Przegląd auta po nowemu. Diagnosta sprawdzi elektronikę, DPF i emisję spalin
Przyszły przegląd samochodu może być znacznie bardziej szczegółowy niż obecnie. Diagnosta ma sprawdzać nie tylko hamulce, zawieszenie czy oświetlenie, lecz także działanie fabrycznych systemów elektronicznych i poziom emisji spalin.
Pod lupę mogą trafić m.in. start-stop, asystenci kierowcy, filtr DPF, emisja NOx i cząstek stałych oraz dane zapisane w komputerze auta.
Wyłączone systemy mogą stać się problemem na przeglądzie
Elektronika samochodu może stać się jednym z ważniejszych elementów przyszłego badania technicznego. Unijne propozycje zakładają rozszerzenie kontroli o systemy odpowiadające za bezpieczeństwo i ograniczanie emisji.
Diagnosta miałby sprawdzać m.in. system start-stop, automatyczne hamowanie awaryjne, asystenta utrzymania pasa ruchu, system ostrzegania o przekroczeniu prędkości oraz tempomat. Kontrola ma obejmować nie tylko ich sprawność, lecz także ewentualną ingerencję w oprogramowanie pojazdu.
Szczególnie interesujący może być przypadek systemu start-stop. Wielu kierowców dezaktywuje tę funkcję po uruchomieniu silnika, ponieważ nie chce automatycznego wyłączania jednostki podczas postoju. Obecnie samo wyłączenie systemu nie przesądza o wyniku badania, ale przyszłe przepisy mogą pozwolić na wykrywanie trwałej ingerencji w jego działanie.
Przeczytaj: SKP bez nowych mierników w 2026 roku. Decyzja już zapadła
Do sprawdzania funkcji elektronicznych potrzebne będą odpowiednie urządzenia diagnostyczne i oprogramowanie. Większe znaczenie może zyskać diagnostyka OBD oraz dane zapisane w komputerze samochodu. Oznacza to, że stan techniczny auta będzie oceniany nie tylko na podstawie oględzin podzespołów, lecz także informacji dostępnych w jego elektronice.
Na przeglądzie dokładniej sprawdzą emisję spalin
Zmiany mają dotyczyć również kontroli emisji. Komisja Europejska chce skuteczniej wykrywać samochody, które w rzeczywistych warunkach emitują więcej zanieczyszczeń, niż wynikałoby to z ich parametrów homologacyjnych.
Szczególne znaczenie mają mieć pomiary cząstek stałych oraz tlenków azotu, czyli NOx. Takie badania mogą pomóc wykrywać m.in. samochody z usuniętym filtrem DPF oraz pojazdy z niesprawnym układem oczyszczania spalin.
W praktyce większe konsekwencje mogą dotknąć właścicieli starszych diesli, w których zmodyfikowano układ wydechowy lub oprogramowanie silnika. Samochód może być sprawny mechanicznie, a jednocześnie nie spełniać wymagań dotyczących emisji.
Planowane rozwiązania mogą również pozwolić na sprawdzenie, czy samochód jest objęty akcją serwisową producenta dotyczącą usterki mogącej wpływać na bezpieczeństwo. Informacja ta byłaby dodatkowym elementem oceny pojazdu podczas badania.
Diagnosta może sprawdzić dane zapisane w samochodzie
Jednym ze źródeł dodatkowych informacji może być system OBFCM. Producenci obowiązkowo stosują go w nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej od 2021 r. System gromadzi m.in. dane dotyczące zużycia paliwa, przebiegu oraz sposobu wykorzystywania napędu w samochodach zelektryfikowanych.
Odczyt takich informacji może pozwolić na lepszą ocenę rzeczywistego sposobu eksploatacji samochodu. Planowane przepisy zakładają wyposażenie stacji kontroli w narzędzia umożliwiające korzystanie z tego rodzaju danych.
W efekcie możliwe byłoby łatwiejsze wykrywanie samochodów emitujących ponadnormatywną ilość zanieczyszczeń, nawet jeśli podczas tradycyjnego badania technicznego nie ujawniono problemu. Elektronika może więc stać się kolejnym źródłem informacji wykorzystywanym przez diagnostę.
Kiedy nowe zasady przeglądów wejdą w życie?
Na razie nie ma konkretnej daty wejścia tych zmian w życie. Są one częścią prac nad zmianami unijnych przepisów dotyczących badań technicznych pojazdów. Jeżeli porozumienie zostanie osiągnięte przed końcem 2026 r., kolejnym etapem będzie procedura legislacyjna, w tym głosowanie w Parlamencie Europejskim. Następnie państwa członkowskie będą musiały wdrożyć nowe wymagania do swoich przepisów.
Sprawdź: Masz auto zarejestrowane po 2021 roku? Na przeglądzie czeka cię nowa kontrola
Przyszły przegląd może więc obejmować znacznie więcej niż stan hamulców, zawieszenia i oświetlenia. Pod uwagę mogą być brane również działanie systemów elektronicznych, emisja spalin, dane z samochodu oraz ewentualne ingerencje w fabryczne rozwiązania.
Dla właścicieli zmodyfikowanych diesli i samochodów z wyłączonymi systemami bezpieczeństwa może to oznaczać konieczność powrotu do fabrycznej konfiguracji. Jeżeli proponowane zmiany zostaną przyjęte, badanie techniczne samochodu w Unii Europejskiej stanie się znacznie bardziej kompleksową kontrolą.