Opłaty na A2 wzrosły o ponad 140 proc. Rząd sprawdzi, czy da się zerwać umowę
Przejazd koncesyjnym odcinkiem autostrady A2 między Nowym Tomyślem a Koninem kosztuje już 123 zł w jedną stronę. W ciągu 11 lat opłaty dla samochodów osobowych wzrosły o ponad 140 proc., a Ministerstwo Infrastruktury chce sprawdzić, czy można wcześniej zakończyć umowę z operatorem.
Nie oznacza to jednak, że kierowcy wkrótce przestaną płacić. GDDKiA musi najpierw ustalić, czy Autostrada Wielkopolska narusza obowiązki zapisane w koncesji. Bez konkretnych uchybień zerwanie umowy może okazać się niemożliwe.
Rząd chce sprawdzić, czy można zerwać umowę na A2
Ministerstwo Infrastruktury zwróciło się do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o przeanalizowanie możliwości wcześniejszego wypowiedzenia umowy koncesyjnej na odcinku A2 między Nowym Tomyślem a Koninem. Resort poinformował o tym w odpowiedzi na interpelację poselską.
Powodem są kolejne podwyżki opłat za przejazd. Ministerstwo krytykuje politykę cenową spółki Autostrada Wielkopolska i nie akceptuje obecnego sposobu ustalania stawek. Sama krytyka wysokich cen nie wystarczy jednak, by zakończyć współpracę przed terminem.
Kluczowe będzie to, czy GDDKiA znajdzie konkretne naruszenia obowiązków przez koncesjonariusza. Kontrola ma dotyczyć m.in. realizacji zobowiązań związanych z utrzymaniem i remontami autostrady. Dopiero jej wyniki pozwolą ocenić, czy istnieją podstawy do podjęcia dalszych kroków.
Przeczytaj: CPK wyda ponad 1,3 mld zł. Powstanie 90 km dróg do Portu Polska
Opłaty na A2 wzrosły o ponad 140 proc. Oto aktualny cennik
Dane przedstawione przez Ministerstwo Infrastruktury pokazują skalę podwyżek. Od września 2015 do września 2026 roku opłaty na koncesyjnym odcinku A2 wzrosły o około 141–145 proc., zależnie od kategorii pojazdu. W tym samym czasie skumulowana inflacja nie przekroczyła 70 proc.
W przypadku samochodów osobowych przejazd każdym z trzech 50-kilometrowych odcinków podrożał z 17 do 41 zł. To wzrost o 24 zł za odcinek, czyli ponad 141 proc. w ciągu 11 lat.
Cały koncesyjny fragment między Nowym Tomyślem a Koninem liczy 150 km. Od 11 września 2026 roku kierowcy płacą za przejazd samochodem osobowym 123 zł w jedną stronę i 246 zł w obie strony.
Stawki dla pozostałych kategorii pojazdów są jeszcze wyższe:
- samochód z przyczepą – 213 zł za całą trasę,
- pojazd trzyosiowy – 324 zł,
- pojazd mający więcej niż trzy osie – 495 zł,
- pojazd ponadnormatywny – 1230 zł.
Motocykliści płacą 21 zł za każdy odcinek, czyli 63 zł za całą trasę.
Przewidziano również zniżki dla kierowców korzystających z elektronicznego systemu płatności videotolling. Na dwóch odcinkach między Poznaniem a Koninem przejazd samochodem osobowym kosztuje w takim przypadku 39 zł zamiast 41 zł.
Dlaczego operator może podnosić ceny bez zgody państwa?
Możliwość podnoszenia opłat wynika z zapisów umowy koncesyjnej podpisanej w 1997 roku. Autostrada Wielkopolska finansuje budowę, utrzymanie i remonty trasy, a koszty odzyskuje dzięki opłatom pobieranym od kierowców.
Państwo nie może po prostu zablokować podwyżek, jeśli stawki mieszczą się w maksymalnych limitach określonych w umowie. To właśnie te zapisy ograniczają możliwości bezpośredniej ingerencji w cennik.
Podobny mechanizm zastosowano w umowie koncesyjnej dotyczącej autostrady A4 na odcinku Kraków–Katowice, zarządzanym przez Stalexport. Inaczej skonstruowano kontrakty dotyczące m.in. A1 Gdańsk–Toruń oraz A2 Świecko–Nowy Tomyśl. Umowy zawarte w 2008 roku przewidują większy wpływ państwa na wysokość opłat.
UOKiK nie znalazł podstaw do zablokowania podwyżek
Ministerstwo Infrastruktury szukało już innych sposobów na ograniczenie wzrostu opłat. W marcu 2026 roku zwróciło się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o ocenę, czy w tej sprawie można zastosować przepisy chroniące konsumentów.
Resort chciał sprawdzić, czy kolejne podwyżki da się zakwestionować na podstawie obowiązującego prawa. Odpowiedź UOKiK nie przyniosła jednak rozwiązania, które pozwoliłoby zablokować obecne stawki.
Urząd uznał, że na tym etapie nie ma podstaw do postawienia koncesjonariuszowi zarzutu narzucania nieuczciwych cen. Znaczenie ma m.in. to, że opłaty pozostają poniżej maksymalnych stawek dopuszczonych w umowie.
Ministerstwo nie prowadzi też prac nad przepisami, które ograniczałyby możliwość kolejnych podwyżek. Nie planuje również dopłat do przejazdów. W tej sytuacji jednym z najważniejszych działań pozostaje sprawdzenie, czy operator prawidłowo realizuje swoje zobowiązania.
Kiedy A2 przestanie być płatna? Umowa obowiązuje do 2037 roku
Umowę koncesyjną dotyczącą A2 zawarto na 40 lat. Obowiązuje ona do marca 2037 roku. Jeśli nie pojawią się podstawy do jej wcześniejszego rozwiązania, kierowcy będą korzystać z tej części autostrady na dotychczasowych zasadach jeszcze przez ponad dekadę.
Inaczej wygląda sytuacja na autostradzie A4 Kraków–Katowice. Umowa ze Stalexportem została zawarta na 30 lat i ma wygasnąć w marcu 2027 roku. Po przejęciu trasy przez GDDKiA odcinek ma stać się bezpłatny dla kierowców samochodów osobowych.
W przypadku A2 najważniejsze będą ustalenia kontroli GDDKiA. Jeśli urzędnicy stwierdzą uchybienia dotyczące utrzymania, remontów lub innych obowiązków zapisanych w koncesji, może to otworzyć drogę do dalszej analizy możliwości wcześniejszego zakończenia umowy.
Zobacz: Rząd szykuje zmiany dla kierowców. Nawigacje dostaną nowe dane o drogach
Nie ma jednak gwarancji, że tak się stanie. Jeżeli kontrola nie wykaże konkretnych naruszeń, sama wysokość opłat może nie wystarczyć do zerwania kontraktu. Wówczas kierowcom pozostanie płacenie za przejazd albo wybór alternatywnej trasy.
Spór o A2 pokazuje, jak duże znaczenie mają zapisy wieloletnich umów koncesyjnych. To od nich, a nie wyłącznie od decyzji rządu czy krytyki cen, zależy, jak daleko państwo może ingerować w cennik. Wyniki kontroli GDDKiA mogą więc mieć istotne znaczenie dla przyszłości tej trasy.