Zaczęło się od żartu, skończyło na podium. Wyścigowe BMW M3 Touring podbija Nürburgring
Wszystko zaczęło się od niewinnego renderu wrzuconego do sieci 1 kwietnia zeszłego roku. Fani marki oszaleli, a BMW M Motorsport uznało, że głupio byłoby zmarnować taki potencjał. W efekcie wyścigowe kombi M3 Touring 24H nie tylko przetrwało chrzest bojowy w "Zielonym Piekle", ale od razu udowodniło, że pod kombi kryje się rasowa wyścigówka, która jest w stanie wygrać ze światową czołówką kategorii GT3.
W zeszłym roku inżynierowie BMW M dla żartu opublikowali wizualizację M3 Touring w pełnym wydaniu wyścigowym. Internet zapłonął, a post dotarł do miliona użytkowników w krótkim czasie od publikacji. Niemcy stwierdzili, że projekt ten właściwie wcale nie jest taki zły, i można byłoby zrobić z niego użytek. Po zaledwie ośmiu miesiącach intensywnych prac BMW pokazało swój gotowy samochód, który w maju 2026 roku stanie na starcie legendarnego wyścigu 24-godzinnego na torze Nürburgring. W weekend model ten już zdołał zwyciężyć w swojej klasie podczas inauguracyjnej rundy sezonu Nürburgring Endurance Series (NLS) w 2026 roku.
Technologia GT3 w nadwoziu kombi
Choć sportowe kombi na torach wyścigowych to rzadkość, historia zna już podobne przypadki, jak chociażby słynne Volvo 850R startujące w serii BTCC czy Subaru Legacy GT. BMW zdecydowało się jednak nieco zmodyfikować dawne pomysły konkurentów. M3 Touring 24H bazuje na zaawansowanych podzespołach topowego modelu M4 GT3 EVO. Pod maską auta pracuje podwójnie doładowany silnik R6 o pojemności trzech litrów, który generuje blisko 600 KM mocy. Całość trafia wyłącznie na tylną oś za pośrednictwem sześciostopniowej sekwencyjnej przekładni.
Choć wyścigowe kombi jest o 200 mm dłuższe i nieco wyższe od standardowego M4 GT3, inżynierowie spędzili setki godzin w symulatorach, aby w pełni dopracować aerodynamikę. Charakterystyczny, długi dach wymusił zaprojektownie ogromnego tylnego skrzydła, które musi skutecznie porządkować strumień powietrza i dociskać tył auta do asfaltu przy prędkościach przekraczających 250 km/h.
Ring Taxi dla odważnych
Projektanci BMW M Motorsport od początku założyli, że auto ma być blisko fanów. Jego wnętrze zostało skonfigurowane w taki sposób, aby w przyszłości mogło pełnić funkcję ekstremalnego "Ring Taxi", czyli przewozu chętnych osób po słynnym torze Nürburgring na miejscu pasażera z udziałem profesjonalnego kierowcy. Fotel prowadzącego zamontowano o 60 mm wyżej niż w typowych samochodach klasy GT, co ułatwia ewentualną ewakuację i poprawia widoczność. W kabinie znalazło się oczywiście miejsce dla pasażera, który będzie mógł na własnej skórze poczuć, jak wyścigowe zawieszenie i opony Yokohama radzą sobie z wybojami Nordschleife.
Spektakularny sukces w "Zielonym Piekle"
Pierwszy start BMW M3 Touring 24H w serii NLS okazał się fenomenalnym debiutem. Podczas inauguracyjnego wyścigu sezonu, duet Jens Klingmann i Ugo de Wilde poprowadził auto wystawione przez zespół Schubert Motorsport do pewnego zwycięstwa w klasie SPX. Wyścigowe kombi zajęło również wysokie, 13. miejsce w klasyfikacji generalnej, utrzymując tempo zbliżone do najszybszych aut kategorii GT3.
Samochód wystartował w unikalnym malowaniu, na którym znalazły się autentyczne komentarze internautów, których entuzjazm w praktyce doprowadził do realizacji tego projektu. Był to symboliczny, ale jakże miły ukłon w stronę społeczności, która wymusiła na BMW zmianę planu i stworzenie prawdopodobnie jednej z najbardziej charakterystycznych maszyn w historii współczesnego motorsportu.
Przed BMW jeszcze najważniejsze wyzwanie – majowy wyścig 24-godzinny na Nürburgringu. Widok pędzącego kombi, wyprzedzającego rasowe bolidy GT3 staje się obecnie jedną z najbardziej wyczekiwanych atrakcji nadchodzącego klasyka wytrzymałościowego.
Fot: BMW