Ponad 650 tys. samochodów z problemami. Stellantis rozpoczął dużą akcję naprawczą
Ponad 650 tys. samochodów marek Stellantis w Europie zostało wezwanych do serwisu - największa część tej akcji to ponad 612 tys. egzemplarzy Peugeota 208. Na liście znalazły się też modele Citroena, Fiata, Opla oraz ponad 33 tys. egzemplarzy Alfa Romeo Tonale, które mogą mieć poważne problemy z silnikiem.
Dodatkowo auta dostawcze wymagają aktualizacji systemów współpracujących z europejskim systemem nawigacji Galileo i inteligentnym ogranicznikiem prędkości. Skala i różnorodność usterek stawiają koncern pod presją w momencie, gdy wciąż odczuwa on skutki afer związanych z silnikami PureTech i poduszkami Takata.
PONAD 650 TYS. AUT STELLANTIS WRACA DO SERWISÓW W EUROPIE
Stellantis rozpoczął jedną z największych akcji serwisowych ostatnich miesięcy w Europie. Łącznie do warsztatów może trafić ponad 650 tys. samochodów marek należących do grupy. Największą część kampanii stanowi Peugeot 208, ale wezwania dotyczą również modeli Citroën, Fiat, Opel i Alfa Romeo Tonale.
Skala operacji pokazuje, że koncern równocześnie mierzy się z kilkoma różnymi problemami technicznymi — od kwestii homologacyjnych po ryzyko poważnych uszkodzeń silnika.
PEUGEOT 208: PONAD 612 TYS. AUT Z PROBLEMEM KLAKSONU
Największa akcja dotyczy Peugeot 208 z lat 2019-2022. Do serwisów wezwano ponad 612 tys. egzemplarzy, ponieważ klakson nie spełnia unijnych wymogów dotyczących głośności sygnału dźwiękowego.
Choć problem wydaje się niewielki, przepisy homologacyjne w Europie są bardzo restrykcyjne. Zbyt cichy sygnał oznacza konieczność przeprowadzenia kampanii naprawczej na ogromną skalę.
Dla Stellantis to logistyczne wyzwanie, bo Peugeot 208 pozostaje jednym z najważniejszych modeli koncernu na europejskim rynku. Nawet drobna usterka w tak popularnym aucie oznacza ogromne koszty obsługi serwisowej i dodatkową presję na sieć.
Sprawdź: Stellantis zmienia kurs. Neutralność klimatyczna odsunięta o 12 lat
ALFA ROMEO TONALE: RYZYKO USZKODZENIA SILNIKA I POŻARU
Znacznie poważniejszy charakter ma akcja dotycząca Alfa Romeo Tonale. Według niemieckich służb bezpieczeństwa problem może dotyczyć ponad 33 tys. egzemplarzy SUV-a.
Źródłem zagrożenia mają być korbowody, których deformacja może doprowadzić do uszkodzenia jednostki napędowej. W skrajnych przypadkach istnieje ryzyko przegrzania silnika, a nawet pożaru podczas jazdy.
To już problem nie tylko kosztowy, ale przede wszystkim wizerunkowy i bezpieczeństwa. Właściciele aut objętych akcją powinni jak najszybciej zgłosić się do serwisu, bo producent traktuje sprawę priorytetowo.
DOSTAWCZE MODELE STELLANTIS TEŻ TRAFIĄ DO SERWISÓW
Kolejna część kampanii obejmuje samochody dostawcze marek Citroën, Fiat, Peugeot i Opel.
Tym razem chodzi o aktualizację systemów związanych z europejskim systemem nawigacji Galileo oraz inteligentnym ogranicznikiem prędkości. To nie klasyczna awaria mechaniczna, lecz konieczność dostosowania elektroniki pojazdów do obowiązujących wymogów.
Dla klientów flotowych oznacza to jednak dodatkowe postoje i wizyty serwisowe, które bezpośrednio wpływają na organizację pracy samochodów użytkowych.
Przeczytaj: Stellantis kończy erę klonów. Marki odzyskają własny charakter i styl
STELLANTIS POD CORAZ WIĘKSZĄ PRESJĄ
Nowa kampania pojawia się w trudnym momencie dla Stellantis. Koncern nadal zmaga się ze skutkami problemów związanych z silnikami PureTech oraz ogromnymi akcjami wymiany poduszek powietrznych Takata.
Każde kolejne wezwanie do serwisów zwiększa koszty obsługi posprzedażowej i wywołuje dodatkową presję na wizerunek marek należących do grupy. Szczególnie niebezpieczne są przypadki związane z potencjalnym ryzykiem pożaru lub uszkodzenia silnika, bo takie komunikaty mocno wpływają na zaufanie klientów.
Dla Stellantis najbliższe miesiące będą testem skuteczności serwisów i komunikacji z właścicielami aut. Przy tak dużej liczbie pojazdów tempo działania i sprawna organizacja mogą okazać się równie ważne jak sama naprawa problemów technicznych.