„Zabójstwo drogowe” w Polsce? Kierowcom może grozić nawet 25 lat więzienia
W Polsce może pojawić się nowe przestępstwo drogowe, określane jako „zabójstwo drogowe”. Projekt przygotowany przez Stowarzyszenie Alter Ego zakłada nawet 25 lat więzienia, obowiązkowy zakaz prowadzenia pojazdów i możliwość przepadku samochodu.
Pomysł wrócił na pierwszy plan po tragicznym wypadku w Krakowie, a jego autorzy chcą wyraźniej rozdzielić zwykły błąd kierowcy od skrajnie niebezpiecznej jazdy.
„Zabójstwo drogowe” ma dotyczyć najcięższych przypadków
Dyskusja o zmianie prawa nabrała tempa po tragicznym wypadku, do którego doszło 22 sierpnia na ul. Solnej w Krakowie. 26-letni kierowca Volkswagena Golfa R stracił panowanie nad samochodem i uderzył w małżeństwo spacerujące z ośmiomiesięcznym dzieckiem. Kobieta i mężczyzna zginęli, a niemowlę zostało przewiezione do szpitala.
Po tragedii krakowscy radni zwrócili się do władz państwowych z apelem o zmiany w przepisach. W rezolucji znalazł się postulat wprowadzenia do Kodeksu karnego osobnej kategorii odpowiedzialności za najbardziej skrajne zachowania kierowców.
Nie oznacza to jednak, że każdy śmiertelny wypadek miałby automatycznie być kwalifikowany jako „zabójstwo drogowe”. Założenie projektu jest inne: nowa kwalifikacja miałaby dotyczyć sytuacji, w których kierowca przed tragedią w szczególnie rażący sposób lekceważył bezpieczeństwo innych osób.
Przeczytaj: Od jutra nowe przepisy dla kierowców. Początkujących czekają surowsze zasady
Nawet 25 lat więzienia za „zabójstwo drogowe”
Propozycję zmian przygotowało Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych Alter Ego. Organizacja, działająca od 1999 roku, od lat zajmuje się pomocą osobom poszkodowanym w zdarzeniach drogowych.
Według projektu za „zabójstwo drogowe” groziłaby kara od 2 do 25 lat pozbawienia wolności. Wymiar kary miałby zależeć od okoliczności konkretnego zdarzenia oraz zachowania kierowcy.
Wśród czynników, które mogłyby mieć znaczenie przy ocenie czynu, wymieniono m.in.:
- prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu lub środków odurzających,
- znaczne przekroczenie prędkości,
- jazdę bez wymaganych uprawnień,
- ucieczkę z miejsca zdarzenia,
- korzystanie podczas jazdy z telefonu trzymanego w ręku,
- niezatrzymanie się mimo polecenia uprawnionego funkcjonariusza.
Istotne jest więc nie tylko to, że doszło do śmierci człowieka. Projekt ma przede wszystkim uwzględniać stopień lekceważenia zasad bezpieczeństwa przez kierowcę i ryzyko, które świadomie podejmował przed wypadkiem.
Zakaz prowadzenia i możliwy przepadek auta
Projekt nie kończy się na karze więzienia. W przypadku skazania za „zabójstwo drogowe” sąd miałby obligatoryjnie orzekać zakaz prowadzenia pojazdów.
Przewidziano również możliwość zastosowania przepadku samochodu należącego do sprawcy. Nie byłaby to jednak automatyczna sankcja - o zabraniu pojazdu decydowałby sąd.
Alter Ego proponuje także zmianę zasad dotyczących odpowiedzialności finansowej. Chodzi o rozszerzenie tzw. regresu ubezpieczeniowego. Po prawomocnym skazaniu za „zabójstwo drogowe” ubezpieczyciel mógłby domagać się od sprawcy zwrotu pełnej kwoty wypłaconego odszkodowania, bez konieczności ponownego prowadzenia osobnego sporu o podstawę odpowiedzialności.
Takie rozwiązanie funkcjonuje już za granicą
Pomysłodawcy projektu nie ukrywają, że inspiracją były rozwiązania stosowane we Francji. Chodzi o stworzenie przepisu, który pozwalałby mocniej odróżnić nieumyślny wypadek od skrajnie niebezpiecznego zachowania za kierownicą.
Według Alter Ego obecne przepisy nie zawsze wystarczająco wyraźnie pokazują różnicę między kierowcą, który popełnił tragiczny błąd, a osobą świadomie podejmującą ekstremalne ryzyko na drodze.
Co grozi dziś za śmiertelny wypadek?
Obecnie podstawowym przepisem dotyczącym spowodowania wypadku jest art. 177 Kodeksu karnego. Jeżeli wypadek kończy się śmiercią człowieka albo ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, podstawowa kara wynosi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Przepisy przewidują jednak już teraz surowszą odpowiedzialność w określonych przypadkach. Od 29 stycznia 2026 roku obowiązuje m.in. art. 177 § 2a Kodeksu karnego. Dotyczy on śmiertelnych wypadków lub wypadków z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu, jeżeli sprawca m.in. uczestniczył w nielegalnym wyścigu, prowadził w warunkach określonych w art. 178d albo robił to pomimo obowiązującego zakazu prowadzenia pojazdów. W takich przypadkach kara wynosi od roku do 10 lat więzienia.
Za skrajnie niebezpieczną jazdę grozi już więzienie
Warto też zwrócić uwagę na obowiązujący od początku 2026 roku art. 178d Kodeksu karnego. Przepis dotyczy kierowcy, który jednocześnie rażąco przekracza prędkość, rażąco narusza inne zasady bezpieczeństwa i przez swoje zachowanie naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub określony uszczerbek na zdrowiu.
Za takie zachowanie grozi obecnie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Nie jest to więc przepis dotyczący każdego kierowcy przekraczającego prędkość - muszą zostać spełnione łącznie określone w ustawie przesłanki.
Jeżeli natomiast dojdzie do śmiertelnego wypadku w warunkach przewidzianych w art. 178d, zastosowanie może znaleźć wspomniany art. 177 § 2a, a dodatkowe okoliczności, takie jak nietrzeźwość lub ucieczka z miejsca zdarzenia, mogą jeszcze zaostrzyć odpowiedzialność na podstawie art. 178. W przypadku śmiertelnego wypadku górna granica kary może w takich warunkach sięgnąć 20 lat więzienia.
Sprawdź: Jazda po alkoholu mimo zakazu. Ministerstwo chce bezwzględnego więzienia
„Zabójstwo drogowe” na razie jest tylko projektem
25 lat więzienia za „zabójstwo drogowe” nie jest obecnie obowiązującą karą w Polsce. To propozycja zmian przygotowana przez Stowarzyszenie Alter Ego. Aby nowe przestępstwo rzeczywiście pojawiło się w Kodeksie karnym, potrzebna byłaby pełna procedura legislacyjna i uchwalenie odpowiednich przepisów.
Debata pokazuje jednak, że temat odpowiedzialności kierowców za najtragiczniejsze wypadki ponownie znalazł się w centrum uwagi. Zwolennicy zmian chcą, aby prawo mocniej rozróżniało tragiczny błąd od świadomego podejmowania skrajnego ryzyka, które może zakończyć się śmiercią innych osób.