Miliony samochodów zagrożone. Ten moduł Bluetooth pozwala zdalnie otworzyć auto i zablokować silnik
Dealerzy montowali system KARR, który może być podatny na atak przez Bluetooth. Według raportu problem może dotyczyć nawet 2,2 mln samochodów, głównie sprowadzonych ze Stanów Zjednoczonych.
Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego pokazali, że przygotowanie własnej aplikacji pozwalało uzyskać uprawnienia podobne do tych, które posiada właściciel auta. W praktyce możliwe było zdalne sterowanie wybranymi funkcjami samochodu, między innymi zamkiem centralnym, klaksonem czy światłami.
Moduł KARR miał chronić auta, ale znaleziono lukę
KARR to dodatkowy system zabezpieczeń montowany przez dealerów w wielu samochodach, przede wszystkim na rynku amerykańskim. Rozwiązanie miało zwiększać ochronę przed kradzieżą, jednak badacze odkryli, że komunikacja Bluetooth z modułem nie była odpowiednio zabezpieczona.
Zespół z UC San Diego stworzył własną aplikację i połączył się z urządzeniem, uzyskując dostęp odpowiadający uprawnieniom właściciela pojazdu. Oznaczało to możliwość otwierania i zamykania drzwi, aktywowania świateł oraz klaksonu, a także zablokowania możliwości uruchomienia silnika — pod warunkiem, że jednostka napędowa nie pracowała już w momencie przeprowadzenia ataku.
Zobacz: Twoje auto na celowniku? Zobacz, czy złodzieje polują na ten model [Raport kradzieży 2025]
Atak wymagał bliskości samochodu
Nie oznacza to jednak, że każdy samochód wyposażony w moduł KARR można było przejąć z dowolnego miejsca. Połączenie Bluetooth działało w odległości około 4,5 metra, dlatego sprawca musiał znajdować się stosunkowo blisko pojazdu.
Ograniczony zasięg zmniejsza ryzyko masowych ataków przeprowadzanych zdalnie, ale nadal może stanowić problem w konkretnych sytuacjach. Samo otwarcie drzwi nie pozwalało automatycznie odjechać autem, jednak mogło ułatwić dostęp do wnętrza i wykorzystanie innych metod przejęcia pojazdu, na przykład prób skopiowania klucza.
Dlaczego system był podatny?
Według badaczy głównym problemem był sposób uwierzytelniania urządzenia. Moduły wykorzystywały wspólny klucz dostępu dla wielu egzemplarzy, co w praktyce oznaczało poważne osłabienie zabezpieczeń.
Naukowcy porównali tę sytuację do używania identycznego hasła w wielu urządzeniach. Po analizie jednej jednostki możliwe było przygotowanie narzędzia pozwalającego komunikować się także z innymi podatnymi modułami.
Badacze nie ujawnili wszystkich szczegółów
Zespół UC San Diego nie opublikował pełnej techniki przeprowadzenia ataku, aby nie ułatwiać działań osobom, które mogłyby wykorzystać tę wiedzę przeciwko właścicielom samochodów.
Badacze zwrócili również uwagę, że dodatkowym zagrożeniem mogłyby być publiczne bazy danych zawierające informacje o pojazdach wyposażonych w konkretne wersje modułów. Pozwoliłoby to łatwiej wyszukiwać potencjalnie podatne samochody.
Problem z używanymi autami z USA
Największym wyzwaniem pozostaje dotarcie do właścicieli samochodów, które były wyposażone w system KARR jako dodatkowe zabezpieczenie dealerskie, a następnie trafiły na rynek wtórny.
Sam problem może zostać rozwiązany przez producentów poprzez aktualizacje oprogramowania lub wymianę wadliwych komponentów, jednak w przypadku milionów używanych pojazdów skuteczne poinformowanie wszystkich użytkowników może okazać się najtrudniejszym elementem całej sprawy.
Sprawdź: Nowy sposób kradzieży w Warszawie. Na Bielanach rozbierają Toyoty na części
Historia modułu KARR pokazuje, że dodatkowe systemy zabezpieczeń samochodów muszą być projektowane z takim samym naciskiem na cyberbezpieczeństwo jak fabryczne rozwiązania producentów. Wraz z rosnącą liczbą elektronicznych dodatków w autach podobne przypadki mogą pojawiać się coraz częściej.