Kierowcy dostali błędne mandaty na A6. CANARD zapowiada zwroty pieniędzy
Błąd konfiguracji w systemie CANARD na autostradzie A6 sprawił, że przez kilka dni kierowcy otrzymywali wezwania oparte na niewłaściwych pomiarach. CANARD i Sprint S.A. potwierdziły, że przy legalizacji jednego z urządzeń błędnie wpisano długość odcinka, a wszystkie wadliwe wykroczenia anulowano.
Poniżej wskazujemy, kogo i kiedy dotyczyła pomyłka, jak przebiega zwrot kosztów oraz jakie działania wdrożono, by zapobiec powtórce. To konkretne informacje potrzebne kierowcom i firmom leasingowym.
Błąd w konfiguracji OPP na A6. Wpisano złą długość odcinka
Źródłem problemu była nieprawidłowo wpisana długość kontrolowanego odcinka podczas legalizacji jednego z dwóch systemów OPP na A6. To właśnie na podstawie tej wartości system wylicza średnią prędkość pojazdu.
Sprint S.A., firma odpowiedzialna za dostawę i konfigurację urządzeń, przyznała, że błąd dotyczył jednego kierunku ruchu. W efekcie system obliczał średnią prędkość na błędnej podstawie i generował nieprawidłowe wykroczenia.
To ważne rozróżnienie, bo problem nie dotyczył całego systemu CANARD ani wszystkich odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce. Był to konkretny błąd konfiguracyjny przy uruchamianiu instalacji na A6.
Sprawdź: Nowe systemy OPP na polskich drogach. Co nas czeka w 2026 roku?
CANARD anulował wykroczenia z konkretnego okresu
CANARD poinformował, że anulowano wszystkie wykroczenia zarejestrowane na A6 między 29 kwietnia godz. 12:00 a 4 maja godz. 9:27.
Właśnie w tym czasie system działał z błędnie wpisaną długością odcinka pomiarowego. Po wykryciu problemu konfigurację poprawiono, ale wcześniej część kierowców zdążyła otrzymać wezwania oparte na wadliwych danych.
Problem dotyczył tylko wskazanego przedziału czasu i jednego kierunku jazdy. Pozostałe pomiary mają być prawidłowe.
Sprint S.A. przyznał się do błędu
Sprint S.A. poinformował, że nieprawidłowość wykryto po czterech dniach podczas rutynowej kontroli danych systemowych. Firma usunęła błąd, ale nie przekazała tej informacji do GITD, przez co wezwania nadal trafiały do kierowców.
Spółka przeprosiła za pomyłkę i zapewniła, że system na A6 przeszedł ponowną legalizację. Dodatkowo sprawdzono inne urządzenia działające w kraju i według firmy nie wykryto podobnych problemów.
Wprowadzono też nowy etap kontroli danych podczas konfiguracji systemów OPP, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
Kierowcy mogą ubiegać się o zwrot kosztów
CANARD podkreśla, że niesłusznie wystawione mandaty zostały anulowane, ale część kierowców mogła ponieść dodatkowe koszty. Chodzi głównie o opłaty administracyjne naliczane przez firmy leasingowe po otrzymaniu wezwania.
W takiej sytuacji kierowcy lub firmy mogą złożyć do CANARD GITD wniosek o zwrot kosztów wraz z kopiami faktur. Po weryfikacji dokumentów sprawy zostaną przekazane do Sprint S.A., która ma zwrócić poniesione wydatki.
Według CANARD żaden z błędnych mandatów nie został opłacony, dlatego procedura dotyczy przede wszystkim kosztów dodatkowych związanych z obsługą wezwań.
Przeczytaj: Mandaty 2026: fotoradar, odcinkowy pomiar i ręczne kontrole. Jak działa „tolerancja” policji?
GITD zapowiada dodatkowe kontrole systemów OPP
Po ujawnieniu sprawy system na A6 przeszedł ponowną legalizację, a Sprint S.A. sprawdził także pozostałe urządzenia działające w Polsce. CANARD i GITD zapewniają, że problem miał charakter jednostkowy.
Zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego Marek Konkolewski przeprosił kierowców za zamieszanie, podkreślając jednocześnie, że źródłem błędu była konfiguracja po stronie dostawcy systemu.
Cała sytuacja pokazuje jednak, jak duże znaczenie mają procedury legalizacji i kontrola danych w systemach automatycznego nadzoru nad ruchem. Jeden błędnie wpisany parametr wystarczył, by przez kilka dni generować nieprawidłowe wykroczenia i uruchomić lawinę wezwań do kierowców.