Porażka aktywistów ekologicznych w starciu z BMW i Mercedesem. Sąd odrzucił głośny pozew
Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH) w Niemczech ostatecznie oddalił pozwy aktywistów skierowane przeciwko BMW i Mercedesowi. Sędziowie uznali, że organizacje ekologiczne nie mogą wymuszać na producentach motoryzacyjnych szybszego odejścia od paliw kopalnych, niż przewidują to ogólnokrajowe i unijne przepisy.
Batalia prawna wytoczona przez organizację ekologiczną Deutsche Umwelthilfe (DUH) dobiegła końca przed najwyższą instancją niemieckiego sądownictwa. Aktywiści domagali się, aby BMW i Mercedes zaprzestały sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi po 31 października 2030 roku. Argumentowali oni, że dalsza emisja dwutlenku węgla przez samochody niemieckich marek narusza konstytucyjne prawo do samostanowienia oraz ogranicza wolność przyszłych pokoleń, zmuszając rządy do wprowadzania w przyszłości jeszcze drastyczniejszych restrykcji.
Sędziowie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości nie podzielili jednak tej argumentacji, podtrzymując wcześniejsze wyroki sądów niższej instancji w Monachium oraz Stuttgarcie.
Kto tak naprawdę decyduje o limitach emisji?
Najważniejszym elementem sporu była kwestia tzw. firmowych budżetów CO2. Przedstawiciele DUH próbowali udowodnić, że dane przedsiębiorstwa powinny mieć narzucone limity emisji gazów cieplarnianych, których przekroczenie skutkowałoby zakazem sprzedaży produktów.
Sąd uznał jednak takie podejście za bezzasadne, wskazując, że w obecnym systemie prawnym nie istnieją indywidualne "budżety węglowe" dla poszczególnych firm. W uzasadnieniu sędzia Stephan Seiters podkreślił, że odpowiedzialność za kształtowanie polityki klimatycznej oraz wprowadzanie konkretnych regulacji spoczywa na ustawodawcy i organach państwowych, a nie na sądach cywilnych rozstrzygających spory między podmiotami prywatnymi.
Konflikt między interesem państwa a odpowiedzialnością biznesu
Aktywiści opierali swoją strategię na głośnym orzeczeniu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 2021 roku, które zmusiło niemiecki rząd do zaostrzenia polityki ekologicznej. BGH rozgraniczył jednak obowiązki państwa wobec obywateli od odpowiedzialności cywilnej producentów samochodów. Według sądu, o ile państwo ma obowiązek dbać o ochronę klimatu dla przyszłych pokoleń, o tyle obywatele nie mogą na tej podstawie domagać się od prywatnych koncernów działań wykraczających poza obowiązujące normy prawne.
Na obecny wyrok z zadowoleniem zareagowały oba niemieckie koncerny motoryzacyjne, wskazując na potrzebę pewności prawnej dla prowadzonych inwestycji.
Co dalej?
Decyzja sądu zapadła w momencie, gdy europejska motoryzacja zmaga się z rosnącą presją ze strony chińskiej konkurencji, dominującej w segmencie aut zelektryfikowanych. Chociaż BMW i Mercedes zdążyli już zainwestować miliardy euro w transformację napędową, relatywnie niedawne złagodzenie planów Komisji Europejskiej dotyczących całkowitego zakazu rejestracji aut spalinowych po 2035 roku zmieniło ich strategię.
Wyrok BGH w praktyce zamyka drogę do wprowadzania lokalnych przyspieszonych zakazów na drodze sądowej, co daje producentom większą elastyczność w zarządzaniu ofertą silnikową przynajmniej w najbliższej dekadzie.
W teorii sprawa jest zakończona. Aktywiści nie wykluczają jednak złożenia kolejnej skargi, tym razem do Trybunału Konstytucyjnego.
Fot: Envato