Koniec sprawdzania tablic przy rejestracji auta? Kierowcy zyskają prostsze zasady
Urzędnik ma ufać właścicielowi pojazdu i jego oświadczeniu o stanie tablic, bez fizycznej weryfikacji. Zmiana ma uprościć procedury przy zachowaniu dotychczasowego numeru rejestracyjnego i skrócić obsługę w wydziałach komunikacji. Rozporządzenie planowane na 10 czerwca pozostaje niepewne z powodu trwającej ścieżki legislacyjnej, a projekt przewiduje także przejście na e-Doręczenia przy rejestracji online.
Dziś kierowca, który chce zachować dotychczasowe tablice rejestracyjne po zakupie auta, musi liczyć się z możliwością ich fizycznej kontroli w urzędzie. Resort infrastruktury chce jednak uprościć cały proces i przenieść odpowiedzialność za ocenę stanu tablic na właściciela pojazdu. W praktyce urzędnik miałby opierać się wyłącznie na złożonym oświadczeniu, bez dodatkowej weryfikacji na miejscu.
Zmiana w praktyce: urzędnik będzie polegać na oświadczeniu właściciela
W praktyce to koniec jednej z najbardziej uciążliwych formalności przy zachowaniu tablic. Właściciel zamiast przynosić je do wydziału komunikacji złoży pisemne oświadczenie, że są czytelne, nieuszkodzone i nadają się do dalszego używania. Urzędnik oprze decyzję na tym oświadczeniu, a nie na bezpośredniej ocenie tablic przyniesionych przez petenta.
Zmiana dotyczy sytuacji, w której kierowca chce zatrzymać dotychczasowe oznaczenia przy rejestracji pojazdu. Do tej pory musiał spełnić dwa warunki: dobrej jakości tablice i naklejka legalizacyjna oraz zgodność tablic z aktualnym wzorem, czyli z unijnymi gwiazdkami. Z tego powodu nie dało się zachować czarnych tablic ani tych z flagą Polski. Teraz odpowiedzialność za potwierdzenie stanu przenosi się na oświadczenie właściciela.
Kiedy nowe rozporządzenie ma wejść w życie i jakie są niepewności
Formalnie projekt ma wejść w życie 10 czerwca, ale ten termin pozostaje niepewny. Materiał źródłowy wskazuje, że propozycja wciąż jest na etapie prac legislacyjnych i zbiera opinie, a przed nią nadal pełna ścieżka opiniodawcza. W praktyce data startu może się jeszcze przesunąć.
Mimo tej niepewności kierunek zmian wydaje się przesądzony. Ministerstwo Infrastruktury rezygnuje z obowiązku fizycznego pokazywania tablic w wydziale komunikacji przy zachowaniu ich dotychczasowego numeru. To wyraźne uproszczenie wobec obecnej praktyki, w której petent musi przynieść tablice do weryfikacji.
Zobacz także: Polacy kupują auta inaczej niż kiedyś. Liczy się kalkulacja, nie prestiż
Projekt nie obejmuje jednak wszystkich kompletów tablic. Zachować będzie można tylko tablice czytelne, nieuszkodzone i zgodne z aktualnym wzorem, czyli z unijnymi gwiazdkami. W praktyce utrzymuje to obecne zasady wobec starszych zestawów, takich jak czarne tablice czy tablice z flagą Polski, których nadal nie da się zachować.
Dodatkowo rozporządzenie porządkuje obieg dokumentów przy rejestracji online. Przy wniosku składanym przez internet przewidziano przejście na e-Doręczenia, co wpisuje się w szerszy kierunek cyfryzacji tej procedury. Rejestracja przez mObywatela pozostaje na dalszym planie, bo do tego rozwiązania droga jest jeszcze długa.
Jak wyglądała dotychczasowa procedura: pokaz tablic i naklejka legalizacyjna
Dotychczas procedura była znacznie mniej wygodna, niż sugeruje współczesny system rejestracji. Jeśli właściciel chciał zachować dotychczasowe tablice, musiał udać się do wydziału komunikacji i fizycznie je przedstawić urzędnikowi. Na tej podstawie pracownik oceniał, czy są czytelne, nieuszkodzone i nadają się do dalszego użytku.
Znaczenie miała także zgodność z aktualnym wzorem. Zachować można było tylko tablice z unijnymi gwiazdkami. Czarne tablice oraz tablice z flagą Polski nie spełniały tego warunku, nawet jeśli technicznie pozostawały w dobrym stanie.
Cały mechanizm opierał się na osobistej weryfikacji w urzędzie i kończył się zalegalizowaniem tablic, za które trzeba było zapłacić. Taki relikt utrzymywał się mimo cyfryzacji i dostępności usług online. Projekt upraszcza ten etap i zastępuje oględziny oświadczeniem właściciela pojazdu.
Konsekwencje dla kierowców i urzędów — szybciej, ale z ryzykiem nadużyć
Dla kierowców zmiana oznacza mniej biegania z tablicami po urzędach i prostszą ścieżkę przy zachowaniu dotychczasowych numerów rejestracyjnych. Jeśli projekt wejdzie w życie, wydział komunikacji nie będzie już oceniał stanu tablic naocznie, lecz oprze się wyłącznie na oświadczeniu właściciela. Cała procedura powinna się dzięki temu skrócić i uprościć.
Dla administracji to również odciążenie. Znika anachroniczny element obsługi, który w czasach cyfryzacji wyglądał jak relikt sprzed lat. Zamiast fizycznej weryfikacji tablic i wydawania naklejki legalizacyjnej urzędnik przyjmie deklarację petenta, co ograniczy liczbę czynności i przyspieszy obieg spraw.
Ryzyko jednak nie znika całkowicie. Skoro decyzja ma opierać się na oświadczeniu właściciela, system w teorii staje się bardziej podatny na nadużycia. Projekt zbiera pozytywne opinie, lecz termin 10 czerwca wygląda ambitnie, bo przed przepisami nadal pozostaje pełna ścieżka opiniodawcza.
Rejestracja online i e-Doręczenia. Jakie kolejne zmiany zapowiada Ministerstwo
Ministerstwo Infrastruktury nie zatrzymuje się na jednym ułatwieniu. Projekt rozporządzenia przewiduje także przejście na e-Doręczenia przy składaniu wniosku o rejestrację przez internet. To logiczny krok, bo skoro część spraw załatwimy zdalnie, urzędowa korespondencja powinna trafić do cyfrowego obiegu.
Zmiana wpisuje się w szerszy trend porządkowania procedur rejestracyjnych, które przez lata pozostawały zaskakująco papierowe. Z jednej strony kierowcy mogą pozostawić poprzednie tablice rejestracyjne, z drugiej wciąż musieli przychodzić do urzędu tylko po to, by urzędnik sprawdził ich stan. Teraz ten etap ma zniknąć, a cała procedura ma oprzeć się na oświadczeniu właściciela pojazdu.
Przeczytaj: Ostatnie dni na redukcję punktów karnych. WORD-y pękają w szwach
W praktyce to mniej wizyt w wydziale komunikacji i mniej punktów, na których sprawa mogła się zatrzymać. Cyfryzacja rejestracji nie jest jednak domknięta. Materiał wskazuje dalszy kierunek: możliwość rejestracji pojazdu przez mObywatela, do której droga wciąż jest długa.
Na razie najbliżej wejścia w życie pozostaje zmiana dotycząca tablic i oświadczenia właściciela. Termin 10 czerwca brzmi ambitnie i optymistycznie, bo projekt wciąż przechodzi ścieżkę opiniodawczą. Kierunek zmian jest jednak czytelny: mniej uznaniowości po stronie urzędu, więcej odpowiedzialności po stronie właściciela i większy udział narzędzi cyfrowych w rejestracji pojazdów.
To dopiero początek zmian, które mogą przyspieszyć rejestrację i odciążyć wydziały komunikacji, ale też stawiają nowe wymagania dotyczące odpowiedzialności właściciela pojazdu. Praktyka pokaże, czy uproszczenie formalności nie otworzy drogi do nadużyć, czy też przyniesie realną ulgę dla kierowców i urzędników.