Volkswagen wraca do przycisków. Kierowcy skrytykowali wszechobecne ekrany
Volkswagen zmienia podejście do obsługi samochodów. Marka przyznaje, że rezygnacja z klasycznych przycisków i pokręteł nie była wyłącznie efektem szukania oszczędności.
Producent chciał, aby samochody elektryczne wyglądały jak zupełnie nowy rozdział w motoryzacji, dlatego futurystyczny napęd połączył z równie futurystycznymi wnętrzami. Problem w tym, że kierowcy szybko pokazali, że nowoczesny wygląd nie zawsze oznacza wygodną obsługę.
Volkswagen chciał, żeby elektryki wyglądały jak samochody przyszłości
Ograniczenie liczby klasycznych przycisków w Volkswagenach miało więcej powodów niż tylko oszczędności czy uproszczenie produkcji deski rozdzielczej. Jak wyjaśnił Andreas Krepp, szef działu zapewnienia jakości marki, Volkswagen potraktował elektryfikację jako początek nowej ery motoryzacji.
Skoro samochody elektryczne miały reprezentować przyszłość, podobnie miało wyglądać ich wnętrze. Tradycyjne pokrętła i przyciski zaczęto więc zastępować ekranami, dotykowymi suwakami oraz pojemnościowymi polami sterowania na kierownicy.
Na papierze taki kierunek wyglądał nowocześnie. W codziennym użytkowaniu szybko okazało się jednak, że futurystyczny wygląd nie zawsze idzie w parze z ergonomią. Kierowca musi przecież obsługiwać podstawowe funkcje samochodu podczas jazdy, często bez odrywania wzroku od drogi.
Przeczytaj: Volkswagen T-Roc z mocnym silnikiem i 4x4. Znamy polską cenę
Dotykowe suwaki Volkswagena szybko stały się problemem
Jednym z najbardziej krytykowanych rozwiązań były dotykowe suwaki służące do regulacji temperatury i głośności. W pierwszych modelach nie miały nawet podświetlenia, przez co po zmroku obsługa podstawowych funkcji stawała się niepotrzebnie trudna.
Podobny problem dotyczył pojemnościowych przycisków na kierownicy. W przeciwieństwie do klasycznych przełączników nie dawały wyraźnego mechanicznego potwierdzenia naciśnięcia. Kierowca nie zawsze miał więc pewność, czy jego polecenie zostało prawidłowo zarejestrowane.
Volkswagen próbował w ten sposób stworzyć wnętrze kojarzące się z elektroniką użytkową i nowoczesnymi urządzeniami. W samochodzie liczy się jednak nie tylko wygląd. Obsługa klimatyzacji, głośności czy podstawowych funkcji powinna być możliwie prosta i intuicyjna.
Volkswagen przyznaje, że nie każdy ekran ma sens
Producent wyciągnął wnioski po fali krytyki ze strony klientów i dziennikarzy. Andreas Krepp przyznał, że nowe rozwiązanie ma sens wtedy, gdy zapewnia kierowcy rzeczywistą korzyść. Jeżeli jej nie daje, zwykły przycisk lub pokrętło może być lepszym rozwiązaniem, nawet jeśli wygląda mniej efektownie.
To istotna zmiana podejścia Volkswagena. Wcześniej sama możliwość zastąpienia fizycznego elementu ekranem była traktowana jako krok w stronę nowoczesności. Teraz producent coraz wyraźniej bierze pod uwagę również ergonomię, łatwość obsługi i bezpieczeństwo podczas jazdy.
Fizyczne przyciski wracają do Volkswagenów
W efekcie marka zaczyna odchodzić od części rozwiązań, które okazały się niepraktyczne. Fizyczne przyciski i pokrętła wracają tam, gdzie ich zastosowanie poprawia wygodę obsługi. Nie oznacza to oczywiście końca ekranów w samochodach Volkswagena, ale zmianę proporcji między cyfrowym i tradycyjnym sterowaniem.
Sprawdź: Volkswagen pokazał nowego dużego SUV-a. Mógłby zastąpić Touarega, ale nie trafi do Europy
Volkswagen przekonał się, że samochód nie musi wyglądać jak statek kosmiczny, żeby sprawiać wrażenie nowoczesnego. Najważniejsze funkcje powinny przede wszystkim działać dobrze i nie zmuszać kierowcy do walki z interfejsem.
Powrót fizycznych przycisków może być więc jednym z ważniejszych elementów zmian w projektowaniu wnętrz Volkswagena. Marka nadal chce budować futurystyczny wizerunek swoich elektryków, ale tym razem ma zamiar połączyć go z rozwiązaniami, które kierowcy znają i których po prostu chcą używać.