Nowy limit dla aut firmowych. Emisja CO₂ może obniżyć go do 100 tys. zł
Od 2026 roku emisja CO2 wpływa na limit kosztów, które przedsiębiorca może rozliczyć przy samochodzie firmowym. Dla aut emitujących co najmniej 50 g CO2 na km limit wynosi 100 tys. zł. To próg obejmujący wiele samochodów benzynowych, diesli i zwykłych hybryd.
W pierwszej połowie 2025 roku aż 94,2 proc. nowych samochodów osobowych rejestrowanych w Polsce spełniało to kryterium. W przypadku droższego auta różnica w rozliczeniu może sięgnąć kilku, a w konkretnych przypadkach nawet ponad 11 tys. zł.
Od 2026 roku są trzy limity dla samochodów firmowych
Od 2026 roku emisja CO2 stała się jednym z parametrów decydujących o wysokości limitu podatkowego przy samochodzie firmowym. Przedsiębiorcy mają do dyspozycji trzy progi:
- 225 tys. zł dla samochodów elektrycznych i wodorowych,
- 150 tys. zł dla aut emitujących mniej niż 50 g CO2 na km,
- 100 tys. zł dla pojazdów, których emisja wynosi co najmniej 50 g CO2 na km.
Najniższy limit obejmuje wiele samochodów benzynowych, diesli i zwykłych hybryd. Skala tej zmiany jest duża. W pierwszej połowie 2025 roku 94,2 proc. nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w Polsce emitowało co najmniej 50 g CO2 na km. Modele mieszczące się poniżej tej granicy odpowiadały za około 0,7 proc. rynku, czyli niewiele ponad 2 tys. rejestracji.
Dla firm oznacza to, że limit 100 tys. zł może dotyczyć znacznej części popularnych nowych samochodów. Nie chodzi więc wyłącznie o niewielką grupę modeli o wysokiej cenie.
Przeczytaj: Auto firmowe jak prywatne? Sprawdzamy, gdzie kończy się optymalizacja, a zaczyna nadużycie
Nowe przepisy najbardziej odczują firmy kupujące droższe auta
Zmiany są szczególnie istotne dla przedsiębiorców kupujących lub leasingujących droższe samochody. Jeżeli wartość pojazdu przekracza właściwy limit, tylko część związanych z nim wydatków można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.
Przy samochodzie wykorzystywanym zarówno służbowo, jak i prywatnie ograniczenie obejmuje między innymi część rat leasingowych oraz składki AC i GAP. Nie dotyczy natomiast OC, paliwa ani serwisu.
Warto też pamiętać, że samochody wpisane do ewidencji środków trwałych przed 1 stycznia 2026 roku nadal są rozliczane według wcześniejszych zasad.
Na jednym aucie różnica może przekroczyć 11 tys. zł
Skutki nowych przepisów dobrze pokazuje przykład Hyundaia Tucsona 1.6 HEV o wartości około 161 tys. zł brutto. Przy leasingu tego modelu różnica w korzyści podatkowej między wcześniejszymi a nowymi zasadami może przekroczyć 11 tys. zł w ciągu pięciu lat.
Kalkulacja zakłada podatek liniowy na poziomie 19 proc. oraz użytkowanie samochodu zarówno w firmie, jak i prywatnie. Według przedstawionych wyliczeń wcześniej korzyść mogła sięgać niemal 35 tys. zł, natomiast po zmianach wynosi niespełna 24 tys. zł.
Nie oznacza to jednak, że każdy przedsiębiorca straci dokładnie taką kwotę. Ostateczny efekt zależy między innymi od wartości samochodu, sposobu jego finansowania oraz zasad użytkowania pojazdu.
Limit 100 tys. zł może dotyczyć większości nowych samochodów
Najniższy próg emisji nie dotyczy wyłącznie kilku konkretnych modeli. W praktyce może obejmować znaczną część nowych samochodów kupowanych przez polskie firmy.
W pierwszej połowie 2025 roku 94,2 proc. nowych aut osobowych zarejestrowanych w Polsce emitowało co najmniej 50 g CO2 na km. Samochody z emisją poniżej tej granicy odpowiadały za około 0,7 proc. rynku.
Dla przedsiębiorcy oznacza to, że wiele popularnych modeli spalinowych będzie objętych limitem 100 tys. zł. Nie przesądza to jednak, że samochód o niższej emisji zawsze okaże się tańszym wyborem.
Zobacz: Zakup auta firmowego w 100% online — od wyboru po dostawę pod siedzibę
Przy wyborze auta firmowego warto porównać nie tylko jego cenę, lecz także ratę leasingową, spalanie, ubezpieczenie i koszty serwisowania. Dopiero zestawienie wszystkich wydatków pokazuje, ile samochód rzeczywiście będzie kosztował firmę.
Nowe przepisy mogą więc wpłynąć na sposób, w jaki przedsiębiorcy wybierają samochody. Emisja CO2 staje się kolejnym parametrem, który trzeba uwzględnić obok ceny, raty leasingowej i kosztów eksploatacji. Dla części firm może to oznaczać większe zainteresowanie samochodami o niższej emisji, ale na razie jest zbyt wcześnie, by przesądzać o wpływie tych zmian na cały rynek.