Tragiczny wypadek Golfa R w Krakowie. Po tragedii pojawiły się pytania o sportowe tryby jazdy
Tragiczny wypadek Volkswagena Golfa R wywołał w internecie dyskusję o odpowiedzialności producenta. Samochód wypadł z toru jazdy i uderzył w rodziców pchających po chodniku wózek z 8-miesięcznym dzieckiem. Oboje zginęli, a niemowlę przeżyło.
Kierowca miesiąc wcześniej odebrał z salonu Golfa R o mocy 333 KM, dlatego część komentarzy zaczęła łączyć tragedię ze sportowym charakterem samochodu. Na tym etapie nie ma jednak podstaw, by przesądzać, czy ustawienia auta miały wpływ na wypadek. Kluczowe będą dane z samochodu i ustalenia śledczych.
Golf R ma tryb Drift, ale nie włącza się on przypadkowo
Hubert B. pracował jako fotograf w branży motoryzacyjnej i publicznie cieszył się swoim nowym samochodem. Informacja ta szybko stała się podstawą internetowych teorii dotyczących wypadku. Część komentujących zaczęła sugerować, że kierowca mógł korzystać z trybu Race lub Drift, a sportowe ustawienia miały doprowadzić do utraty kontroli nad autem.
Takiej wersji nie można jednak potwierdzić na podstawie zdjęć samochodu czy relacji świadków. Golf R jest wyposażony w rejestrator danych zdarzenia (EDR), który może pomóc ustalić przebieg wypadku, w tym sposób działania samochodu i aktywność poszczególnych systemów.
Warto też zaznaczyć, że tryb Drift nie uruchamia się przypadkowo. Kierowca musi wybrać odpowiednią funkcję w menu, zaakceptować ostrzeżenie i potwierdzić świadomość zmiany działania części systemów bezpieczeństwa. Ewentualne korzystanie z tego trybu wymaga więc świadomego działania.
Sam fakt, że Volkswagen oferuje w Golfie R sportowe ustawienia, nie przesądza o odpowiedzialności producenta za konkretny wypadek. Jeżeli samochód działał prawidłowo, a kierowca świadomie wyłączył część zabezpieczeń, odpowiedzialność może wyglądać zupełnie inaczej niż w przypadku wykrycia wady technicznej.
Przeczytaj: Volkswagen wraca do przycisków. Kierowcy skrytykowali wszechobecne ekrany
333 KM w rodzinnym samochodzie nie jest już czymś wyjątkowym
Tragedia szybko skierowała uwagę na moc Golfa R. Samochód dysponuje 333 KM, a dla części komentujących właśnie osiągi stały się argumentem za ograniczeniem dostępu cywilnych kierowców do mocnych aut.
Współczesne samochody kompaktowe potrafią jednak oferować osiągi, które jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu były zarezerwowane dla drogich samochodów sportowych. Mocne wersje hatchbacków, SUV-ów i sedanów coraz częściej łączą wysoką moc z codzienną funkcjonalnością.
Nie oznacza to jednak, że sam samochód jest przyczyną wypadku. Odpowiedzialność za prędkość, sposób prowadzenia i wybór ustawień spoczywa przede wszystkim na kierowcy, chyba że śledztwo wykaże konkretną wadę lub nieprawidłowe działanie pojazdu.
Sportowe tryby mogą zmienić zachowanie samochodu
Obecność systemów wspomagających nie oznacza, że samochód zawsze będzie w stanie zapobiec błędowi kierowcy. Szczególnie istotne może być świadome wyłączenie części zabezpieczeń i wybór ustawień przeznaczonych do sportowej jazdy.
Na mokrej nawierzchni, podczas gwałtownego manewru lub w sytuacji wymagającej szybkiej reakcji zachowanie samochodu może znacząco różnić się w zależności od wybranego trybu. Dlatego ustalenie, jakie ustawienia były aktywne w chwili wypadku, będzie jednym z ważnych elementów analizy.
Odpowiedzi mogą przynieść dane z EDR oraz ekspertyzy techniczne. Śledczy powinni ustalić między innymi prędkość samochodu, aktywność systemów bezpieczeństwa, wybrany tryb jazdy oraz stan techniczny pojazdu. Dopiero taki zestaw informacji pozwoli ocenić, czy samochód lub jego funkcje miały jakikolwiek wpływ na przebieg zdarzenia.
Nie tylko Volkswagen może mieć znaczenie
Jeżeli miejsce wypadku od dłuższego czasu było wskazywane przez mieszkańców jako niebezpieczne, analiza nie powinna ograniczać się wyłącznie do samochodu. Znaczenie mogą mieć również infrastruktura, organizacja ruchu, widoczność i sposób zabezpieczenia drogi.
Nie oznacza to oczywiście przenoszenia odpowiedzialności na zarządcę drogi. Chodzi o ustalenie wszystkich czynników, które mogły mieć wpływ na tragedię. Wypadki drogowe rzadko dają się wyjaśnić jednym elementem, zanim nie zostaną zebrane pełne dane.
Sprawdź: Volkswagen T-Roc z mocnym silnikiem i 4x4. Znamy polską cenę
Tragedia z udziałem Golfa R może natomiast skłonić producentów do ponownego przyjrzenia się sposobowi komunikowania sportowych trybów jazdy. Nie powinno się jednak przesądzać o winie producenta wyłącznie na podstawie mocy samochodu, jego logo czy obecności trybu Drift.
Najważniejsze odpowiedzi nadal znajdują się w danych samochodu, ekspertyzach i aktach śledztwa. Dopiero ich analiza pozwoli ustalić, co dokładnie doprowadziło do tragedii i czy poza kierowcą odpowiedzialność ponosi jakikolwiek inny podmiot.