Dziecko w aucie może umrzeć w 30 minut. Test ADAC obnażył słabości systemów
Wystarczy 30 minut, by zaparkowany samochód stał się dla dziecka śmiertelną pułapką. Pomiary ADAC pokazują, że przy temperaturze zewnętrznej około 28 stopni Celsjusza kabina po takim czasie może nagrzać się do ponad 45 stopni.
Test systemów wykrywania obecności dziecka pokazał natomiast, że nawet zaawansowana elektronika nie zawsze potrafi skutecznie zareagować na zagrożenie.
Wystarczy 30 minut. Wnętrze auta nagrzewa się do ponad 45 stopni
Zaparkowany samochód może w ciągu kilkudziesięciu minut zmienić się w bardzo niebezpieczne miejsce. ADAC sprawdził, jak szybko rośnie temperatura w kabinie przy około 28 stopniach Celsjusza na zewnątrz.
Po 30 minutach temperatura we wnętrzu przekroczyła 45 stopni, a po 90 minutach zbliżyła się do 60 stopni. Dla dziecka takie warunki są szczególnie niebezpieczne, ponieważ jego organizm gorzej radzi sobie z regulowaniem temperatury i szybciej może dojść do przegrzania.
Samochód działający jak szklarnia potrafi więc w krótkim czasie stworzyć zagrożenie życia. Uchylone okno nie rozwiązuje problemu, a pozostawienie dziecka w zamkniętej kabinie nawet na krótki czas może mieć tragiczne konsekwencje.
Przeczytaj: ADAC wybrał najlepsze auta dla kierowców 60+. Na liście BMW, Toyota i Citroën
System CPD ma wykryć dziecko pozostawione w samochodzie
Właśnie dlatego producenci rozwijają systemy Child Presence Detection (CPD), czyli układy wykrywające obecność dziecka w samochodzie. Ich zadaniem jest ostrzeżenie kierowcy lub innych osób, gdy po opuszczeniu pojazdu w kabinie nadal znajduje się dziecko.
Najprostsze rozwiązania nie wykrywają jednak bezpośrednio obecności człowieka. Analizują między innymi to, czy przed rozpoczęciem jazdy zostały otwarte tylne drzwi, a po zakończeniu podróży przypominają kierowcy o sprawdzeniu tylnej kanapy. Bardziej zaawansowane systemy wykorzystują radary, kamery lub czujniki ultradźwiękowe.
Dzięki temu mogą rozpoznawać ruch, a w niektórych przypadkach również inne oznaki obecności dziecka. Ma to znaczenie zwłaszcza wtedy, gdy maluch śpi, jest przykryty albo pozostaje nieruchomy.
ADAC sprawdził systemy wykrywania dzieci. Nie wszystkie sytuacje rozpoznały prawidłowo
Testy ADAC pokazują, że sama obecność systemu CPD w samochodzie nie jest gwarancją skutecznej ochrony. Duże znaczenie ma sposób działania czujników, ich zasięg oraz warunki, w jakich mają rozpoznać obecność dziecka.
Problemem mogą być między innymi sytuacje, w których dziecko pozostaje całkowicie nieruchome albo jest przykryte. W takich przypadkach system musi prawidłowo zinterpretować bardzo słabe sygnały, a następnie odpowiednio szybko uruchomić ostrzeżenie.
Równie ważny jest sposób przekazania alarmu. Sam komunikat wyświetlony na ekranie samochodu może nie wystarczyć, jeśli kierowca już oddalił się od auta. Najskuteczniejsze rozwiązania powinny umożliwiać szybkie powiadomienie opiekuna, a w razie potrzeby także osób znajdujących się w pobliżu samochodu.
Elektronika nie zastąpi kontroli kierowcy
Systemy CPD mogą być dodatkową warstwą bezpieczeństwa, ale nie powinny dawać opiekunom fałszywego poczucia pewności. Technologia ma ograniczać ryzyko tragicznego przeoczenia, a nie zastępować odpowiedzialność dorosłego.
Sprawdź: Raport ADAC o awaryjności 6-letnich aut. Problematyczne modele Toyoty
ADAC zwraca uwagę, że systemy wykrywania dzieci nadal mają swoje ograniczenia. Ich skuteczność zależy od zastosowanej technologii i konkretnej sytuacji w kabinie. Rozwiązania te będą prawdopodobnie coraz bardziej zaawansowane, ale na razie najważniejszą zasadą pozostaje niedopuszczanie do pozostawienia dziecka w zaparkowanym samochodzie.
Wysoka temperatura w kabinie może pojawić się znacznie szybciej, niż wielu kierowców się spodziewa. Przy około 28 stopniach Celsjusza wystarczy pół godziny, by wnętrze auta przekroczyło 45 stopni. To pokazuje, dlaczego każda technologia ostrzegająca przed pozostawieniem dziecka w samochodzie powinna być traktowana jako dodatkowa ochrona, a nie zastępstwo dla czujności opiekuna.