10 absurdów w polskim kodeksie drogowym. Eksperci od lat domagają się zmian
Kodeks drogowy nadal zawiera przepisy, które zamiast chronić uczestników ruchu, wprowadzają niepewność lub obniżają poziom bezpieczeństwa. Zebraliśmy 10 konkretnych regulacji wymagających zmiany oraz obszary, gdzie nowelizacja przyniesie najwięcej korzyści.
W artykule znajdziesz przykłady absurdów prawnych — od zwolnienia ciężarnej z obowiązku zapinania pasów po brak jasnej definicji prędkości pieszego — oraz trzy priorytety legislacyjne do wdrożenia w pierwszej kolejności. To przewodnik po miejscach, gdzie prawo odstaje od praktyki i współczesnej wiedzy o bezpieczeństwie.
Te przepisy drogowe wciąż budzą zdziwienie. Eksperci od lat apelują o zmiany
Polski kodeks drogowy był nowelizowany dziesiątki razy, ale nadal można znaleźć w nim przepisy, które nie nadążają za współczesną wiedzą o bezpieczeństwie i realiami ruchu drogowego. Niektóre z nich tworzą nieuzasadnione wyjątki, inne wprowadzają chaos interpretacyjny, a część po prostu wygląda jak relikt minionej epoki.
Kobieta w ciąży nadal może jeździć bez pasów
Jednym z najczęściej krytykowanych przepisów jest zwolnienie kobiet o widocznej ciąży z obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa.
Problem polega na tym, że współczesna medycyna nie tylko nie odradza korzystania z pasów, ale wręcz uznaje je za podstawowy element ochrony ciężarnej i dziecka. Prawidłowo zapięty pas powinien przebiegać pod brzuchem, przez miednicę, a część barkowa między piersiami. Taki układ ogranicza skutki zderzenia i pozwala właściwie zadziałać poduszkom powietrznym.
Jeśli istnieją przeciwwskazania zdrowotne, kierowca może uzyskać odpowiednie zaświadczenie lekarskie. Dlatego wielu ekspertów uważa, że sam fakt ciąży nie powinien automatycznie zwalniać z obowiązku zapinania pasów.
Sprawdź: Recydywa za prędkość 2026. Wyższe mandaty i podwójne kary
Fotelik obowiązkowy, ale nie w taksówce
Kontrowersje budzą również przepisy dotyczące przewozu dzieci. Co do zasady dziecko poniżej 150 cm wzrostu powinno podróżować w foteliku lub innym urządzeniu przytrzymującym.
Jednocześnie przepisy przewidują wyjątek dla taksówek. Oznacza to, że dziecko może być przewożone bez fotelika, choć w razie wypadku przeciążenia działają dokładnie tak samo jak w prywatnym samochodzie.
Jeszcze bardziej zaskakujący jest przepis dotyczący trzeciego dziecka na tylnej kanapie. Jeśli dwa foteliki zajmują całą szerokość siedzenia, dziecko powyżej trzeciego roku życia może podróżować pomiędzy nimi wyłącznie z zapiętym pasem bezpieczeństwa. W praktyce poziom ochrony zależy więc od szerokości kanapy, a nie od realnego bezpieczeństwa pasażera.
Dziecko na rowerze raz jest rowerzystą, a raz pieszym
Polskie przepisy przewidują także kilka wyjątków dotyczących najmłodszych uczestników ruchu.
Dziecko do 10. roku życia jadące rowerem pod opieką osoby dorosłej jest traktowane jak pieszy. Dzięki temu może legalnie korzystać z chodnika, a razem z nim może poruszać się tam również opiekun na rowerze.
Sama idea zwiększania bezpieczeństwa najmłodszych jest słuszna, ale sposób zapisania przepisów bywa nieintuicyjny. Rodzice muszą znać liczne wyjątki i definicje, które dla przeciętnego uczestnika ruchu nie zawsze są oczywiste.
Jak szybko można jechać "z prędkością pieszego"?
Kolejny problem dotyczy rowerzystów, użytkowników hulajnóg elektrycznych i urządzeń transportu osobistego.
Przepisy nakazują im poruszanie się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, ale nie wskazują konkretnej wartości. Nie wiadomo więc, czy chodzi o 5 km/h, 7 km/h czy może jeszcze inną prędkość.
W efekcie kierowcy hulajnóg i rowerzyści muszą polegać na własnej interpretacji, a ocena sytuacji często zależy od funkcjonariusza lub sądu. Zdaniem ekspertów taki zapis powinien zostać zastąpiony jasnym limitem.
Światła przeciwmgłowe i słynna granica jednej minuty
W kodeksie można znaleźć także przepisy, które nie nadążają za rozwojem motoryzacji.
Jednym z przykładów są przednie światła przeciwmgłowe. Prawo nadal pozwala używać ich na oznakowanych, krętych drogach od zmierzchu do świtu nawet przy dobrej widoczności. Regulacja pochodzi z czasów, gdy reflektory samochodowe były znacznie mniej zaawansowane niż dziś.
Kontrowersje budzi również definicja postoju. Przepisy rozróżniają zatrzymanie i postój, a granicę wyznacza dokładnie jedna minuta. To oznacza, że pracujący silnik przez 59 sekund jest traktowany inaczej niż po upływie 61 sekund, choć z punktu widzenia emisji spalin i hałasu różnica jest praktycznie niezauważalna.
Przeczytaj: Kierowcy wpadają w tę pułapkę codziennie. Mandat to 1500 zł i 15 punktów
Co należałoby zmienić?
Eksperci wskazują trzy obszary wymagające pilnej aktualizacji.
Po pierwsze, należy usunąć wyjątki, które mogą obniżać poziom bezpieczeństwa, takie jak zwolnienie ciężarnych z obowiązku zapinania pasów czy przewóz dzieci bez fotelika w taksówkach.
Po drugie, potrzebne są bardziej precyzyjne definicje. Dotyczy to zwłaszcza przepisów odwołujących się do niejasnych pojęć, takich jak "prędkość pieszego".
Po trzecie, warto uporządkować przepisy, które powstały kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu i nie uwzględniają współczesnych samochodów oraz nowych form transportu.
Kodeks drogowy powinien być przede wszystkim czytelny i przewidywalny. Tymczasem część obowiązujących regulacji nadal budzi zdziwienie nawet wśród specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego.