Bilet autobusowy może podrożeć. PKS wskazuje granicę 10 zł za litr diesla
Diesel może kosztować 10 zł za litr, a wtedy droższe tankowanie może odczuć nie tylko przewoźnik, ale również pasażer. Firmy autobusowe coraz mocniej odczuwają wzrost cen oleju napędowego, ale nie zawsze mogą szybko podnosić ceny biletów.
PKS Polonus wskazuje konkretną granicę – po przekroczeniu 10 zł za litr podwyżki na trasach dalekobieżnych mogą okazać się konieczne.
Droższy diesel coraz mocniej obciąża przewoźników
Rosnące ceny oleju napędowego zwiększają koszty funkcjonowania przewoźników autobusowych. Problem dotyczy zarówno firm obsługujących trasy krajowe, jak i przedsiębiorstw realizujących połączenia międzynarodowe.
Paliwo jest jednym z podstawowych kosztów prowadzenia takiej działalności. Gdy diesel drożeje, marża przewoźnika szybko się kurczy. Firma nie zawsze może jednak od razu podnieść cenę biletu, ponieważ ograniczają ją obowiązujące cenniki, umowy i konieczność wcześniejszego planowania kursów.
Zobacz: 89,8 mld zł od kierowców dla państwa. Tyle podatków i opłat zapłaciliśmy przy tankowaniu
Przewoźnicy mogą zgromadzić paliwo najwyżej na dwa tygodnie
Jednym ze sposobów ograniczania skutków wzrostu cen jest wcześniejszy zakup paliwa. Przewoźnicy mogą w ten sposób wykorzystać niższą cenę i przez pewien czas odsunąć wpływ podwyżek na swoją działalność.
Możliwości takiego zabezpieczenia są jednak ograniczone. Według prezesa PKS Nova zapasy paliwa wystarczają najwyżej na około dwa tygodnie. Firmy ogranicza nie tylko koszt zakupu większej ilości oleju napędowego, lecz także dostępność odpowiednich zbiorników oraz brak rozbudowanej infrastruktury do magazynowania paliwa.
Klauzula paliwowa nie zawsze nadąża za rynkiem
Przewoźnicy korzystają również z klauzul paliwowych. Mechanizm ten pozwala zmieniać stawki w zależności od zmian cen oleju napędowego. W teorii powinien więc ograniczać wpływ gwałtownych podwyżek paliwa na kondycję firmy.
Problemem jest jednak tempo zmian. Niektóre przedsiębiorstwa skróciły okres rozliczania klauzuli z miesiąca do tygodnia, ale przy dynamicznych zmianach cen nawet tydzień może być zbyt długim okresem.
Przewoźnik nie może przecież zmieniać ceny biletu każdego dnia w zależności od sytuacji na stacjach. Zanim podwyżka zostanie wprowadzona, firma przez pewien czas musi więc pokrywać wyższe koszty z własnej marży.
Diesel po 10 zł może oznaczać droższe bilety
Najważniejsza dla pasażerów jest granica wskazana przez PKS Polonus. Przewoźnik współpracujący z warszawskim ZTM zakłada utrzymanie obecnych cen do końca roku, o ile cena paliwa nie przekroczy 10 zł za litr.
Jeżeli diesel przekroczy ten poziom, firma może rozważyć podwyżki cen biletów na trasach dalekobieżnych. W takiej sytuacji przewoźnik staje przed wyborem: dalej ograniczać własną marżę albo przenieść część rosnących kosztów na pasażerów.
Nie każdy przewoźnik podniesie ceny w tym samym momencie
Przekroczenie poziomu 10 zł za litr nie oznacza automatycznie, że bilety autobusowe wszędzie podrożeją. Każda firma ma inną strukturę kosztów, zawarte umowy, skalę działalności i możliwości finansowe.
Im dłużej utrzymują się jednak wysokie ceny oleju napędowego, tym trudniej przewoźnikom absorbować wzrost kosztów bez zmian w cennikach. Zapasy paliwa i klauzule paliwowe mogą jedynie opóźnić ten efekt.
Ceny paliwa mogą zmienić koszt podróży autobusem
Na razie przewoźnicy próbują amortyzować wyższe wydatki poprzez wcześniejsze zakupy paliwa, stosowanie klauzul paliwowych i ograniczanie marży. Jeżeli diesel przekroczy jednak poziom 10 zł za litr, presja kosztowa może stać się zbyt duża.
Sprawdź: Koniec dominacji diesla w Polsce? URE przewiduje zmianę na rynku paliw
Wtedy droższe tankowanie może przełożyć się również na ceny biletów. Wzrost kosztów paliwa może więc w kolejnych miesiącach stać się problemem nie tylko dla przewoźników, ale także dla osób korzystających z autobusów dalekobieżnych.