Elektryfikacja nie zastępuje etatów. Europejska motoryzacja likwiduje je 7 razy szybciej
Europejski przemysł motoryzacyjny likwiduje miejsca pracy znacznie szybciej, niż tworzy nowe. W 2025 roku dostawcy części zapowiedzieli redukcję około 50 tys. stanowisk, podczas gdy utworzenie nowych miejsc pracy dotyczyło zaledwie 7 tys. etatów.
W ciągu dwóch lat skala ogłoszonych cięć wzrosła do 104 tys. stanowisk. Według CLEPA, jeśli obecne warunki się utrzymają, do 2030 roku zagrożonych może być nawet 350 tys. miejsc pracy.
Europejscy dostawcy części tną tysiące etatów
Europejscy dostawcy części motoryzacyjnych w 2024 i 2025 roku zapowiedzieli redukcję łącznie 104 tys. stanowisk. To znacząca liczba w sektorze, który w Unii Europejskiej zatrudnia około 1,7 mln osób.
Skala zmian jest szczególnie widoczna w danych za 2025 rok. Firmy ogłosiły wówczas plany redukcji około 50 tys. etatów, podczas gdy liczba zapowiedzianych nowych miejsc pracy wyniosła tylko 7 tys.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie wskazane stanowiska zniknęły od razu. Część programów rozłożono na kilka lat, a firmy korzystają m.in. z dobrowolnych odejść, wcześniejszych emerytur i nieprzedłużania umów. Kierunek zmian pozostaje jednak wyraźny: miejsca pracy znikają znacznie szybciej, niż powstają nowe.
Przeczytaj: Volkswagen zamknie cztery fabryki? Padły konkretne daty. Pierwsza już w 2031 roku
Na jedno nowe miejsce pracy przypada ponad siedem redukcji
Bilans pokazuje skalę problemu. Przy 50 tys. planowanych redukcji i 7 tys. nowych stanowisk na jedno nowe miejsce pracy przypada ponad siedem etatów objętych planami cięć.
To ważne, ponieważ transformacja europejskiej motoryzacji nie prowadzi automatycznie do zastępowania stanowisk związanych z produkcją silników spalinowych pracą przy bateriach, elektronice czy oprogramowaniu. Nowe inwestycje często wymagają innych kompetencji, a także mogą trafiać do innych zakładów i regionów.
Do 2030 roku zagrożonych może być nawet 350 tys. etatów
CLEPA ostrzega, że przy utrzymaniu obecnych warunków do 2030 roku zagrożonych może być nawet 350 tys. miejsc pracy u europejskich dostawców części.
Elektryfikacja jest jednym z czynników zwiększających presję na sektor, ale nie jedynym. Firmy mierzą się również ze słabszym popytem na samochody, presją na obniżanie cen oraz rosnącymi kosztami produkcji. Jednocześnie muszą finansować rozwój nowych technologii i utrzymywać konkurencyjność europejskich zakładów.
Elektryfikacja nie gwarantuje nowych miejsc pracy
Przejście z napędów spalinowych na elektryczne zmienia strukturę produkcji. Samochody elektryczne wymagają innych podzespołów i kompetencji, ale nie oznacza to, że każde stanowisko związane wcześniej z silnikiem spalinowym znajdzie odpowiednik przy produkcji baterii czy elektroniki.
Sprawdź: Stellantis zamyka fabryki w Polsce. Powód- słaby popyt
Dostawcy muszą więc przeprowadzać kosztowną transformację, jednocześnie ograniczając wydatki i szukając nowych źródeł przychodów. Nowe miejsca pracy mogą powstawać, ale niekoniecznie w tych samych fabrykach i regionach, w których znikają dotychczasowe etaty.
Europejska motoryzacja stoi przed trudną transformacją
Dane pokazują, że rozwój elektromobilności nie oznacza automatycznej poprawy sytuacji na rynku pracy. Europejski sektor dostawców części musi jednocześnie inwestować w nowe technologie, ograniczać koszty i radzić sobie z presją konkurencyjną.
Jeżeli obecne trendy się utrzymają, kolejne lata mogą przynieść dalsze redukcje zatrudnienia. Największym wyzwaniem będzie nie tylko stworzenie nowych miejsc pracy, ale również sprawienie, aby powstawały one w regionach i zakładach, które najbardziej odczują skutki transformacji.