Diesel tańszy o 1,03 zł, benzyna o 1 zł. Minister uspokaja: paliwa nie zabraknie
Od poniedziałku kierowcy zapłacą za paliwo nawet o 1,03 zł mniej na litrze. Benzyna 95 ma kosztować maksymalnie 6,41 zł, benzyna 98 – 7,20 zł, a diesel – 7,37 zł za litr.
Przy tankowaniu 50 litrów oznacza to oszczędność do 51,50 zł. Rząd zapewnia jednocześnie, że mimo niższych cen na stacjach paliwa nie powinno zabraknąć.
Paliwo potanieje nawet o 1,03 zł za litr
Od poniedziałku benzyna i olej napędowy mają wyraźnie potanieć. Zgodnie z zapowiedzią ministra energii benzyna 95 będzie kosztować maksymalnie 6,41 zł za litr, benzyna 98 – 7,20 zł, a diesel – 7,37 zł.
W porównaniu z obecnymi cenami oznacza to obniżkę o 89 groszy na litrze w przypadku benzyny 95. Benzyna 98 potanieje dokładnie o 1 zł, natomiast cena oleju napędowego spadnie o 1,03 zł za litr.
Dla kierowcy, który zatankuje 50 litrów, różnica będzie wyglądać następująco:
- benzyna 95: 0,89 zł mniej na litrze, czyli 44,50 zł oszczędności,
- benzyna 98: 1 zł mniej na litrze, czyli 50 zł oszczędności,
- diesel: 1,03 zł mniej na litrze, czyli 51,50 zł oszczędności.
Tak duża obniżka będzie możliwa dzięki zmniejszeniu stawki VAT na benzynę i olej napędowy z 23 do 8 proc. Jednocześnie ponownie zacznie działać mechanizm maksymalnych cen paliw. Oznacza to, że podane kwoty będą limitami, których stacje nie będą mogły przekroczyć.
Sprawdź: Tankują diesle olejem spożywczym. Rosnące ceny paliw napędzają nowy trend
Czy paliwa może zabraknąć na stacjach?
Nowe zasady mają obowiązywać od 17 do 31 sierpnia. Rząd spodziewa się większego ruchu na stacjach, ale nie przewiduje problemów z dostępnością benzyny ani diesla.
Ministerstwo Energii zapewnia, że Polska ma zabezpieczone dostawy paliw odpowiednimi kontraktami. Resort nie planuje również uruchamiania rezerw strategicznych, ponieważ obecne zapasy i dostawy mają wystarczyć nawet przy zwiększonym popycie.
Niższe ceny mogą jednak przyciągnąć na polskie stacje kierowców z państw sąsiednich. Polska może stać się atrakcyjnym miejscem do tankowania dla kierowców z zagranicy, co zwiększy tzw. turystykę paliwową.
Minister energii ocenia jednak, że nawet większe zainteresowanie zagranicznych kierowców nie powinno zagrozić ciągłości dostaw. Kluczowe będzie utrzymanie odpowiedniej podaży przy jednoczesnym wzroście popytu.
Maksymalne ceny paliw będą wyliczane każdego dnia
Ministerstwo Energii ma publikować maksymalne ceny paliw na kolejny dzień roboczy. Limity będą wyliczane według określonego wzoru.
Punktem wyjścia będzie średnia cena hurtowa paliw w rafineriach. Do niej zostaną doliczone akcyza, opłata paliwowa, marża sprzedażowa wynosząca 30 groszy na litr oraz VAT w wysokości 8 proc.
Przestrzeganie limitów będzie kontrolować Krajowa Administracja Skarbowa. Stacje będą musiały stosować ustaloną maksymalną cenę i umieszczać ją również na pylonach.
Sprzedaż paliwa powyżej ustalonego limitu może skutkować karą sięgającą nawet 1 mln zł. Mechanizm ma więc nie tylko obniżyć ceny dla kierowców, ale również zapewnić, że obniżka rzeczywiście przełoży się na ceny przy dystrybutorach.
Przeczytaj: Narzekamy, ale przepłacamy – kto najwięcej traci na drogim paliwie?
Tańsze paliwo tylko do końca sierpnia
Obniżona stawka VAT oraz maksymalne ceny paliw mają obowiązywać tylko do 31 sierpnia. Na razie nie wiadomo, czy rząd zdecyduje się na przedłużenie programu.
Decyzja będzie zależeć między innymi od sytuacji na światowych rynkach paliw oraz kondycji budżetu państwa. Jeśli program pozostanie tylko czasowym rozwiązaniem, kierowcy powinni przygotować się na zmianę cen po jego zakończeniu.
Największym sprawdzianem dla systemu będzie jednak wzrost popytu. Niższe ceny mogą zwiększyć liczbę klientów na polskich stacjach, a dodatkowo przyciągnąć kierowców z zagranicy. Resort zapewnia, że dostawy są zabezpieczone i paliwa nie powinno zabraknąć.