Diesel po 10 zł to nie wszystko. Unimot ostrzega przed pustymi dystrybutorami
Diesel w Polsce zbliża się do granicy 10 zł za litr, ale wysoka cena może okazać się nie największym problemem. Po ataku na infrastrukturę Arabii Saudyjskiej wyłączono strategiczny rurociąg Wschód-Zachód, który pozwalał transportować ropę z pominięciem Cieśniny Ormuz.
Orlen zapewnia, że jego rafinerie pracują bez zakłóceń, jednak prezes Unimotu Adam Sikorski ostrzega przed możliwymi problemami z fizyczną dostępnością paliw.
Wyłączono strategiczny rurociąg w Arabii Saudyjskiej
Rurociąg Wschód-Zachód ma około 1200 km długości i jest jednym z najważniejszych elementów saudyjskiej infrastruktury naftowej. Pozwala transportować ropę z pól wydobywczych na wschodzie kraju do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym, omijając Cieśninę Ormuz. Jego przepustowość sięga kilku milionów baryłek dziennie.
Po atakach na infrastrukturę rurociąg został czasowo wyłączony. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy transport przez Cieśninę Ormuz jest poważnie ograniczony. Rynek musi więc szukać alternatywnych dróg dla części dostaw, co zwiększa presję na dostępne wolumeny ropy i paliw.
Orlen uspokaja, ale jego dostawy z Arabii Saudyjskiej są istotne
Orlen poinformował, że dostawy surowca do jego rafinerii odbywają się bez zakłóceń. Koncern podkreśla dywersyfikację kierunków dostaw oraz rozwój własnego wydobycia. Jednocześnie nie oznacza to pełnej niezależności od Bliskiego Wschodu.
Zobacz: Koniec dominacji diesla w Polsce? URE przewiduje zmianę na rynku paliw
Według Reutersa ropa z Arabii Saudyjskiej odpowiada za około 40 proc. dostaw Orlenu. Koncern aktywnie szuka więc alternatyw, m.in. na Morzu Północnym, w USA i Kazachstanie. Rafinerie nadal pracują normalnie, ale sytuacja wymaga szybkiego dostosowania struktury zakupów.
Unimot ostrzega: większym problemem może być dostępność paliwa
Adam Sikorski, prezes Unimotu, zwraca uwagę na inny scenariusz. Problemem może stać się nie tylko cena diesla, ale jego fizyczna dostępność. Jeżeli w innych państwach pojawią się niedobory, tamtejsi odbiorcy będą szukać ropy i paliw również na rynkach, z których zaopatrują się polskie firmy. To może zwiększyć konkurencję o dostępne dostawy.
W praktyce oznaczałoby to znacznie poważniejszą sytuację niż sam wzrost ceny przy dystrybutorze. Wysoka cena nie gwarantuje bowiem, że paliwo będzie dostępne w wystarczającej ilości. Na razie nie ma jednak informacji o niedoborach diesla na polskich stacjach.
Diesel może kosztować 10 zł za litr
Ryzyko problemów z dostępnością pojawia się w momencie, gdy ceny diesla już są bardzo wysokie. Prezes Unimotu wskazywał, że Polska jest blisko poziomu 10 zł za litr. Wyłączenie saudyjskiego rurociągu dodatkowo zwiększa presję na globalnym rynku ropy i paliw.
Skala dalszych podwyżek będzie zależała między innymi od tego, jak długo potrwa przerwa w działaniu rurociągu, jak szybko zostaną uruchomione alternatywne trasy oraz czy sytuacja wokół Cieśniny Ormuz zacznie się stabilizować. Analitycy ostrzegają, że przedłużające się zakłócenia mogą mocno ograniczyć światową podaż ropy.
Sprawdź: Tankują diesle olejem spożywczym. Rosnące ceny paliw napędzają nowy trend
Najważniejsze będzie to, czy rynek znajdzie alternatywne dostawy
Polski rynek na razie nie sygnalizuje problemów z bieżącym zaopatrzeniem stacji, a Orlen zapewnia o ciągłości dostaw do swoich rafinerii. Największym zagrożeniem jest jednak dalsze ograniczanie światowej podaży, które może jednocześnie podbijać ceny i zwiększać konkurencję o dostępne paliwa.
Dla kierowców oznacza to, że granica 10 zł za litr diesla nie jest jedynym scenariuszem, który trzeba brać pod uwagę. W przypadku przedłużenia kryzysu ważniejsze od samej ceny może stać się pytanie, czy paliwo będzie dostępne w wystarczającej ilości.