UE chce ograniczyć import aut z Chin. Renault popiera nowe porozumienie
Renault popiera wstępne porozumienie Unii Europejskiej z Chinami, które może ograniczyć import chińskich hybryd i hybryd plug-in. Szef francuskiego koncernu François Provost uważa, że kompromis jest lepszy niż wojna handlowa.
Stawia jednak warunek: chińskie firmy działające w Europie powinny inwestować nie tylko w montownie, ale również w lokalne fabryki i sieć dostawców.
Renault popiera porozumienie UE z Chinami. Wojna handlowa byłaby zagrożeniem
François Provost, szef Renault Group, popiera wstępne porozumienie między Unią Europejską a Chinami. Nie uważa jednak, że samo porozumienie rozwiąże problem konkurencyjności europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Jak wynika z jego stanowiska, brak kompromisu mógłby doprowadzić do wojny handlowej, która zaszkodziłaby zarówno chińskim eksporterom, jak i europejskim producentom obecnym na chińskim rynku. Dlatego porozumienie jest dla Renault krokiem w dobrym kierunku, ale nie końcem dyskusji o przyszłości branży.
Zobacz: Chińczycy chcą podbić Europę. W Paryżu pokażą 7 nowych modeli
Import hybryd z Chin może spaść o ponad połowę
Uzgodnienia dotyczą samochodów hybrydowych oraz hybryd plug-in. Według informacji przekazanych przez unijnego komisarza ds. handlu Maroša Šefčoviča, w ciągu czterech lat import takich modeli z Chin mógłby być o ponad połowę mniejszy niż w scenariuszu bez wprowadzonych ograniczeń.
Nie oznacza to jednak, że dostawy chińskich samochodów od razu spadną o 50 proc. Prognoza odnosi się do porównania z wariantem, w którym nie zastosowano by nowych rozwiązań. Szczegóły porozumienia i sposób jego wdrożenia wymagają dalszych ustaleń.
Renault chce czegoś więcej niż chińskich montowni w Europie
Zdaniem Provosta istotne jest nie tylko to, ile chińskich samochodów trafi na europejski rynek, lecz także jaką część ich produkcji i łańcucha dostaw uda się ulokować w Europie. Sam montaż aut z podzespołów sprowadzanych z Chin przynosi lokalnej gospodarce mniejsze korzyści niż rozwój całego zaplecza przemysłowego.
Szef Renault oczekuje więc inwestycji w europejskie fabryki, lokalnych dostawców i produkcję komponentów. Dzięki temu większa część wartości samochodu mogłaby powstawać na miejscu, a wraz z nią pozostawałyby miejsca pracy i kompetencje przemysłowe.
Renault planuje inwestycje we Francji i korzysta z chińskich doświadczeń
Renault deklaruje również przeznaczenie kolejnych 10 mld euro na inwestycje we Francji w ciągu pięciu lat. Realizacja tych planów będzie jednak zależała od warunków politycznych i społecznych sprzyjających rozwojowi przemysłu.
Jednocześnie francuski koncern nie zamierza odcinać się od doświadczeń chińskiej branży motoryzacyjnej. Współpraca zespołów inżynieryjnych w Europie i Chinach ma przyspieszać projektowanie samochodów oraz pomagać w ograniczaniu kosztów. To pokazuje, że rywalizacja z chińskimi producentami nie wyklucza współpracy tam, gdzie może ona przynieść konkretne korzyści.
Porozumienie UE z Chinami to dopiero początek
Ostateczny wpływ porozumienia na europejską motoryzację będzie zależał nie tylko od ewentualnych ograniczeń importowych. Równie ważne okaże się to, czy chińskie firmy zdecydują się rozwijać w Europie lokalną produkcję, inwestować w dostawców i tworzyć miejsca pracy.
Sprawdź: MG wyprzedziło BMW, Hyundaia i Dacię. Chińska marka rośnie jak na drożdżach
Dla europejskich producentów kluczowe będzie więc nie tylko ograniczenie presji importowej, ale także utrzymanie konkurencyjności. Samo porozumienie nie rozwiąże wszystkich problemów branży, a jego rzeczywiste skutki będzie można ocenić dopiero po poznaniu szczegółowych zasad i sprawdzeniu, jak zostaną wdrożone.