Ropa Brent może przebić 100 dolarów. Kierowcy i rynek paliw szykują się na mocny wzrost cen
Baryłka ropy Brent zbliża się do psychologicznej granicy 100 dolarów — i nie będzie to krótkotrwały wyskok. W lutym notowania w kilkanaście dni skoczyły z nieco ponad 60 do ponad 100 dolarów po ataku Stanów Zjednoczonych na Iran. Analitycy J.P. Morgan przewidują, że okolice 100 dolarów utrzymają się wiele miesięcy po ewentualnym rozejmie i co najmniej do końca 2026 r. Przyczyną są realne szkody w infrastrukturze i przerwane przepływy przez Cieśninę Ormuz, których nie da się usunąć z dnia na dzień.
Rynek coraz wyraźniej zakłada, że obecny wzrost cen ropy ma charakter strukturalny, a nie wyłącznie emocjonalny. Kluczowe znaczenie ma sytuacja wokół Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znacząca część światowego eksportu surowca. Nawet częściowe ograniczenie transportu natychmiast podbija premie za ryzyko i destabilizuje kontrakty terminowe.
Ceny paliw mogą pozostać wysokie do końca 2026 roku
Lutowy skok notowań ropy Brent z niewiele ponad 60 do ponad 100 dolarów za baryłkę nie wygląda już na chwilową panikę rynku. Po ataku Stanów Zjednoczonych na Iran i blokadzie Cieśniny Ormuz inwestorzy zaczęli wyceniać realny problem z globalną podażą surowca.
Analitycy J.P. Morgan zakładają, że okolice 100 dolarów mogą utrzymać się przez wiele miesięcy po ewentualnym rozejmie, a nawet do końca 2026 roku.
Brent przebił 100 dolarów po ataku USA na Iran
Rynek ropy zareagował błyskawicznie na eskalację napięcia na Bliskim Wschodzie. W ciągu kilkunastu dni baryłka Brent podrożała o kilkadziesiąt dolarów, przekraczając psychologiczną granicę 100 dolarów. Kluczowym powodem była blokada przepływów przez Cieśninę Ormuz oraz ataki na infrastrukturę energetyczną w regionie.
To właśnie przez Ormuz transportowana jest znaczna część światowego eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej. Gdy tankowce przestają płynąć, a rafinerie i terminale trafiają pod ostrzał, rynek natychmiast reaguje wzrostem cen. Każdego dnia z globalnego obiegu wypadają miliony baryłek surowca, co błyskawicznie ogranicza dostępność paliw i podbija koszty dostaw.
Przeczytaj: Rząd przedłuża program Ceny Paliw Niżej. "Decyzja praktycznie przesądzona"
Cieśnina Ormuz stała się największym problemem rynku ropy
Sam konflikt militarny nie jest dziś dla rynku największym zagrożeniem. Znacznie poważniejsze skutki powodują przerwane łańcuchy dostaw i fizyczne uszkodzenia infrastruktury naftowej.
Iran uderza w rafinerie i instalacje wydobywcze, a ograniczona żegluga przez Ormuz destabilizuje cały system logistyczny. Nawet jeśli napięcie polityczne zacznie słabnąć, rynek nadal będzie zmagał się z niedoborami surowca i opóźnieniami w dostawach.
W praktyce oznacza to, że powrót do niższych cen nie nastąpi natychmiast po ewentualnym zawieszeniu broni. Ropa musi najpierw znów popłynąć stabilnym strumieniem, a uszkodzone instalacje wymagają odbudowy i ponownego uruchomienia.
J.P. Morgan: wysokie ceny ropy utrzymają się do końca 2026 r.
Według prognoz J.P. Morgan ceny Brent w pobliżu 100 dolarów za baryłkę mogą utrzymać się jeszcze przez wiele miesięcy po rozejmie między USA a Iranem. Bank zakłada, że skutki obecnego kryzysu będą odczuwalne co najmniej do końca 2026 roku.
Powód jest prosty: odbudowa infrastruktury energetycznej trwa długo i wymaga ogromnych nakładów. Naprawy terminali eksportowych, rafinerii i instalacji wydobywczych nie kończą się w kilka tygodni. Dodatkowo konieczne będzie przywrócenie pełnej przepustowości transportu przez Ormuz oraz odbudowa zapasów ropy i paliw.
Dla kierowców oznacza to jedno — nawet po uspokojeniu sytuacji geopolitycznej ceny paliw mogą pozostać podwyższone jeszcze przez długi czas.
Europa zobaczyła słabość systemu rezerw paliw
Obecny kryzys pokazał również ograniczenia europejskiego systemu bezpieczeństwa energetycznego. Formalne rezerwy paliw, projektowane jako bufor na około 90 dni, sprawdzają się przy krótkotrwałych zakłóceniach. Problem pojawia się wtedy, gdy kryzys trwa miesiącami i dotyka jednocześnie wydobycia, transportu oraz przerobu ropy.
Sprawdź: Tańsze paliwo do 24 maja. Orlen i BP przedłużają rabaty
Dzisiejsze zapasy działają bardziej jako narzędzie utrzymania bieżącej płynności rynku niż realna strategiczna tarcza na czas długiego kryzysu. Jeśli przepływy przez Ormuz pozostaną ograniczone, Europa może zostać zmuszona do przebudowy podejścia do magazynowania surowców energetycznych.
Kierowcy muszą przygotować się na droższe paliwo
Najważniejszy wniosek dla rynku motoryzacyjnego jest prosty: wysokie ceny paliw mogą zostać z nami na dłużej. Brent w okolicach 100 dolarów oznacza presję na ceny benzyny i diesla w całej Europie, także w Polsce.
Dzisiejszy kryzys pokazuje, że rynek ropy pozostaje wyjątkowo wrażliwy na zakłócenia w jednym kluczowym regionie świata. Nawet jeśli działania militarne wyhamują, skutki logistyczne i infrastrukturalne będą odczuwalne jeszcze przez wiele kwartałów.