Ferrari Luce 2027 ujawnione. Pierwszy elektryk Ferrari ma 1035 KM i baterię 122 kWh
Ferrari Luce 2027 debiutuje jako pierwszy elektryk marki i od razu zrywa z dotychczasowym schematem Maranello. Model łączy cechy sedana i crossovera, oferuje baterię 122 kWh oraz 1035 KM z czterech silników, więc staje się technologicznym sprawdzianem dla Ferrari.
Za projekt odpowiada m.in. Jonathan Ive, co dodatkowo podnosi temperaturę wokół auta: Luce ma być nie tylko wydajne, lecz także stylistycznie prowokacyjne. Pytanie pozostaje otwarte: czy taka mieszanka innowacji i kontrowersji przyciągnie nowych klientów, czy podzieli dotychczasowych fanów marki.
Ferrari pokazuje Luce 2027 — pierwszy elektryczny model z Maranello
Ferrari Luce to jeden z najważniejszych projektów w historii marki z Maranello. Ferrari po raz pierwszy wchodzi w świat aut elektrycznych i robi to bez półśrodków. Luce 2027 nie przypomina klasycznego coupe włoskiej marki — łączy cechy sedana, gran turismo i crossovera, a przy okazji stawia na bardzo odważną stylistykę.
W projekt zaangażowany był m.in. Jonathan Ive, co dobrze pokazuje skalę ambicji Ferrari. Producent nie chce stworzyć po prostu kolejnego elektrycznego supersamochodu. Luce ma być nowym otwarciem dla marki i jednocześnie próbą przyciągnięcia klientów, którzy dotąd nie rozważali zakupu Ferrari.
1035 KM i bateria 122 kWh
Największe wrażenie robi technologia. Ferrari Luce korzysta z architektury 800 V i czterech silników elektrycznych generujących łącznie 1035 KM.
Kluczową rolę odgrywa tylna oś. Dwa tylne silniki rozwijają po 422 KM każdy, a systemowo na tył trafia aż 844 KM. Jednostki osiągają do 25 tys. obr./min i mają odpowiadać za najbardziej charakterystyczne reakcje auta. Z przodu pracują dwa mniejsze silniki po 143 KM, które mogą zostać całkowicie odłączone, by zachować bardziej tylnonapędowy charakter podczas dynamicznej jazdy.
Energię magazynuje bateria o pojemności 122 kWh brutto, zbudowana z 14 modułów po 15 ogniw. Ferrari deklaruje do 530 km zasięgu według WLTP oraz bardzo szybkie ładowanie dzięki instalacji 800 V.
Przeczytaj: Ferrari Amalfi Spider oficjalnie zaprezentowane. Jest mocniejsze od Romy i składa dach w 13,5 sekundy
Ferrari nie chce udawać V8 ani V12
Włoska marka podeszła do elektryfikacji po swojemu. Zamiast sztucznie symulować brzmienie silników V8 lub V12, Luce wykorzystuje naturalny dźwięk silników elektrycznych, wzmacniany przez specjalne kanały akustyczne i akcelerometry.
Zmienił się też sposób obsługi napędu. Ferrari zrezygnowało z imitowania klasycznej dwusprzęgłowej skrzyni biegów. Lewa łopatka odpowiada za siłę rekuperacji, a prawa zmienia charakterystykę oddawania mocy i ustawienia układu napędowego.
Cztery skrętne koła i aktywne zawieszenie FAST
Ferrari zdaje sobie sprawę, że elektryczne GT z dużą baterią musi walczyć z masą. Luce waży około 2300 kg, dlatego producent zastosował rozbudowany pakiet systemów poprawiających prowadzenie.
Auto otrzymało cztery skrętne koła, a Ferrari mówi nawet o możliwości niezależnego sterowania każdym z nich. System ma poprawiać stabilność przy wysokich prędkościach i zwiększać zwrotność podczas jazdy miejskiej.
Do tego dochodzi aktywne zawieszenie FAST z instalacją 48 V, znane już z Ferrari Purosangue. Układ na bieżąco kontroluje przechyły nadwozia i poziom zawieszenia, aby ograniczyć wpływ dużej masy na zachowanie auta w zakrętach.
Rozkład mas wynosi 47:53 na korzyść tylnej osi, co ma dodatkowo wzmacniać bardziej klasyczne, tylnonapędowe odczucia zza kierownicy.
Stylistyka, która podzieli fanów Ferrari
Wygląd Ferrari Luce 2027 od początku wzbudza skrajne reakcje. Przód z charakterystycznym czarnym pasem i nietypowym układem świateł mocno odcina się od dotychczasowych Ferrari.
Linia boczna łączy cechy sedana i crossovera, przez co auto wygląda bardziej masywnie niż klasyczne gran turismo z Maranello. Tył z szerokim pasem świetlnym LED przypomina bardziej futurystyczny projekt technologiczny niż tradycyjne Ferrari.
Widać jednak, że marka świadomie postawiła na auto, które ma wywoływać emocje i dyskusje. Luce nie próbuje być zachowawcze ani nostalgiczne.
Ferrari szuka nowego klienta
Luce 2027 ma trafić przede wszystkim do nowych klientów — osób zainteresowanych nowoczesną technologią, luksusem i elektryfikacją, a nie wyłącznie tradycyjnymi supersamochodami spalinowymi.
Ferrari chce pokazać, że potrafi stworzyć własną interpretację elektrycznego GT bez kopiowania konkurencji. Dlatego Luce bardziej przypomina technologiczny manifest niż klasyczną ewolucję dotychczasowych modeli marki.
To jeden z najbardziej ryzykownych i jednocześnie najważniejszych projektów w historii Ferrari. Jeśli Luce odniesie sukces, może całkowicie zmienić sposób postrzegania marki w erze samochodów elektrycznych.