Nie masz własnej ładowarki? Elektryk i tak może być tańszy od benzyny
Brak garażu i własnego wallboksa nie musi oznaczać droższej jazdy samochodem elektrycznym. Według raportu ICCT w 2025 r. kierowca korzystający wyłącznie z publicznych ładowarek wydawał w Unii Europejskiej około 10,5 euro na 100 km.
W przypadku porównywalnego auta benzynowego było to około 11 euro. W Polsce różnica może być jeszcze większa.
Elektryk ładowany z publicznej sieci może być tańszy od benzyniaka
Z danych ICCT wynika, że w 2025 r. przejechanie 100 km kompaktowym samochodem elektrycznym ładowanym wyłącznie z publicznych stacji kosztowało w Unii Europejskiej około 10,5 euro. Dla porównywalnego auta benzynowego koszt wynosił około 11 euro.
Różnica nie jest więc ogromna, ale pokazuje, że brak własnej ładowarki nie przekreśla opłacalności samochodu elektrycznego. Wiele zależy jednak od tego, z jakiego rodzaju publicznej stacji korzystamy.
Zobacz: Elektryki mają przewagę nad benzyniakami. Ale nie w każdym przypadku
W Polsce najlepiej wypada publiczne ładowanie AC
Polskie wyliczenia oparte na cenach ładowania z sierpnia 2026 r. pokazują jeszcze wyraźniejszą różnicę. Kompaktowy elektryk potrzebował około 30,65 zł na 100 km przy korzystaniu z publicznego AC. Dla porównania samochód na benzynę Pb95 kosztował około 43,40 zł na 100 km.
W przypadku ładowania prądem stałym przewaga elektryka szybko się zmniejsza. Przy stacjach DC o mocy poniżej 150 kW koszt wynosił około 40,13 zł na 100 km, a przy szybkich ładowarkach HPC powyżej 150 kW – około 41,40 zł.
Oznacza to, że na publicznym AC elektryk był tańszy od benzyniaka o około 12,75 zł na każde 100 km. Przy HPC różnica spadała już do około 2 zł.
Szybka ładowarka nie zawsze oznacza najniższy koszt
Wysoka moc ładowania przede wszystkim skraca czas postoju. Nie musi jednak oznaczać niższego rachunku. Przy przyjętych założeniach najtańsze dla kierowcy było publiczne AC, natomiast korzystanie z szybkich ładowarek oznaczało koszt zbliżony do jazdy samochodem benzynowym.
Przykładowo przy cenie 2,62 zł/kWh i zużyciu 15,8 kWh na 100 km koszt energii wynosi około 41,40 zł. Jeżeli zużycie wzrośnie do 20 kWh na 100 km, rachunek rośnie już do 52,40 zł. Dlatego znaczenie mają nie tylko stawki operatora, ale również efektywność konkretnego samochodu.
W przypadku SUV-ów elektryk ma większą przewagę
Różnice są jeszcze bardziej widoczne w przypadku większych samochodów. Wyższe spalanie benzynowych SUV-ów i crossoverów sprawia, że elektryczny odpowiednik może pozostać tańszy nawet przy korzystaniu z szybkich ładowarek.
Według analizowanych założeń średni SUV lub crossover na benzynę kosztował około 55,80 zł na 100 km. Elektryczny odpowiednik potrzebował około 30,85 zł przy AC, 40,39 zł przy DC poniżej 150 kW i 41,66 zł przy HPC.
LPG nadal wygrywa kosztami jazdy
Samochód elektryczny nie jest jednak najtańszym rozwiązaniem w każdym przypadku. W analizowanym zestawieniu LPG pozostawało bezkonkurencyjne pod względem kosztu przejazdu. Kompaktowe auto z takim napędem potrzebowało około 22,70 zł na 100 km.
Trzeba przy tym pamiętać, że porównanie ma charakter orientacyjny. Analiza obejmuje popularne modele o mocy 100–150 KM, a w przypadku LPG nie uwzględniono dodatkowej benzyny zużywanej m.in. podczas rozruchu.
Przeczytaj: Nowe auta sprzedają się coraz lepiej. Elektryki zaliczyły potężny spadek
Brak wallboksa nie musi być problemem
Publiczne ładowanie nie daje jednej odpowiedzi na pytanie o opłacalność samochodu elektrycznego. Dla kompaktu najbardziej korzystne pod względem kosztów jest AC, podczas gdy szybkie DC i HPC zapewniają przede wszystkim krótszy czas ładowania.
W praktyce kierowca bez własnego garażu i wallboksa nadal może jeździć elektrykiem taniej niż porównywalnym samochodem benzynowym. Największą różnicę robi jednak wybór ładowarki, zużycie energii i segment auta. W przypadku większych SUV-ów przewaga napędu elektrycznego nad benzynowym może być szczególnie wyraźna.