Nowe fotoradary AI wyłapią kierowców w sekundę. Jeden błąd kosztuje ponad 1700 zł
Jeden przejazd obok nowego fotoradaru AI w Europie może kosztować kierowcę aż 405 euro, czyli ponad 1700 zł. Urządzenia oparte na sztucznej inteligencji jednocześnie wychwytują kilka wykroczeń od prędkości po korzystanie z telefonu i niezapięte pasy i sumują kary, zanim kierowca opuści pole widzenia kamery.
Najdalej w tym kierunku poszły Francja i Hiszpania, które testują i wdrażają systemy skanujące przestrzeń setkami metrów. To wyraźnie zaostrza zasady kontroli ruchu na drogach.
Nowe fotoradary AI widzą znacznie więcej niż prędkość
Jeszcze niedawno fotoradar kojarzył się głównie z pomiarem prędkości. Dziś w części Europy zaczynają działać systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję, które analizują całe zachowanie kierowcy. Potrafią wykryć jednocześnie przekroczenie prędkości, korzystanie z telefonu, brak zapiętych pasów bezpieczeństwa czy zbyt mały odstęp od poprzedzającego pojazdu.
To oznacza, że jeden przejazd obok urządzenia może zakończyć się nie jednym, ale kilkoma mandatami. W niektórych krajach łączna kara może sięgnąć nawet 405 euro, czyli ponad 1700 zł.
Jeden błąd może oznaczać kilka mandatów
Największa zmiana polega na tym, że nowoczesne systemy nie skupiają się już wyłącznie na prędkości. Kamery i algorytmy analizują cały obraz sytuacji na drodze.
Jeżeli kierowca jedzie za szybko, trzyma telefon w dłoni i nie ma zapiętych pasów, każde z tych wykroczeń traktowane jest osobno. W efekcie zamiast jednego mandatu może otrzymać kilka kar naliczonych podczas jednego przejazdu obok urządzenia.
To zupełnie inne podejście niż w przypadku klasycznych fotoradarów, które rejestrowały wyłącznie przekroczenie dozwolonej prędkości.
Sprawdź: Mandaty 2026: fotoradar, odcinkowy pomiar i ręczne kontrole. Jak działa „tolerancja” policji?
LiDAR i kamery 3D obserwują całą drogę
Nowa generacja urządzeń korzysta z technologii, które jeszcze kilka lat temu kojarzyły się głównie z samochodami autonomicznymi.
Systemy wyposażone w LiDAR tworzą trójwymiarowy obraz otoczenia i potrafią śledzić jednocześnie kilka pojazdów. Z kolei rozwiązania takie jak Mesta Fusion 2 łączą radar dopplerowski z kamerą o rozdzielczości 36 Mpix, dzięki czemu analizują nie tylko prędkość, ale także zachowanie kierowcy.
W praktyce fotoradar przestaje być pojedynczym punktem pomiarowym, a staje się systemem monitorującym cały fragment drogi.
Francja i Hiszpania inwestują miliony euro
Najbardziej zaawansowane wdrożenia można dziś znaleźć we Francji i Hiszpanii.
Hiszpański system Velolaser kontroluje ruch w obu kierunkach i wykrywa wykroczenia nawet z odległości 200 metrów. Francja z kolei przeznaczyła 46 mln euro na modernizację sieci fotoradarów. Do 2030 roku liczba urządzeń ma wzrosnąć z około 4000 do 4160.
Nowe systemy mają stopniowo przejmować zadania, które wcześniej wymagały obecności patrolu drogowego.
A co z Polską?
Polskie służby również korzystają z nowoczesnych urządzeń, takich jak Fusion RN czy TraffiStar. Technologicznie nie odstają one od rozwiązań stosowanych na Zachodzie.
Kluczowa różnica dotyczy jednak przepisów. Obecnie automatyczne mandaty mogą być wystawiane przede wszystkim za przekroczenie prędkości. Nawet jeśli urządzenie zarejestruje korzystanie z telefonu lub brak pasów bezpieczeństwa, nie oznacza to automatycznego nałożenia kary w takim zakresie, jak ma to miejsce we Francji czy Hiszpanii.
Przeczytaj: CANARD uruchomił nowe fotoradary. Mandaty posypią się na dwóch ważnych trasach
Kontrola kierowców wchodzi w nową erę
Rozwój fotoradarów AI pokazuje, że przyszłość kontroli drogowej nie będzie opierała się wyłącznie na pomiarze prędkości. Coraz większe znaczenie zyskuje analiza całego zachowania kierowcy.
Dla zmotoryzowanych oznacza to jedno - na europejskich drogach coraz trudniej będzie liczyć na to, że kamera zwraca uwagę tylko na wskazanie licznika. Nowoczesne systemy potrafią ocenić znacznie więcej, a koszt kilku jednoczesnych wykroczeń może być bardzo dotkliwy.