Volkswagen chce ominąć radę nadzorczą. Kluczowe głosowanie może zdecydować o przyszłości koncernu
Volkswagen stoi przed kluczowym głosowaniem w sprawie największej restrukturyzacji w historii koncernu. Zarząd chce mocno ograniczyć zatrudnienie, zamknąć część zakładów i wydzielić niektóre obszary działalności.
Problem w tym, że planowi sprzeciwiają się przedstawiciele pracowników oraz władze Dolnej Saksonii. Jeżeli rada nadzorcza ponownie go zablokuje, zarząd może spróbować przenieść decyzję bezpośrednio do akcjonariuszy.
4 września Volkswagen podejmie kluczową decyzję
Volkswagen mierzy się obecnie z presją z kilku kierunków. Koncern traci część udziałów na chińskim rynku, w Europie musi rywalizować z coraz silniejszymi producentami z Azji, a dodatkowym obciążeniem są amerykańskie cła.
Spadek sprzedaży przekłada się bezpośrednio na wyniki finansowe. Zarząd chce odpowiedzieć na tę sytuację największym programem naprawczym w historii Volkswagena.
Plan zakłada szeroko zakrojone oszczędności. Wśród rozważanych działań znajduje się większa niż pierwotnie zakładano redukcja zatrudnienia, zamknięcie części fabryk oraz wydzielenie wybranych działalności.
O losie programu może zdecydować posiedzenie rady nadzorczej zaplanowane na 4 września. Zarząd ma przedstawić w sumie 40 punktów planu. To drugie podejście do jego zatwierdzenia — podczas lipcowego posiedzenia propozycja nie uzyskała wymaganej akceptacji.
Zobacz: Volkswagen Amarok z ponad 470 KM. Setka w mniej niż 5 sekund
Pracownicy mają większość w radzie nadzorczej
Układ sił w radzie nadzorczej Volkswagena jest dla zarządu wyjątkowo niekorzystny. Organ ma 20 miejsc, choć jedno z nich pozostaje obecnie nieobsadzone.
12 miejsc przypada przedstawicielom pracowników oraz władz Dolnej Saksonii. To wystarczająco dużo, aby skutecznie zablokować część propozycji kierownictwa.
Sprzeciw dotyczy przede wszystkim skali planowanych zwolnień oraz przyszłości zakładów produkcyjnych. Przedstawiciele pracowników i landu chcą ograniczyć zakres cięć i zachować możliwie dużą część obecnej infrastruktury.
Zarząd może skierować plan bezpośrednio do akcjonariuszy
Jeżeli rada nadzorcza ponownie odrzuci propozycje 4 września, zarząd może zdecydować się na znacznie bardziej konfrontacyjne rozwiązanie. Według osób znających sprawę w październiku mogłoby zostać zwołane nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy.
W takim przypadku decyzja o dalszym kierunku restrukturyzacji trafiłaby bezpośrednio do właścicieli akcji. Zmieniłoby to układ sił, ponieważ struktura akcjonariatu Volkswagena wygląda inaczej niż skład jego rady nadzorczej.
Dolna Saksonia kontroluje 20 proc. głosów. Największym akcjonariuszem jest Porsche SE, kontrolowane przez rodziny Porsche i Piëch, które dysponuje około 53,3 proc. głosów. Kolejne 17 proc. należy do Kataru, a pozostali akcjonariusze mają łącznie 9,7 proc.
Zarząd mógłby więc próbować zbudować odpowiednią większość wśród akcjonariuszy. Nie byłoby to jednak proste, ponieważ w przypadku części najważniejszych decyzji obowiązują szczególne zasady.
Volkswagen ma specjalne przepisy, które mogą zablokować plan
Sytuację komplikuje tzw. Volkswagen Law. Specjalne regulacje dotyczące koncernu sprawiają, że przy niektórych kluczowych decyzjach, w tym związanych z wydzielaniem części przedsiębiorstwa, wymagany może być bardzo wysoki poziom poparcia.
W określonych przypadkach próg może przekraczać 80 proc. głosów. Przy takim rozwiązaniu 20-procentowy udział Dolnej Saksonii wystarcza do zablokowania decyzji.
Istnieje jednak inna ścieżka prawna, na którą zarząd może próbować się powołać. Chodzi o art. 111 niemieckiej ustawy o spółkach akcyjnych, który w określonych okolicznościach pozwala na zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia mimo sprzeciwu rady nadzorczej.
W takiej sytuacji uchwała mogłaby zostać przyjęta większością trzech czwartych oddanych głosów. Nie oznaczałoby to jednak końca problemu. Spór dotyczący prawidłowości takiej procedury mógłby trafić do sądu i ciągnąć się przez długi czas.
Wydzielenie działalności może być największym problemem
Szczególnie skomplikowane mogą okazać się plany dotyczące działalności związanej z samochodami osobowymi oraz produkcją komponentów. Oba obszary mogą zostać objęte procesem wydzielenia, dlatego ich przyszłość może wymagać osobnych decyzji.
Volkswagen może w związku z tym rozważać oddzielne głosowania nad poszczególnymi elementami restrukturyzacji. To pozwoliłoby rozdzielić najbardziej kontrowersyjne decyzje i zwiększyć szanse na przeprowadzenie części planu.
Volkswagen jeszcze może uniknąć otwartego konfliktu
Na razie zarząd nie musi jednak decydować się na konfrontację. Rozmowy między stronami nadal trwają. 3 września, dzień przed posiedzeniem rady nadzorczej, ma zebrać się jej komitet wykonawczy.
W jego skład wchodzą m.in. szefowa rady zakładowej Volkswagena, premier Dolnej Saksonii oraz przedstawiciele rodzin Porsche i Piëch. To właśnie tam może pojawić się ostatnia szansa na wypracowanie kompromisu.
Sprawdź: Volkswagen wraca do przycisków. Kierowcy skrytykowali wszechobecne ekrany
Pracownicy i przedstawiciele landu przedstawili własne propozycje. Jednym z najważniejszych punktów rozmów pozostaje skala redukcji zatrudnienia. Drugim jest przyszłość fabryk, które mogą zostać objęte restrukturyzacją.
Jeżeli kompromisu nie uda się osiągnąć, 4 września może rozpocząć zupełnie nowy etap konfliktu w Volkswagenie. Zarząd będzie musiał zdecydować, czy dalej negocjować z radą nadzorczą, czy spróbować przenieść decyzję o restrukturyzacji bezpośrednio na akcjonariuszy.
Bez względu na wynik głosowania Volkswagen stoi przed koniecznością głębokich zmian. Oszczędności, redukcja zatrudnienia i reorganizacja działalności mają poprawić konkurencyjność koncernu, ale sposób ich przeprowadzenia może zdecydować nie tylko o przyszłości fabryk, lecz także o relacjach między zarządem, pracownikami i głównymi akcjonariuszami.