Giganci motoryzacji naciskają na UE. Chcą dopłat za każdą wyprodukowaną baterię
Stellantis, Volkswagen i Mercedes domagają się dopłat liczonych za każdą wyprodukowaną kWh baterii. Sygnatariusze listu chcą, by wsparcie publiczne zależało od faktycznej produkcji, a nie tylko od decyzji inwestycyjnej.
W propozycji pojawiają się też stawki za każdy kilogram wodoru odnawialnego, za każdy wat modułów fotowoltaicznych i za każdy kilometr kabli wysokiego napięcia. Spór o art. 6.2 CISAF może przełożyć się na tempo i lokalizację kluczowych inwestycji w europejski łańcuch dostaw.
Giganci motoryzacji apelują do Komisji Europejskiej
Stellantis, Volkswagen Group i Mercedes-Benz wspólnie zwróciły się do Komisji Europejskiej z propozycją zmian w zasadach pomocy publicznej dla przemysłu. Do listu dołączyły także firmy technologiczne, inwestorzy, organizacje branżowe oraz Transport & Environment.
Dokument trafił do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen oraz wiceprzewodniczących Stéphane'a Séjourné i Teresy Ribery.
Sygnatariusze chcą zmiany zasad programu Clean Industrial Deal State Aid Framework (CISAF). Ich zdaniem obecny system wspiera przede wszystkim samą decyzję o inwestycji, a powinien premiować faktyczną produkcję.
Sprawdź: Niespodziewany zwrot. Używane elektryki drożeją, a diesle i benzyniaki tracą na wartości
Dopłaty za każdą wyprodukowaną baterię
Najważniejszy postulat jest prosty - wysokość wsparcia miałaby zależeć od rzeczywistej produkcji.
W przypadku ogniw do samochodów elektrycznych dopłaty byłyby naliczane za każdą wyprodukowaną kilowatogodzinę baterii. Podobny mechanizm miałby objąć także inne technologie:
- wodór odnawialny - za każdy wyprodukowany kilogram,
- moduły fotowoltaiczne i falowniki - za każdy wyprodukowany wat,
- kable wysokiego napięcia - za każdy wyprodukowany kilometr.
Zdaniem producentów taki system nagradzałby fabryki, które rzeczywiście uruchamiają produkcję i szybko zwiększają moce wytwórcze, zamiast wspierać wyłącznie sam proces inwestycyjny.
Dlaczego obecne przepisy nie wystarczają?
Obowiązujące ramy CISAF umożliwiają państwom członkowskim udzielanie pomocy publicznej projektom związanym z czystą energią, dekarbonizacją przemysłu i produkcją nowoczesnych technologii. Według producentów samochodów obecny model jest jednak zbyt mało przewidywalny przy wielomiliardowych inwestycjach.
Koncerny przekonują, że wsparcie powinno być powiązane z rzeczywistą skalą produkcji. Dzięki temu firmy mogłyby łatwiej planować rozwój nowych fabryk baterii oraz osiągać pełne wykorzystanie ich możliwości.
Chodzi nie tylko o baterie
Autorzy listu zwracają uwagę również na kwestie bezpieczeństwa europejskiego przemysłu. Proponują, aby wsparcie trafiało przede wszystkim do przedsiębiorstw posiadających znaczące zaplecze produkcyjne i zarządcze na terenie Unii Europejskiej.
Jednocześnie postulują wprowadzenie mechanizmów ograniczających wpływ podmiotów spoza UE na strategiczne inwestycje i spółki joint venture. Ma to pomóc w budowie silniejszego europejskiego łańcucha dostaw dla sektora elektromobilności.
Zobacz również: Co to jest SoH? Ranking trwałości baterii po 5 latach
Co mogą oznaczać nowe zasady?
Jeżeli Komisja Europejska zaakceptuje proponowane zmiany, sposób wspierania przemysłu może się wyraźnie zmienić. Zamiast jednorazowych dotacji na budowę zakładów większy nacisk zostałby położony na rzeczywistą produkcję.
To mogłoby zachęcić producentów do szybszego uruchamiania fabryk baterii i zwiększania mocy produkcyjnych w Europie. Jednocześnie państwa członkowskie zyskałyby nowe narzędzie do przyciągania inwestycji związanych z elektromobilnością.
Dyskusja wpisuje się w przygotowywany przez Komisję Europejską Electrification Action Plan, który ma określić kierunek rozwoju europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i produkcji baterii w najbliższych latach. Ostateczne decyzje mogą mieć istotny wpływ na tempo rozwoju elektromobilności oraz konkurencyjność europejskich producentów wobec firm z Chin i Stanów Zjednoczonych.