To Ferrari wywołało burzę. Jedni je kochają, inni nazywają najbrzydszym w historii
Daytona Shooting Brake Hommage dzieli opinię publiczną jak niewiele współczesnych projektów motoryzacyjnych - jedni widzą tu odważny hołd dla historii, inni najbrzydsze Ferrari w dziejach.
Holenderskie studio Niels van Roij Design postawiło na ekstremalny coachbuilding: ręcznie formowane aluminium, ponad 15 000 godzin pracy i baza z dużo młodszego Ferrari 599 GTB Fiorano. Efekt to auto, które bardziej prowokuje niż służy codziennej użyteczności, a jednocześnie pokazuje, jak daleko można posunąć się w artystycznej interpretacji klasyki. Dla entuzjastów i krytyków to projekt, którego nie da się zignorować.
Daytona Shooting Brake Hommage - co to za projekt i kto go stworzył?
Daytona Shooting Brake Hommage to współczesna interpretacja jednego z najbardziej kontrowersyjnych Ferrari w historii. Za projekt odpowiada holenderskie studio Niels van Roij Design, specjalizujące się w coachbuildingu, czyli ręcznym przebudowywaniu luksusowych samochodów na indywidualne zamówienie.
Bazą dla projektu nie było klasyczne Ferrari 365 GTB/4 Daytona, lecz znacznie młodsze Ferrari 599 GTB Fiorano produkowane w latach 2006-2012. Twórcy wykorzystali współczesną technikę i stworzyli nadwozie inspirowane legendarną Daytoną Shooting Brake z 1972 roku.
Oryginalny samochód powstał na bazie Ferrari 365 GTB/4 Daytona i został zbudowany przez Luigiego Chinetti Jr. Projekt czerpał również inspirację z Ferrari 250 GT SWB Breadvan, czyli jednego z najbardziej charakterystycznych prototypów w historii marki.
Niels van Roij Design nie chciało stworzyć zwykłego auta retro. Celem było połączenie kilku motoryzacyjnych historii w jednym samochodzie. Efektem jest projekt, który od początku miał dzielić odbiorców.
Zobacz: Ferrari kosztuje dziś tyle co Skoda. To nie żart
Ferrari 599 GTB Fiorano zmienione niemal całkowicie
Skala przebudowy pokazuje, czym naprawdę jest współczesny coachbuilding. Studio twierdzi, że z seryjnego Ferrari 599 GTB Fiorano pozostawiono właściwie tylko drzwi. Cała reszta nadwozia została zaprojektowana i wykonana od nowa.
Największą zmianą było stworzenie tylnej części typu shooting brake. Większość paneli wykonano ręcznie z aluminium, a cały projekt pochłonął ponad 15 tys. godzin pracy.
To nie była zwykła zmiana stylistyczna. Konstruktorzy stworzyli praktycznie nowe nadwozie, zachowując jedynie bazę techniczną Ferrari. Dzięki temu Daytona Shooting Brake Hommage bardziej przypomina dzieło rzemieślnicze niż klasyczną modyfikację samochodu.
Tył budzi największe emocje. Forma wygrała z praktycznością
Najbardziej dyskusyjnym elementem projektu jest tylna część nadwozia. Zamiast klasycznej dużej klapy bagażnika zastosowano stałą tylną szybę oraz boczne szyby otwierane na boki.
Rozwiązanie jest nietypowe, ale dobrze pokazuje filozofię całego projektu. Daytona Shooting Brake Hommage nie została zaprojektowana jako codzienne gran turismo. Liczył się efekt wizualny i nawiązanie do historycznego pierwowzoru.
Dla jednych to odważny ukłon wobec klasycznego Ferrari, dla innych przykład przerostu formy nad funkcją. Jedno jest pewne - trudno przejść obok tego samochodu obojętnie.
Przód Ferrari również prowokuje
Przednia część auta zachowuje ducha klasycznej Daytony Shooting Brake, ale interpretuje go na nowo. Projektanci zmienili charakterystyczny pas przedni i umieścili reflektory w przełamanych bocznych elementach nadwozia.
Nie jest to kopia oryginału, lecz współczesna wariacja na jego temat. Studio świadomie unikało prostego odtworzenia klasyki, zamiast tego tworząc samochód, który wygląda jak projekt z alternatywnej historii Ferrari.
Kontrowersje wzbudza także umiejscowienie emblematu oraz brak klasycznych oznaczeń Ferrari na niektórych elementach auta. To kolejny sygnał, że projekt miał być przede wszystkim indywidualną interpretacją, a nie próbą stworzenia fabrycznego modelu marki.
Wnętrze Ferrari z centralnymi zegarami. Hołd czy błąd?
Kabina Daytona Shooting Brake Hommage również nie pozostawia obojętnym. Najwięcej komentarzy wywołują centralnie umieszczone zegary, które nawiązują do historycznych rozwiązań, ale z punktu widzenia ergonomii budzą pytania.
W nowoczesnym samochodzie sportowym czytelność instrumentów jest ważna, a tutaj stylistyczny hołd wygrał z praktycznością. To rozwiązanie pasuje jednak do całej filozofii projektu, w którym emocje są ważniejsze niż codzienna wygoda.
Brak klasycznego logo Ferrari na kierownicy również podkreśla charakter auta. Daytona Shooting Brake Hommage nie próbuje udawać seryjnego Ferrari. To niezależna wizja tego, czym może być luksusowy samochód po latach indywidualizacji.
Przeczytaj: Ferrari Luce 2027 ujawnione. Pierwszy elektryk Ferrari ma 1035 KM i baterię 122 kWh
Ponad 15 tys. godzin pracy i skrajne reakcje
Stworzenie Daytona Shooting Brake Hommage zajęło ponad 15 tys. godzin. To pokazuje, jak daleko znajduje się ten projekt od seryjnej produkcji. Każdy element został podporządkowany ręcznej pracy i indywidualnemu charakterowi auta.
Reakcje fanów motoryzacji są mocno podzielone. Część osób widzi w nim odważny hołd dla historii Ferrari i pokaz wyjątkowego rzemiosła. Inni uważają, że to jedno z najbardziej kontrowersyjnych Ferrari, jakie kiedykolwiek powstało.
Właśnie ta polaryzacja sprawia, że projekt Niels van Roij Design zdobył tak duże zainteresowanie. Daytona Shooting Brake Hommage nie jest samochodem, który ma wszystkim się podobać. Jego zadaniem było pokazanie granic współczesnego coachbuildingu.
To nie jest kolejny luksusowy samochód kolekcjonerski. To manifest pokazujący, jak daleko można pójść w tworzeniu wyjątkowego auta, gdy liczy się przede wszystkim indywidualność i emocje.