Mocny silnik nie gwarantuje frajdy z jazdy. Naukowcy znaleźli coś innego
Czy do dobrej zabawy za kierownicą naprawdę potrzeba setek koni mechanicznych? Brytyjscy badacze sprawdzili to za pomocą pomiarów tętna, reakcji skóry, ruchów gałek ocznych i aktywności mózgu.
Wyniki pokazują, że największe emocje nie zawsze pojawiają się wtedy, gdy samochód jest najszybszy. Czasem wystarczy gokart albo jazda terenowa z prędkością zaledwie 8 km/h.
Naukowcy zmierzyli emocje za kierownicą
Badacze chcieli sprawdzić, co rzeczywiście wywołuje emocje podczas prowadzenia samochodu. Nie polegali wyłącznie na opiniach uczestników. Kierowcy zostali wyposażeni w aparaturę rejestrującą tętno, reakcje skóry, ruchy gałek ocznych oraz aktywność mózgu.
Następnie przeprowadzono pięć testów na zamkniętym torze. Za analizę danych neurofizjologicznych odpowiadała firma Brainbox specjalizująca się w neuronauce. Uczestnicy występowali zarówno jako kierowcy, jak i pasażerowie, co pozwoliło porównać emocje związane z prowadzeniem auta z tymi odczuwanymi podczas samej jazdy.
W eksperymencie wykorzystano bardzo różne pojazdy. Były wśród nich gokarty, terenowy Land Rover Defender, Palmer JP-LM oraz McLaren Artura GT4. Dzięki temu można było sprawdzić, czy większa moc i wyższa prędkość rzeczywiście przekładają się na większą frajdę.
Przeczytaj: Głód za kierownicą może być niebezpieczny. Pół sekundy opóźnienia to 8 metrów
Największe emocje nie pojawiały się w najszybszych samochodach
Wyniki sugerują, że sama prędkość nie gwarantuje przyjemności z jazdy. Znacznie większe znaczenie miało połączenie koncentracji, poczucia kontroli oraz odpowiedniego poziomu pobudzenia.
Dobrym przykładem okazała się jazda terenowa. Mimo że samochód poruszał się z prędkością zaledwie 8 km/h, uczestnicy odczuwali wyraźne emocje. Musieli bowiem uważnie obserwować trasę, reagować na przeszkody i jednocześnie kontrolować samochód.
Podobnie było w przypadku gokarta. Niewielka masa pojazdu, bezpośrednie reakcje i konieczność aktywnego prowadzenia sprawiały, że jazda mogła dostarczać dużej dawki emocji mimo znacznie niższej mocy niż w samochodach torowych.
Setki koni mechanicznych mogą oznaczać również stres
Co ciekawe, wysokie osiągi nie zawsze działały na korzyść kierowcy. W przypadku Palmera JP-LM dla części uczestników intensywne wrażenia wiązały się przede wszystkim ze stresem i lękiem.
To pokazuje różnicę między ekscytacją a nadmiernym pobudzeniem. Samochód może być szybki i ekstremalny, ale jeśli kierowca traci poczucie kontroli, frajda z jazdy może zniknąć.
Badanie wskazuje więc, że przyjemność za kierownicą może zależeć bardziej od zaangażowania kierowcy niż od samej specyfikacji samochodu. Lekkie auto sportowe, hot-hatch, gokart czy samochód terenowy mogą dawać więcej satysfakcji niż znacznie mocniejsza maszyna.
Sprawdź: Podgrzewane fotele to hit. Kierowcy wolą je od nowoczesnych technologii
Nie liczba koni decyduje o frajdzie z jazdy
Wnioski z eksperymentu są interesujące również z punktu widzenia rynku samochodowego. Producenci od lat podkreślają moc, przyspieszenie i prędkość maksymalną, ale większa liczba koni mechanicznych nie musi oznaczać większej przyjemności z prowadzenia.
Kluczowe może być poczucie kontroli i aktywnego uczestnictwa w jeździe. To właśnie dlatego niewielki gokart albo powolna jazda terenowa mogą dostarczyć emocji, których nie zapewni nawet bardzo szybki samochód.
Ostatecznie frajda z jazdy jest wypadkową samochodu, kierowcy i warunków. Nie zawsze wygrywa więc najmocniejsze auto. Czasem znacznie więcej daje maszyna, która pozwala kierowcy poczuć, że naprawdę ma wpływ na to, co dzieje się na drodze.