Miał być rywalem Bugatti, ale nic z tego. Dreame kończy projekt samochodu
Dreame w ciągu zaledwie roku przeszło drogę od producenta odkurzaczy do firmy zapowiadającej elektryczny hipersamochód z napędem rakietowym. Projekt miał rzucić wyzwanie Bugatti, a pierwszy seryjny egzemplarz miał pojawić się już w 2027 roku.
W szczytowym momencie nad samochodem pracowało blisko 1000 osób. Dziś zostało ich zaledwie kilkadziesiąt i zajmują się przede wszystkim zamknięciem całego przedsięwzięcia.
Dreame chciało rzucić wyzwanie Bugatti
Dreame oficjalnie ujawniło swoje motoryzacyjne ambicje pod koniec sierpnia ubiegłego roku. Producent odkurzaczy i robotów sprzątających poinformował wtedy, że pracuje nad ultraluksusowym samochodem elektrycznym. Firma od początku celowała w najwyższy segment i jako punkt odniesienia wskazywała Bugatti.
Pierwsze wizualizacje szybko wzbudziły jednak kontrowersje. Samochód przypominał Bugatti Chirona nie tylko proporcjami. Podobna linia boczna, kształt kabiny i ogólna forma nadwozia sprawiały wrażenie, jakby znany projekt otrzymał nowe detale.
Za ambitnym projektem szybko zaczęła rosnąć kadra. Dreame zatrudniało inżynierów z doświadczeniem w branży motoryzacyjnej, oferując im wysokie wynagrodzenia i stanowiska przy nowym przedsięwzięciu. W szczytowym momencie przy projekcie pracowało blisko 1000 osób.
Przeczytaj: Chińczycy pokazali supersamochód z 1604 KM. Ładowanie trwa tylko 9 minut
Firma rozważała również uruchomienie produkcji w Europie. Dreame prowadziło rozmowy dotyczące potencjalnej fabryki w Brandenburgii, niedaleko zakładu Tesli w Grünheide. Niemieckie władze regionalne potwierdzały zainteresowanie inwestycją, a producent zakładał rozpoczęcie sprzedaży pierwszego seryjnego samochodu w 2027 roku.
Potem Dreame pokazało samochód z rakietami
Na początku 2026 roku firma zaczęła prezentować fizyczne samochody. Podczas targów CES pokazała sportowy model, a kilka miesięcy później na salonie samochodowym w Pekinie zaprezentowała kolejne projekty. Jednym z nich była Nebula NEXT 01.
Już standardowa wersja miała imponować osiągami. Dreame deklarowało około 1900 KM i przyspieszenie od 0 do 100 km/h w około 1,8 sekundy. Na tym jednak ambicje firmy się nie skończyły.
W kwietniu, podczas wydarzenia w San Francisco, pokazano Nebulę NEXT 01 JET Edition. Dreame dodało do samochodu dwa silniki rakietowe na paliwo stałe, które miały zapewniać łącznie 100 kN ciągu. Według deklaracji producenta rozwiązanie miało skrócić przyspieszenie od 0 do 100 km/h do zaledwie 0,9 sekundy.
Na papierze samochód prezentował się równie spektakularnie także pod względem technologii. Dreame zapowiadało akumulator ze stałym elektrolitem o gęstości energii przekraczającej 450 Wh/kg oraz zasięg ponad 550 km. Wśród wyposażenia wymieniano również układy steer-by-wire i brake-by-wire, zaawansowane zawieszenie, LiDAR oraz rozwiązania przygotowane z myślą o autonomicznej jeździe poziomu 4.
Pokazowy samochód mógł być tylko makietą
Wątpliwości pojawiły się jednak wokół tego, na ile prezentowane samochody były rzeczywiście działającymi prototypami. Według informacji CarNewsChina, opartych między innymi na relacjach byłych pracowników projektu, jeden z pokazowych samochodów nie miał kompletnego podwozia ani działającego układu napędowego.
Pojazd miał być w praktyce makietą przemieszczaną podczas prezentacji za pomocą zdalnego sterowania. Jeżeli te informacje są prawdziwe, droga od efektownego samochodu prezentowanego na targach do seryjnego hipersamochodu osiągającego 100 km/h w 0,9 sekundy była znacznie dłuższa, niż sugerowały materiały Dreame.
Byli pracownicy przedstawiali również krytyczny obraz organizacji projektu. Według ich relacji firma szybko rozbudowywała zespół i przyciągała specjalistów wysokimi wynagrodzeniami, jednocześnie skupiając część wysiłków na pozyskiwaniu kolejnych rund finansowania.
Z prawie 1000 pracowników zostało kilkadziesiąt osób
Pierwsze większe redukcje zatrudnienia miały rozpocząć się w maju 2026 roku. Później z projektu odchodzili kolejni pracownicy i menedżerowie. Według informacji cytowanych przez Reutersa zespół, który w szczytowym momencie liczył blisko 1000 osób, został zredukowany do zaledwie kilkudziesięciu.
Pozostali pracownicy zajmują się przede wszystkim rozliczeniami z dostawcami, kwestiami prawnymi oraz wygaszaniem spółek związanych z działalnością samochodową.
Dreame oficjalnie kończy motoryzacyjny projekt
Dreame potwierdziło Reutersowi zmianę strategii. Firma nie zamierza kontynuować projektu samochodowego jako niezależnej działalności. Producent tłumaczy decyzję długim procesem rozwoju samochodów, ogromną skalą koniecznych inwestycji oraz rosnącą konkurencją na rynku motoryzacyjnym.
Projekt nie dotarł do etapu seryjnej produkcji, dlatego Dreame nie musiało jeszcze ponosić największych wydatków związanych z uruchomieniem własnych zakładów. Według firmy zakończenie działalności motoryzacyjnej nie powinno więc znacząco wpłynąć na kondycję finansową całego przedsiębiorstwa.
Sprawdź: Spyker wraca z wyjątkowym supersamochodem. Ma V8 o mocy 800 KM i manualną skrzynię
Część technologii, własności intelektualnej i kompetencji zgromadzonych podczas prac nad samochodem ma zostać wykorzystana w innych obszarach działalności. Dreame chce koncentrować się między innymi na inteligentnym domu, robotyce, smart mobility oraz urządzeniach wykorzystujących sztuczną inteligencję.
Historia motoryzacyjnego projektu Dreame pokazuje, jak duża jest różnica między efektowną prezentacją a przygotowaniem samochodu do seryjnej produkcji. Firma w krótkim czasie przeszła od ambitnych zapowiedzi rywalizacji z Bugatti do całkowitego wygaszenia projektu. Technologie opracowane podczas tego eksperymentu mogą jeszcze znaleźć zastosowanie w innych branżach, ale motoryzacyjny sen Dreame właśnie się kończy.