Saudi Aramco wstrzymuje ropę dla Europy. Orlen musi znaleźć inne źródła
Saudi Aramco wstrzyma dostawy ropy do Europy na najbliższe dwa miesiące. To efekt eskalacji konfliktu w Jemenie i ataku Hutich na saudyjski ropociąg. Uszkodzenia objęły kilka punktów na odcinku kilkudziesięciu kilometrów.
Problem jest szczególnie istotny dla Orlenu, ponieważ Saudi Aramco odpowiada za około 40 proc. dostaw ropy do polskiego koncernu. Orlen już szuka alternatywnych źródeł surowca, ale zastąpienie tak dużych wolumenów może być trudne i kosztowne.
Saudi Aramco wstrzymuje dostawy ropy do Europy
Saudi Aramco, jeden z największych koncernów naftowych świata, wstrzymuje dostawy ropy do Europy na najbliższe dwa miesiące. Decyzja ma związek z eskalacją konfliktu w Jemenie, gdzie Huti zaatakowali infrastrukturę służącą do transportu saudyjskiej ropy.
Rurociąg został uszkodzony w kilku miejscach na odcinku liczącym kilkadziesiąt kilometrów. Skala zniszczeń oznacza, że przywrócenie pełnego przesyłu może potrwać dłużej. Dla europejskiego rynku oznacza to konieczność znalezienia innych źródeł surowca.
Orlen jest mocno zależny od saudyjskiej ropy
Największe znaczenie sytuacja ma dla Orlenu. Po ograniczeniu importu rosyjskiej ropy w 2022 r. Saudi Aramco stało się jednym z najważniejszych dostawców surowca dla polskiego koncernu. Saudyjska ropa odpowiada za około 40 proc. dostaw Orlenu.
Przeczytaj: Diesel po 10 zł to nie wszystko. Unimot ostrzega przed pustymi dystrybutorami
Skala tych dostaw jest znacząca. W tym roku do portu w Gdańsku trafiało około 160 tys. baryłek saudyjskiej ropy dziennie. Kolejne około 63 tys. baryłek dziennie kierowano do litewskiej rafinerii należącej do Orlenu.
Tak dużych wolumenów nie da się łatwo zastąpić pojedynczym zakupem. Koncern musi znaleźć dodatkowe źródła surowca i odpowiednio zaplanować transport oraz dostawy do swoich rafinerii.
Orlen szuka alternatywnych źródeł ropy
Orlen już rozpoczął działania mające ograniczyć skutki przerwy w dostawach z Arabii Saudyjskiej. Koncern kupił kilka ładunków ropy na giełdzie, m.in. surowiec z Morza Północnego. Kolejne dostawy są kontraktowane z innych kierunków, w tym z Gujany i Algierii.
Dzięki temu Orlen może częściowo zastępować saudyjski surowiec, ale znalezienie odpowiedniej ilości ropy w krótkim czasie może oznaczać wyższe koszty. Znaczenie ma nie tylko sama cena baryłki, ale również dostępność tankowców, trasy transportowe i możliwości przerobu konkretnego gatunku ropy w rafineriach.
Czy problemy z dostawami ropy podniosą ceny paliw?
Ograniczenie dostaw z Arabii Saudyjskiej może zwiększyć presję na europejski rynek ropy. Jeżeli inne kierunki nie zdołają szybko uzupełnić brakujących wolumenów, wzrosnąć mogą zarówno koszty zakupu surowca, jak i jego transportu.
To z kolei może mieć wpływ na ceny paliw w Polsce i innych krajach Europy. Na tym etapie nie oznacza to jednak automatycznie gwałtownego wzrostu cen na stacjach. Dużo będzie zależało od tego, jak szybko rynek znajdzie alternatywne dostawy i jak długo potrwa przerwa w eksporcie saudyjskiej ropy.
Europa musi znaleźć zastępstwo dla saudyjskiej ropy
Obecna sytuacja pokazuje, jak istotne dla europejskiego rynku pozostają dostawy z kilku kluczowych kierunków. Orlen ma już alternatywne źródła ropy, ale zastąpienie w krótkim czasie około 40 proc. dostaw od jednego dostawcy będzie dużym wyzwaniem logistycznym.
Sprawdź: Koniec dominacji diesla w Polsce? URE przewiduje zmianę na rynku paliw
Jeżeli problemy z saudyjskim eksportem będą się przedłużać, europejskie koncerny mogą zostać zmuszone do trwałej zmiany części swoich kierunków zaopatrzenia. Dla kierowców najważniejsze będzie natomiast to, czy ograniczenie podaży przełoży się na ceny paliw.