Coraz więcej elektryków, coraz mniej pieniędzy z paliw. Straty sięgają 154 mln zł rocznie
Samochody elektryczne nie tankują benzyny ani oleju napędowego, a to oznacza również niższe wpływy z podatków i opłat doliczanych do cen tych paliw. Przy obecnej liczbie aut całkowicie elektrycznych w Polsce różnica wynosi około 154 mln zł rocznie.
Około 100 mln zł przypada na akcyzę i VAT, a kolejne 55 mln zł na opłatę paliwową i emisyjną. To jeszcze niewielka kwota w skali finansów publicznych, ale wraz z rozwojem elektromobilności problem będzie się powiększał.
W Polsce jeździ już ponad 152 tys. samochodów elektrycznych
Według Licznika Elektromobilności PZPM i PSNM na koniec września 2026 roku w Polsce zarejestrowanych było 152 289 osobowych samochodów całkowicie elektrycznych. Dla porównania GUS wykazał na koniec 2025 roku 24,4 mln samochodów osobowych. Oznacza to, że elektryki stanowiły około 0,62 proc. całej floty.
Ich udział nadal jest niewielki, ale liczba aut, które nie korzystają z benzyny ani oleju napędowego, pozwala już oszacować wpływ elektromobilności na wpływy z podatków i opłat paliwowych.
Analiza dotyczy obecnej floty BEV, a nie prognoz sprzedaży czy przyszłych zakazów dotyczących samochodów spalinowych. Przyjęto, że każdy samochód elektryczny pokonuje rocznie 15 tys. km i zużywa 20 kWh energii na 100 km, uwzględniając straty podczas ładowania. Daje to około 3000 kWh rocznie na jedno auto.
Sprawdź: Elektryki to dopiero początek. Polska rozwija technologie, które zmienią samochody
Jak obliczono utracone wpływy z paliw?
Punktem odniesienia są samochody spalinowe pokonujące taki sam dystans. W modelu przyjęto, że połowę stanowią auta benzynowe ze średnim spalaniem 6,5 l/100 km, a drugą połowę diesle zużywające 5,5 l/100 km. To założenie przyjęte na potrzeby porównania, a nie informacja o tym, jakie samochody faktycznie zastąpiły elektryki.
Do obliczeń wykorzystano następujące ceny:
- benzyna – 6,48 zł/l,
- olej napędowy – 8,15 zł/l,
- energia elektryczna – 1,40 zł/kWh brutto.
Ceny benzyny i oleju napędowego odpowiadają maksymalnym wartościom ogłoszonym przez Ministerstwo Energii na okres od 31 października do 2 listopada 2026 roku. Nie są to więc średnie ceny z całego roku. Stawkę za energię elektryczną przyjęto jako umowną średnią kosztu ładowania w domu i przy publicznych punktach ładowania, obejmującą zmienne koszty dostarczenia energii.
W obliczeniach uwzględniono również czasową obniżkę VAT na paliwa. Według Ministerstwa Finansów od 3 października do 31 grudnia 2026 roku obowiązuje stawka 8 proc. Akcyza wynosi natomiast 1,239 zł/l dla benzyny i 0,880 zł/l dla oleju napędowego.
Elektryki płacą VAT od prądu, ale akcyza jest znacznie niższa
Samochody elektryczne również generują wpływy podatkowe. Energia wykorzystywana do ich ładowania jest objęta 23-procentowym VAT-em i akcyzą w wysokości 5 zł/MWh, czyli 0,005 zł/kWh. Przy założonym zużyciu 3000 kWh rocznie oznacza to konkretne wpływy do systemu podatkowego.
W analizie VAT wyodrębniono z cen brutto. Zastosowano przelicznik 23/123 dla energii elektrycznej oraz 8/108 dla paliw. Wynik dla jednego samochodu wygląda następująco:
- Akcyza: średnio 967 zł rocznie dla auta spalinowego i 15 zł dla elektrycznego.
- VAT: średnio 483 zł dla auta spalinowego i 785 zł dla elektrycznego.
- Łącznie VAT i akcyza: 1450 zł dla auta spalinowego i 800 zł dla elektrycznego.
W przyjętym scenariuszu oznacza to około 650 zł niższych wpływów rocznie na każdy samochód elektryczny. Dla całej analizowanej floty ubytek wpływów z akcyzy wynosi około 145 mln zł. Wyższe wpływy z VAT od energii elektrycznej kompensują jednak około 46 mln zł tej różnicy.
W efekcie z samej akcyzy i VAT różnica wynosi około 100 mln zł rocznie.
Kolejne 55 mln zł mniej z opłat paliwowych
Na tym jednak wyliczenie się nie kończy. Samochody spalinowe generują również wpływy z opłaty paliwowej i opłaty emisyjnej, które są doliczane do ceny paliwa. W przypadku elektryków te daniny nie są pobierane w taki sam sposób.
Według przyjętego modelu różnica w tych opłatach wynosi około 55 mln zł rocznie. Pieniądze te zasilają fundusze, dlatego zostały oddzielone od wpływów z VAT i akcyzy trafiających do budżetu państwa.
Przeczytaj: Europa kupuje coraz więcej elektryków. Wzrost o 70 proc., a Polska daleko w tyle
Po zsumowaniu wszystkich analizowanych danin otrzymujemy około 154 mln zł niższych wpływów rocznie. Nie oznacza to, że państwo traci taką kwotę na każdym samochodzie elektrycznym ani że elektromobilność przynosi wyłącznie ujemny bilans finansowy. To porównanie konkretnych podatków i opłat przy założonym przebiegu, zużyciu energii oraz cenach paliw.
Obecna flota elektryków nie powoduje jeszcze poważnego problemu dla finansów publicznych. Jeśli jednak liczba takich samochodów będzie rosła, presja na zmianę sposobu opodatkowania transportu również może się zwiększać. W przyszłości część danin związanych dziś ze sprzedażą benzyny i diesla może wymagać zastąpienia innym mechanizmem.