Tesla chce wprowadzić FSD w całej UE. Polska nie przeprowadziła ani jednego testu
Niemcy chcą jak najszybszego dopuszczenia systemu FSD Tesli w całej Unii Europejskiej, ale technologia wciąż budzi pytania o bezpieczeństwo i odpowiedzialność kierowcy. Berlin negocjuje z producentem szczegółowe warunki, w tym możliwość przekraczania limitu prędkości o maksymalnie 10 proc.
Polska nie ujawniła natomiast, czy analizuje możliwość uznania holenderskiej homologacji. Według przywołanych informacji FSD nie był testowany na polskich drogach.
Niemcy chcą szybkiego dopuszczenia FSD Tesli
Niemcy nie zamierzają biernie czekać na decyzję na szczeblu unijnym. Minister transportu Steffen Bilger zadeklarował, że chce jak najszybszego dopuszczenia systemu Tesli w całej Unii Europejskiej. Wcześniej niemiecki resort rozmawiał z producentem o szczegółach technicznych i odpowiedzialności za działanie technologii.
Nie oznacza to jednak bezwarunkowej zgody na wszystkie rozwiązania proponowane przez Teslę. Jednym z omawianych punktów jest możliwość przekraczania dozwolonej prędkości maksymalnie o 10 proc. Berlin zamierza bronić takiego podejścia w unijnej procedurze.
Zmienić ma się również nazwa systemu. Tesla zgodziła się na określenie Tesla Assisted Driving zamiast Full Self-Driving (FSD). Dotychczasowa nazwa może bowiem sugerować, że samochód porusza się całkowicie autonomicznie, choć system nadal wymaga nadzoru kierowcy.
Sprawdź: Tesla ma pomysł na lepszą przyczepność. Auto będzie „zasysać” się do asfaltu
FSD jest dopuszczony w ośmiu państwach Europy
Według przedstawionych informacji system uzyskał dopuszczenie w ośmiu państwach europejskich: Holandii, na Litwie, w Danii, Belgii, Estonii, Słowenii, Czechach i Chorwacji. Podstawą jest tymczasowa homologacja wydana przez holenderski urząd RDW.
Nie oznacza to, że każde z tych państw przeprowadziło niezależne testy systemu na własnych drogach. To istotna kwestia, ponieważ działanie technologii wspomagającej prowadzenie zależy między innymi od oznakowania, organizacji ruchu i lokalnych warunków drogowych.
FSD ma wspierać kierowcę w wykonywaniu manewrów i poruszaniu się po drogach, ale nie zwalnia go z obowiązku nadzorowania jazdy. Dlatego ważne pozostają zarówno rzeczywiste możliwości systemu, jak i jasne zasady odpowiedzialności za ewentualne błędy.
Decyzja na poziomie UE wymaga poparcia większości państw
Rozszerzenie zgody na całą Unię wymaga poparcia co najmniej 15 z 27 państw członkowskich, reprezentujących łącznie minimum 65 proc. ludności Wspólnoty. Głosowanie, które miało odbyć się wcześniej, przesunięto na grudzień.
Niemcy już przedstawiają swoje stanowisko i negocjują z producentem warunki dopuszczenia systemu. W przypadku Polski sytuacja jest mniej jasna. Nie ujawniono, czy krajowe władze analizują wniosek dotyczący uznania holenderskiej homologacji.
Polska nie testowała FSD na swoich drogach
Brak informacji o polskich testach ma znaczenie dla oceny gotowości kraju do dopuszczenia systemu. Z informacji Instytutu Transportu Samochodowego przywołanych w materiale wynika, że FSD nie był dotąd testowany na polskich drogach. Nie należy jednak utożsamiać braku takich testów z brakiem wszelkich analiz dotyczących przepisów czy procedur homologacyjnych.
Polskie regulacje umożliwiają prowadzenie prac badawczych nad pojazdami zautomatyzowanymi, ale szersze dopuszczenie takich rozwiązań do ruchu wiąże się również z kwestiami prawnymi. W przypadku uznania holenderskiej tymczasowej homologacji istotną rolę odgrywa Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego.
Na razie nie ma potwierdzonej informacji, że w Polsce złożono wniosek o uznanie tej homologacji lub że sprawa jest formalnie analizowana. Trudno więc przesądzać, jakie stanowisko zajmą krajowe władze, jeśli unijna procedura zbliży się do rozstrzygnięcia.
FSD może stać się precedensem dla kolejnych systemów
Dopuszczenie Tesla Assisted Driving w całej Unii może mieć znaczenie także dla innych producentów rozwijających zaawansowane systemy wspomagania kierowcy. Sposób rozstrzygnięcia tej sprawy pokaże, jak państwa członkowskie podchodzą do uznawania homologacji i oceny technologii, które działają w różnych warunkach drogowych.
Przeczytaj: Tesla Model Y Long Range RWD zachwyca zużyciem. Na samochód poczekasz do 2027 r.
W przypadku Polski kluczowe będą nie tylko decyzje podejmowane na szczeblu unijnym, lecz także jasne stanowisko krajowych instytucji. Najważniejsze pozostaje ustalenie, na jakich warunkach system może być używany i kto odpowiada za jego działanie. Brak własnych testów drogowych nie przesądza sam w sobie o wyniku procedury, ale ogranicza ilość lokalnych danych, na których można oprzeć ocenę technologii.