Polska wypada lepiej niż Niemcy. Dane pokazują mniej naruszeń nowych przepisów paliwowych
Polska ma ponad trzykrotnie mniej naruszeń nowych przepisów paliwowych niż Niemcy — 5,7% wobec 19,7% wśród stacji skontrolowanych między 31 marca a 11 maja.
Różnica wynika z dwóch odmiennych rozwiązań: niemieckiego Kraftstoffpreisanpassungsgesetz (KPAnG) obowiązującego od 1 kwietnia 2026 oraz polskiego pakietu CPN wprowadzonego 31 marca 2026. Warszawa postawiła na twardy sufit cenowy i kary do 1 000 000 zł, a Berlin na ograniczenie rytmu podwyżek z grzywną do 100 000 euro. KAS sprawdził 7 762 stacje w Polsce, podczas gdy Mehr-Tanken analizował dane z 15 240 punktów za Odrą.
Mniej naruszeń, ale system wciąż testowany
Polska i Niemcy wprowadziły w 2026 roku dwa zupełnie różne modele regulacji cen paliw, odpowiadając na gwałtowny wzrost kosztów ropy po globalnych zawirowaniach na rynku. Choć cel był podobny – stabilizacja cen i ochrona kierowców – zastosowane narzędzia znacząco się różnią.
W Niemczech postawiono na ograniczenie dynamiki zmian cen, w Polsce na sztywny limit maksymalnej ceny paliw.
Dwa różne modele: CPN w Polsce i Kraftstoffpaket w Niemczech
Niemiecki Bundestag przyjął 26 marca 2026 roku pakiet Kraftstoffmaßnahmenpaket, który wszedł w życie 1 kwietnia. Kluczowa zasada jest prosta: stacje mogą podnosić ceny tylko raz dziennie, dokładnie o 12:00, natomiast obniżki mogą być wprowadzane w dowolnym momencie. Za złamanie przepisów grożą kary sięgające 100 tys. euro.
Polska poszła dalej. Program CPN, obowiązujący od 31 marca 2026 roku, wprowadza dzienne maksymalne ceny benzyny 95, 98 i diesla. Limit wyliczany jest na podstawie średniej hurtowej pięciu największych dostawców, powiększonej o podatki i marżę 0,30 zł/l, przy obniżonym VAT do 8 proc. Stacje nie mogą przekroczyć ustalonej ceny ani o grosz, a kara może wynieść nawet 1 mln zł.
Zobacz: Globalne zapasy ropy najniższe od 8 lat. Ataki Iranu podbijają ceny
Polska kontroluje więcej stacji i ma niższy odsetek naruszeń
Z danych Krajowej Administracji Skarbowej wynika, że w Polsce system działa relatywnie skutecznie. W okresie od 31 marca do 11 maja 2026 roku skontrolowano 7 762 stacje paliw, a nieprawidłowości wykryto na 439 z nich, czyli 5,7 proc.
Dla porównania w Niemczech – według danych z kontroli 15 240 stacji – naruszenia odnotowano na 19,7 proc. punktów. Oznacza to ponad trzykrotnie wyższy odsetek niż w Polsce.
Różnice nie wynikają jednak wyłącznie z dyscypliny rynku. W Niemczech system dopuszcza jedną podwyżkę dziennie, natomiast w Polsce obowiązuje twardy limit ceny maksymalnej, co znacząco zmienia sposób działania stacji paliw.
Niemcy: większa przewidywalność, ale nie pełna skuteczność
Niemieckie przepisy miały uporządkować rynek, który wcześniej charakteryzował się nawet kilkunastoma zmianami cen dziennie. Efekt jest częściowy – ceny stały się bardziej przewidywalne, ale problem nie zniknął.
ADAC wskazuje, że rynek dostosował się do nowych zasad poprzez skumulowane podwyżki o godzinie 12:00. W praktyce oznacza to, że zamiast wielu zmian w ciągu dnia pojawia się jedna, często wyraźniejsza korekta w górę.
Dane z kontroli pokazują też zróżnicowanie regionalne. W Bawarii odsetek naruszeń sięgał 25,6 proc., podczas gdy w Berlinie wynosił 8,2 proc. Łącznie niemieckie instytucje odnotowały około 17 tys. przypadków złamania przepisów w analizowanym okresie.
Polska egzekwuje ceny w modelu dziennych limitów
Polski system działa inaczej – każdy dzień roboczy przynosi oficjalny maksymalny poziom cen paliw. Stacje nie mogą go przekroczyć, niezależnie od sytuacji rynkowej.
W efekcie mechanizm jest bardziej restrykcyjny, ale też prostszy do egzekwowania w teorii. Kontrole KAS pokazują, że większość stacji stosuje się do przepisów, choć postępowania administracyjne nadal trwają, a ostateczne decyzje karne nie zostały jeszcze wydane.
Sprawdź: Mandaty za prędkość w Polsce i Niemczech. Różnice mogą zdziwić
Co oznaczają te dane dla kierowców?
Zestawienie Polski i Niemiec pokazuje dwa różne podejścia do kontroli rynku paliw: regulację częstotliwości zmian cen oraz bezpośrednie ustalanie maksymalnej stawki.
W obu przypadkach problemem pozostaje nie tylko sama konstrukcja prawa, ale też jego egzekucja i tempo reakcji administracji. Dane na dziś wskazują, że Polska ma niższy odsetek naruszeń, jednak pełny obraz skuteczności regulacji dopiero się kształtuje.
To dopiero początek testu dla obu systemów – a ostateczne wnioski będzie można wyciągnąć dopiero po stabilizacji rynku i zakończeniu programu CPN.