Range Rover Electric już jest. Ma 600 km zasięgu i ładuje się w 22 minuty
Range Rover Electric właśnie stał się pełnoprawnym modelem marki. Brytyjski SUV na jednym ładowaniu ma przejechać do 600 km, a uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. ma zajmować zaledwie 22 minuty.
Co ważne, samochód nie wygląda jak typowy elektryk. Producent zachował charakterystyczną sylwetkę Range Rovera i skupił się przede wszystkim na zmianach ukrytych pod karoserią.
Range Rover Electric wygląda niemal jak wersja spalinowa
Range Rover Electric nie próbuje na siłę pokazywać, że jest samochodem elektrycznym. Z zewnątrz pozostaje bardzo blisko spalinowych odmian modelu. Producent postawił na zasadę „Range Rover first, Electric second”, dlatego charakterystyczna, minimalistyczna sylwetka została praktycznie bez zmian.
Zmiany są dyskretne. Obejmują przede wszystkim bardziej aerodynamiczną osłonę chłodnicy, której wygląd może różnić się w zależności od rynku, nowe wzory kół oraz specjalnie przygotowane podwozie. Na felgach pojawiły się również kapselki z oznaczeniem EV.
Zobacz: JLR ma plan na Defendera. Powstanie cała rodzina nowych modeli
Na tym właściwie kończy się zewnętrzna demonstracja elektrycznego napędu. Range Rover Electric nie otrzymał futurystycznej karoserii ani charakterystycznych dla części nowych elektryków dodatków, które mają od razu informować o rodzaju napędu.
Elektryczny Range Rover nadal jest samochodem terenowym
Zmiana napędu nie oznacza rezygnacji z terenowych możliwości. Range Rover Electric może brodzić w wodzie o głębokości do 900 mm. To dokładnie taki sam wynik jak w przypadku spalinowego Range Rovera.
W praktyce oznacza to, że zastosowanie akumulatora nie pozbawiło dużego SUV-a jednej z jego charakterystycznych cech. Przy pokonywaniu głębokiej wody nadal kluczowe znaczenie mają warunki na trasie oraz umiejętności kierowcy, a nie sam fakt zastosowania napędu elektrycznego.
Range Rover Electric ma przekonać bez rewolucji
Strategia JLR jest czytelna: elektryczny Range Rover ma być przede wszystkim Range Roverem. Producent nie stworzył osobnego, futurystycznego modelu, lecz zachował rozpoznawalną formę luksusowego SUV-a i zmienił przede wszystkim jego układ napędowy.
To podejście może być szczególnie istotne dla klientów, którzy oczekują od Range Rovera luksusu, komfortu i możliwości terenowych, ale jednocześnie chcą przejść na napęd elektryczny.
600 km zasięgu i 22 minuty ładowania
Najważniejsze liczby dotyczą jednak tego, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Range Rover Electric ma oferować do 600 km zasięgu na jednym ładowaniu, a uzupełnienie energii z 10 do 80 proc. ma zajmować około 22 minut.
Sprawdź: Range Rover szykuje rewolucję. Nowy GT będzie zupełnie inny niż dotychczasowe modele
Jeżeli deklarowane parametry znajdą potwierdzenie w codziennej eksploatacji, elektryczny Range Rover może być ważnym krokiem JLR w stronę elektromobilności. Producent chce bowiem połączyć cechy, z których słynie marka, z możliwościami nowoczesnego napędu elektrycznego.
Range Rover Electric nie próbuje więc udowadniać, że jest elektrykiem. Ma przede wszystkim pozostać Range Roverem. To właśnie dyskretne podejście do elektryfikacji jest jedną z najważniejszych cech nowego modelu.