Polacy mają nowy dylemat przy zakupie auta. Za cenę używanego Passata dostaną chińskiego SUV-a
Za około 100 tys. zł można dziś kupić nie tylko kilkuletni samochód z Niemiec, ale również nowego chińskiego SUV-a. Modele takie jak MG HS czy Omoda 5 kuszą gwarancją, bogatym wyposażeniem i brakiem nieznanej historii.
W podobnej cenie można znaleźć na przykład trzyletniego Volkswagena Passata Varianta z silnikiem 2.0 TDI, napędem 4Motion i przebiegiem 132 681 km. Jego cena wynosi dokładnie 100 tys. zł. To zestawienie dobrze pokazuje, jak zmieniają się możliwości osób szukających samochodu w tym budżecie. W tle widać również spadek importu używanych aut z zagranicy.
Import używanych samochodów z Niemiec słabnie
Jeszcze kilka lat temu sprowadzenie używanego samochodu z Niemiec było dla wielu kierowców naturalnym sposobem na zakup większego lub lepiej wyposażonego auta za rozsądne pieniądze. Teraz zainteresowanie importem wyraźnie maleje.
W październiku do Polski sprowadzono 77 426 używanych samochodów osobowych i dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t. To o 9 proc. mniej niż rok wcześniej. Był to również najsłabszy październik od 2015 roku, jeśli pominąć pandemiczne zaburzenia na rynku.
Nie wygląda to na jednorazowy spadek. Import zmniejsza się już czwarty miesiąc z rzędu. Od początku roku do końca października sprowadzono 757 632 pojazdy, czyli o 6,6 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Sprawdź: DLACZEGO CHIŃSKIE AUTA PODBIJAJĄ POLSKĘ?! Czy nadal warto je kupować? | 16 minut
Niemcy nadal pozostają najważniejszym kierunkiem importu i odpowiadają za 52,8 proc. sprowadzanych samochodów. Liczba aut przywiezionych z tego kraju spadła jednak o 5,5 proc. Mniej samochodów trafia do Polski także z innych popularnych kierunków, w tym z Włoch.
Polski rynek traci dziesiątki tysięcy używanych aut
Skalę zmian dobrze pokazują dane obejmujące ostatnie 12 miesięcy. W tym okresie do Polski sprowadzono około 895 tys. samochodów, podczas gdy rok wcześniej wynik przekraczał 956 tys. Różnica wynosi więc ponad 60 tys. pojazdów.
Dla rynku wtórnego oznacza to mniejszy napływ samochodów z zagranicy. Nie musi to automatycznie oznaczać braku aut w komisach, ale ograniczenie importu może wpływać na dostępność konkretnych modeli i wersji silnikowych.
Na tle głównych kierunków wyróżniają się Stany Zjednoczone. Import samochodów z tego kraju wzrósł o 3,8 proc. Nie oznacza to jednak, że auta zza oceanu stanowią prostą alternatywę dla europejskich egzemplarzy. Koszty transportu, napraw i dostosowania samochodu do europejskich wymagań mogą znacząco wpływać na opłacalność takiego zakupu.
Nowy chiński SUV zamiast używanego Volkswagena?
Zmiany na rynku importu zbiegają się z rosnącą obecnością chińskich marek w Polsce. Za około 100 tys. zł można już rozważać zakup nowego SUV-a, takiego jak MG HS czy Omoda 5. W zamian klient otrzymuje samochód z salonu, gwarancję producenta i znaną od początku historię eksploatacji.
Alternatywą może być kilkuletni Volkswagen Passat Variant. Za 100 tys. zł można znaleźć egzemplarz z silnikiem 2.0 TDI, napędem na cztery koła 4Motion i przebiegiem 132 681 km. To jednak zupełnie inny typ samochodu niż nowy chiński SUV, dlatego samo porównanie cen nie przesądza o tym, który zakup będzie korzystniejszy.
Zobacz: Polacy odwracają się od używanych aut z importu. Chińskie marki coraz mocniej przejmują rynek
Passat może przekonywać przestronnym nadwoziem kombi, znanym układem napędowym i właściwościami samochodu klasy średniej. Nowy SUV z Chin odpowiada natomiast na inne potrzeby: oferuje fabryczną gwarancję, nowe wyposażenie i brak ryzyka związanego z nieznaną przeszłością konkretnego egzemplarza.
Jeszcze niedawno za 100 tys. zł wielu kierowców szukało przede wszystkim kilkuletniego auta z Niemiec. Dziś w tym samym budżecie pojawia się coraz więcej nowych samochodów chińskich marek. Nie oznacza to końca rynku aut używanych, ale wybór między samochodem z drugiej ręki a nowym modelem z salonu staje się coraz bardziej realny.