-AMG GT.
Nowy model – Denza Z – oferuje aż 1014 KM, trzy silniki i napęd AWD, a do tego chińską cenę startową od ok. 400 tys. juanów. Po premierze w Pekinie kolejnym krokiem będzie dynamiczna prezentacja podczas Festiwal Prędkości w Goodwood.
1014 KM i trzy silniki. Elektryczne GT z ambicjami supersamochodu
Denza Z celuje w osiągi znane dotąd z supersamochodów, ale nie chce być egzotycznym projektem dla wąskiej grupy klientów. To pełnoprawne GT – szybkie, ale też użyteczne na co dzień.
Układ napędowy obejmuje:
- trzy silniki elektryczne,
- napęd na cztery koła,
- moc systemową 1014 KM.
Chińczycy próbują więc połączyć dwa światy: brutalne osiągi i komfort długodystansowego gran turismo. To dokładnie ten obszar, w którym od lat dominują europejskie marki premium.
Przeczytaj: Elektryczna bestia. Denza Z9 GT z 1156 KM i dużym zasięgiem
Technologia z BYD: DiSus-M i „Eye of the God”
Denza korzysta bezpośrednio z zaplecza technologicznego BYD, co widać szczególnie w podwoziu i elektronice.
Na pokładzie znajdziemy:
- elektromagnetyczne zawieszenie DiSus-M,
- system wsparcia kierowcy Eye of the God,
- architekturę przygotowaną pod ultraszybkie ładowanie.
To właśnie technologia ma być głównym argumentem w starciu z europejską konkurencją, która wciąż bazuje na bardziej klasycznych rozwiązaniach.
Wolfgang Egger i europejski sznyt
Za stylistykę odpowiada Wolfgang Egger, znany z pracy dla Audi i Alfy Romeo.
Sylwetka Denzy Z jest proporcjonalna i utrzymana w europejskim stylu GT – długa maska, płynna linia dachu i stonowana elegancja. To nie jest krzykliwy supersamochód, tylko model budujący wizerunek marki w segmencie premium.
Coupe, kabriolet i wersja torowa
Denza nie planuje jednego wariantu. Z ma być całą rodziną modeli:
- klasyczne coupe GT,
- kabriolet z miękkim dachem i czterema miejscami,
- zapowiadana wersja torowa z agresywną aerodynamiką.
Każda z nich bazuje na tym samym układzie napędowym i technologii, co pozwala marce szybko skalować ofertę.
Ile będzie kosztować Denza Z w Europie?
W Chinach ceny wyglądają wyjątkowo agresywnie - od ok. 400 000 juanów (~220 tys. zł) do ok. 500 000 juanów (~275 tys. zł).
W Europie realny scenariusz jest inny. Punktem odniesienia jest model Denza Z9GT, który kosztuje ponad 500 tys. zł.
Dlatego szacuje się, że Denza Z może startować od ok. 600 tys. zł.
Sprawdź: Hybryda BYD z 1000 km zasięgu. Co oferuje?
Porsche i Maserati na celowniku
Denza nie ukrywa, że mierzy wysoko. Na liście rywali są: Porsche 911, Maserati, Mercedes-AMG GT.
W kampanii promocyjnej pojawia się Daniel Craig, ale o sukcesie zdecydują nie nazwiska, tylko stosunek mocy, technologii i ceny.
Najważniejsze: test w Goodwood
Po statycznym debiucie w Pekinie przyjdzie czas na realną weryfikację. Festiwal Prędkości w Goodwood to miejsce, gdzie deklaracje szybko zderzają się z rzeczywistością.
Jeśli Denza dowiezie osiągi i utrzyma konkurencyjną cenę, może stać się jednym z najciekawszych nowych graczy w segmencie GT. Jeśli nie – zostanie tylko kolejną ambitną zapowiedzią.