Rekordowa liczba akcji serwisowych Forda w 2026 roku. Co się dzieje z autami?
Ford ogłosił rekordową liczbę aut objętych akcjami serwisowymi w 2026 roku, a pierwsze miesiące przyniosły już niemal 10 mln naprawionych pojazdów. W maju liczba pojazdów objętych akcjami wyniosła 9 812 890 w 34 kampaniach, z czego 4 381 878 dotyczyło oprogramowania przyczepy.
Coraz bardziej agresywne wykrywanie problemów i szybkie aktualizacje cyfrowe zastępują tradycyjne wizyty w serwisie, jednocześnie podnosząc koszty gwarancyjne i zakres obsługi. Ta historia pokazuje, jak pojedynczy błąd w kodzie może mieć globalny wpływ na bezpieczeństwo i operacje flot.
BLISKO 10 MLN AUT OBJĘTYCH KAMPANIAMI
Ford Motor Company w maju 2026 roku notuje historyczną skalę akcji serwisowych. Producent przeprowadził już 34 kampanie obejmujące łącznie 9 812 890 pojazdów, co czyni ten rok jednym z najbardziej intensywnych w historii marki.
Dla porównania, w całym 2025 roku Ford uruchomił 153 akcje serwisowe i objął nimi blisko 13 mln aut, wyprzedzając m.in. General Motors. Różnica pokazuje, że nie liczba kampanii, lecz ich ogromna skala decyduje dziś o rekordach.
NAJWIĘKSZA AKCJA: 4,4 MLN PICKUPÓW Z PROBLEMEM OPROGRAMOWANIA
Największa tegoroczna kampania dotyczy 4 381 878 pojazdów, głównie serii F, a także modeli Ranger i Lincoln Navigator. Problem wynika z błędu oprogramowania, który może wyłączyć światła i hamulce przyczepy.
Przeczytaj: Ford Mustang GTD z rekordem Nürburgringu. Kosmiczny wynik
Ford rozwiązuje usterkę zdalnie – poprzez aktualizację systemu OTA – co pozwala objąć naprawą miliony aut bez wizyty w serwisie.
OD DROBIAZGÓW PO POWAŻNE RYZYKA BEZPIECZEŃSTWA
Zakres tegorocznych usterek jest wyjątkowo szeroki. Wśród zgłoszeń znajdują się:
- awarie wycieraczek i kamer cofania,
- problemy z zawieszeniem,
- ryzyko utraty mocy,
- potencjalne ryzyko pożaru w elementach osprzętu silnika.
Skala akcji jest bardzo zróżnicowana. W Fordzie Explorerze początkowo chodziło o zaledwie 8 egzemplarzy z wadliwym mocowaniem szyby, by później rozszerzyć kampanię do 412 774 aut z problemem tylnego zawieszenia.
Problemy objęły także Forda Transita, gdzie wykryto trzy niezależne usterki: nieprawidłowy montaż belki silnika, ryzyko pożaru akumulatora w wersji elektrycznej oraz możliwość utraty hamowania.
DLACZEGO FORD ZWIĘKSZYŁ LICZBĘ AKCJI SERWISOWYCH?
Na skalę działań wpływają zmiany regulacyjne i presja bezpieczeństwa. Końcówka 2024 roku przyniosła karę od amerykańskiej NHTSA za uchybienia proceduralne w akcjach przywoławczych. W odpowiedzi producent zmienił procedury i zwiększył tempo wykrywania usterek.
Ford tłumaczy, że obecny wzrost liczby kampanii wynika z bardziej agresywnego podejścia do bezpieczeństwa i szybszego reagowania na problemy – często jeszcze zanim dojdzie do incydentów.
ZDALNE NAPRAWY I NOWA STRATEGIA PRODUCENTA
Coraz większa część usterek jest usuwana zdalnie. Przykład 4,4 mln pickupów pokazuje kierunek: aktualizacje oprogramowania zastępują wizyty w ASO, skracając czas reakcji i ograniczając koszty.
Zobacz: Ford F-150 w Europie pod lupą. UE blokuje napływ amerykańskich pick-upów
Jednocześnie Ford zwiększa liczbę specjalistów ds. bezpieczeństwa i rozszerza testy kluczowych systemów. Firma podkreśla, że woli nadmiarowe działania niż ryzyko kolejnych kar i problemów reputacyjnych.
REKORDOWY ROK I NOWA FILOZOFIA RYZYKA
Tegoroczne dane pokazują pełne spektrum działań – od pojedynczych przypadków (8 aut Explorer) po kampanie obejmujące setki tysięcy i miliony pojazdów.
Wniosek jest jeden: Ford przeszedł na model szybszego i bardziej prewencyjnego reagowania. To zwiększa liczbę akcji serwisowych, ale jednocześnie skraca czas wykrywania i eliminacji zagrożeń.